Miałam dziś sen. Byłam czystą świadomością zanurzoną w oceanie kosmosów, gwiazd, nieskończonej przestrzeni. Patrzyłam na niezmierzone. Towarzyszyło mi uczucie samotności. Kosmicznej samotności, nieskończonej, wiecznej. Samotności w bezruchu. Przyglądałam się w tym sobie. Byłam.

kosmiczna samotność

Przyjaźń z Duszą to branie i dawanie w obie strony. Bywa tak, że przychodzi pocieszać Duszę ze smutku. Ona pomaga mi, ja pomagam Jej. Ponieważ stałyśmy się jednością, doświadczamy razem.

Integrowałyśmy z Duszą uczucie samotności. Wielkiego, kosmicznego osamotnienia i oddzielenia od Wszystkiego Co Jest. Oddzielenia od życia. Oddzielenia od boskiego światła. To jest bardzo trudne uczucie. Paraliżujące tak, że nie można nic zrobić. Jedyne płakać, tak długo, aż ból się wysyci, a serce uciszy.

Do rozpaczy, którą nosisz w sercu przybywa Bóg, obejmuje ciepłą miłością, ściera łzy z policzków i całuje w czoło. Przychodzi też współczujący anioł stróż, kładzie rękę na ramieniu. A po nim przychodzą kolejne i kolejne anioły. Jest ich bardzo wiele, każdy kładzie każdemu rękę na ramieniu i tworzy się wielka sieć wsparcia i miłości. Nie jesteś sam. Nigdy nie jesteś sam. Jesteś dzieckiem Boga. Samotność nie jest możliwa.

 

Dziecko Boga: jakkolwiek samotny byś się nie czuł, nigdy nie jesteś sam. Bóg oferuje Ci wtedy najwięcej wsparcia i miłości.

Pozwól sobie to odczuć.

 

 

Jesteś człowieku utkany z gwiazd. To jest twoja prawdziwa natura.

Nie wyrzekaj się jednak i tej, chwilowej: ludzkiej, ponieważ wszystko ISTNIEJE i jest ani dobre, ani złe.

Balans.

 

 

 

 

 

 

Poczytaj także:

Samotność i Dusza.

Dusza mówi: POKOCHAJ SIEBIE.