Są takie ścieżki, które przechodzimy w samotności. Są takie podróże, w które nie da się zabrać towarzystwa. Z wyjątkiem jednej Istoty...

boskie ciało

Wszytko jest zmianą, przepływem. To nieuniknione prawo Istnienia - RUCH. Jedyną stałą i niezaprzeczalną więzią jaką mamy, jest nasze połączenie przez Duszę z Bogiem. Widzę te połączenia w Kreacji, jako złote nici dróg Istnienia wyplatanych przez Dusze w kosmicznych ścieżkach ich doświadczeń. One są jak świetlne promienie Centralnego Słońca obejmujące Stworzenie. Tym wszystkim jest Bóg. Niezwykły to widok.

Są takie podróże, w które możesz udać się tylko w samotności, za towarzysza mając jedynie Duszę – sens, przyczynę i powód Twojego Istnienia. To w niej spotykasz się z Bogiem Samym. Dlatego nigdy nie będziesz czuć się samotnym, mając Duszę za przyjaciela. Zdaj sobie sprawę z tego, jakie to bogactwo: mieć swoją osobistą czy prywatną cząstkę Boga przy sobie i zawsze do dyspozycji.

Zmiana

Ostatnie dwa tygodnie były niepodobne do niczego. Ostatnie dwa miesiące były niepodobne do niczego. Trudno to nawet opisywać, ponieważ są to tak indywidualne i intymne przestrzenie, w czasie gdy rodzisz się na nowo. Jesteś jak dziecko tuż przed narodzinami, dojrzewające w skrytości łona. Dryfowałyśmy z Duszą zanurzone w Kosmicznym Oceanie Życia. I co jest najpiękniejsze: w pełnym zaufaniu i zopiekowaniu.

Ostatnie tygodnie związane z przemianami ciała, to obszar zupełnie nowy dla mnie. Ostatnie dwa tygodnie były czasem narodzin nowego. Mamy nowe ciało. Jesteśmy nowe my. Nowe - znaczy na kolejnym poziomie ewolucyjnym. Otworzyły się drzwi do przestrzeni, gdzie nic nie jest niemożliwe. Wtedy także bardzo ważne jest, by dla równowagi osadzać się w życiu, pamiętać o materii, o ciele. Dojście do pełni swoich potencjałów jest procesem i dalszą nauką. Chodzi też o to, żebyśmy widząc tak zwane „niesamowite” zdolności innych ludzi, nie nazywali tego cudami, a rozumieli, że jest to nic innego jak przejawiona boskość w nich.

Ostatnie dwa tygodnie były procesem narodzin nowego energetycznego ciała o boskich parametrach i przepływach. Było to tak intensywne przejście, że jedyne co można było, to leżeć w łóżku i znosić cierpliwie stany gorączki, na przemian: bezsenności i kamiennego snu, bólu kości, mięśni, stawów, niemieszczenia się w sobie, rozpadu struktur, sacalania się na nowo, zawieszenia między czasem i przestrzenią, ognia przemian, intensywnego przepływu energetycznego przez ciało, umysł, świadomość. Wycięło nas z życia na dwa tygodnie. Kwarantanna pomogła. Covid odpowiednio umieścił nas w systemie na ten czas, stwarzając bańkę izolacyjną na moment przemian. Jak zawsze: nic nie jest niewłaściwe, a wszystko jest kwestią podejścia. Od ciebie zależy czy chcesz widzieć szklankę w połowie pełną, czy pustą.

Transfer do nowego zakończył się. Był bolesny, ale znośny dzięki wsparciu i towarzystwu Duszy. Ciało uczy się być na nowym przepływie energii źródłowych. Teraz sprawy potrzebują przejawić się w materii na poziomie fizyczności. Energia zawsze kształtuje materię, tak jak woda modeluje skałę.

Od wczoraj czuję się nowa. Zmęczona i obolała, ale już po drugiej stronie. Z ciekawością wyglądam ku nowemu, gotowa do dalszej podróży.

Covid – element rzeczywistości 

Nie popieram, ani nie wykluczam tego co jest. Dla mnie to element przepływu rzeki życia na Tu i Teraz. Infekcja wirusowa i przemiany z poziomu Duszy zadziały się równolegle. Mam też poczucie, że oba procesy jakoś dopełniają się. Przebyty wirus buduje odporność nowego typu. To jest ważne dla ludzkości. Z drugiej strony cała sytuacja jest też pewnego rodzaju selekcją. Goszcząc covid w ciele, mogłam mu się przyjrzeć pod względem energetycznym. Wnioski (moje prywatne – miejcie tego świadomość): wirus jest strukturą sztuczną (czy cały świat wirusów także?) złożoną z trzech płaszczyzn, otwierających się jednia po drugiej w kolejnych fazach. Faza pierwsza – ostre wirusowe zapalenie. Faza druga - zajęcie w organizmie tak zwanych słabych (schorowanych) układów. Faza trzecia – faza zindywidualizowanych objawów związanych z tymi obszarami w ciele, które wirus zainfekował. To coś zupełnie nowego. Jakość, której nie miałam okazji wcześniej doświadczać. Cel: jeśli organizm zawalczy infekcję, buduje się odporność nowego typu. Jak dla mnie covid jest elementem transformacji ludzkości (pisałam o tym tutaj).

Jest jeszcze jeden ważny aspekt, który zaobserwowałam w pierwszej fazie działania wirusa: do infekcji podpięte czy dołączone jest energetycznie pole lękowe. Jest bardzo istotne, żeby zachować wewnętrzny spokój w przebiegu choroby. To, co głowa potrafi z nami zrobić, co stres i lęk, przekłada się bezpośrednio na naszą kondycję nie tylko zdrowia fizycznego, ale także psychicznego. To nasza głowa króluje systemowo w naszym ciele, zarządzając wszystkim. Bardzo ważnym jest, by mieć ją uporządkowaną i potrafić się nią świadomie/ kreatywnie posługiwać. Jeśli dasz się ponieść lękowi, co się dzieje bardzo często, gdy jesteśmy nieświadomi, następuje przesunięcie enegetyczne poza wewnętrzną oś. Choroba będzie przebiegać znacznie gorzej, bo zanurzona i zasilana określonymi energiami (niskimi, grubymi) pól lękowych. Ani to dobre, albo to złe - element naszej rzeczywistości na Tu i Teraz. Chodzi o świadomość i wybór. Udawanie, że wirusa nie ma, jest wyparciem.

Jeszcze jedno wcielenie

Dużo z Duszą rozmawiałyśmy w ostatnim czasie. Wiele o Ziemi, ludzkości, o nas samych. Dusza opowiedziała, że wrócimy tu jeszcze raz, za kilkanaście pokoleń (jeśli w stuleciu rodzi się przeciętnie cztery - sześć pokoleń: pradziadkowie, dziadkowie, rodzicie, dzieci, wnuki, prawnuki, to w czasie mogę to ocenić na około dwieście lat) by ostatecznie zamknąć doświadczenie Duszy tutaj na Ziemi.

Dusza powiedziała: po tym życiu zabiorę cię w podróż do innych światów. Wrócimy tutaj za kilkanaście pokoleń (chyba, że sytuacja będzie wymagała inaczej). Doświadczymy ziemskiego życia w pełni ludzkich możliwości, sprowadzimy kilka pięknych Dusz i ruszymy w dalszą drogę. Ziemia będzie wtedy ponownie rajem. Technologia będzie działała tak, by nie szkodzić Matce i służyć ludzkości. Nie specjalnie też będziemy tej technologi jakoś bardzo mocno potrzebować, mając w pełni uruchomione boskie potencjały. Będziemy żyli w małych społecznościach (osadach) zintegrowani z naturą. Będziemy zróżnicowani rasowo, tak jak dzieje się to w tej chwili. Nikomu to jednak nie będzie przeszkadzało (ludzkość pochodzi z różnych szczepów, domów i to będzie nadal funkcjonowało). Duże metropolie również będą istniały. To one będą ośrodkami technologicznymi i kosmicznymi przystankami ziemskiego świata. Człowiek w pełni zintegrowany, połączony w sobie, ze Źródłem, z energiami (tajemnicami) Ziemi, będzie Centrum Istnienia.

Ziemia stanie się bardzo chętnie odwiedzanym światem, przyjaznym kosmicznym podróżnikom. Będziemy mieli pełne panowanie nad swoim człowieczeństwem z poziomu ciała, energii i świadomości. Każdy będzie samoświadomym w sobie i w swojej mocy Wszechświatem. Będziemy współistnieć ze sobą, z kosmiczną rodziną, z matką Ziemią.

Człowiek będzie miał możliwość wyboru: poprzez umiejętność zagęszczania i rozrzedzania materialno-duchowego ciała, będzie mógł decydować, czy chce doświadczać w gęstszej materii, czy może w lżejszym stanie energetycznym. Będzie miał możliwość zmiany tego stanu, wedle osobistych potrzeb. Dzieci będą rodzić się w sposób naturalny, fizyczny w lekkości i radości lub przechodzić do tego świata w sposób energetyczny. Samodzielność życiową jako Istoty Boskie będziemy uzyskiwać w siódmym roku życia (ciała będą dorośleć szybko). Sami także będziemy decydować, kiedy chcemy zakończyć doświadczenie w ziemskim ciele. Jeśli będziesz miał ochotę być materialny i cieszyć się fizycznością – możesz się zagęścić, jeśli będzie interesować cię forma energetyczno-duchowa, będziesz mógł zmienić swój stan. Jakkolwiek jedno i drugie ciało będzie wyglądać trochę inaczej niż dziś. Będziemy zasilać się głównie energią, choć dla ciała fizycznego lekkie, roślinne posiłki będą także możliwe. Zależy, czego chcesz doświadczyć.

Będziemy tworzyć piękne związki i sprowadzać na ten świat źródłowe Dusze. Ziemia stanie się światem harmonii pomiędzy byciem, a osiągnięciami cywilizacyjnymi ludzkości.

Taką małą wizję przyszłości przedstawiła Dusza, jako że wszystko już się zadziało, właśnie się dzieje i jeszcze się zadzieje w Bożym Stworzeniu. Z uśmiechem serca myślę o tym, kogo z Was wtedy spotkam.

Wszechświat stał się nagle jednym wielkim placem zabaw.

 

 

Teraz wiele się zmieni – mówi Dusza. Z ciekawością ruszam więc w dalszą drogę.

Powoli wszystko zaczyna wracać do normy, choć wciąż poza czasem i przestrzenią.

 

 

Ps. Ziemia pokazuje się w pięknej szacie Nowych Energii. Wiosna to jeszcze wzmocni. Szczęśliwi ci, kórzy mogą to świadomie oglądać.

Trzeba patrzeć sercem.