Ani się obejrzałam jak Dusza stała się moim najlepszym przyjacielem. Sensem wszystkiego: doradcą i tłumaczem świata duchowego, zdarzeń dnia codziennego, praw Wszechświata. Drogowskazem na drodze do siebie samej, życia i Boga.

Najlepszy przyjaciel.

Kilka dni temu Dusza skonfrontowała mnie z listem spowiedzią, od którego napisania zaczął się nowy rozdział w moim życiu. To było dwa i pół roku temu, w lutym 2016.

Nie, Duszko, tylko nie to... - marudziłam. Nie każ mi tego czytać. Nie mam odwagi. Czułam sie tak, jakbym miała oglądać obraz z esencją krzywd swojego życia. Dusza milczała uparcie, zatem wiedziałam, że odwrotu nie ma. Czas na spotkanie i weryfikację przyjaźni z drugą stroną mnie. Trzeba sprawdzić co jeszcze jest aktualne z tego listu. Parę głębokch oddechów i jazda. Konfrontację z cieniem czas zacząć.

Spotkanie okazało się zaskakująco lekkie: w ciszy serca czytałam list absolutnie spokojna i zdystansowana. W akceptacji mogłam się przyjrzeć temu, kim byłam ponad dwa lata temu. Zobaczyłam tam ogrom nieszczęścia i totalne założenie programami. Zobaczyłam też, że dziś jestem zupełnie innym człowiekiem. Uświadomiłam sobie, że wykonałyśmy z Duszą potężną pracę, ktorej sama w życiu bym nie dała rady. 

Jestem taka wdzięczna. Nigdy nie zdołam się wypłacić, choć wiem, że Dusza wcale tej zapłaty nie oczekuje.

Nie myślcie, że odkąd jesteśmy świadomie razem, moje życie w sposób magiczny nabrało tylko jasnych barw. Blaski i cienie codzienności nadal mnie dotyczą, tyle, że zmieniło się ich postrzeganie. I to w sposób diametralny. Nie jestem już niewolnikiem, a kreatorem swojego świata. Z poziomu wewnętrznej ciszy mogę świadomie zarządzać i swobodnie poruszać się w mojej rzeczywistości. A jeśli nie wiem co zrobić, radą służy mi Dusza. Jej mogę być bezwarunkowo pewna w tym świecie. Nie potrafiłabym sobie tego wcześniej nawet wyobrazić, że można tak żyć.

Wielka przygoda.

W drodze do siebie przeszłyśmy wiele prób. Na wiele stromych szczytów się wspinałyśmy, niejedną ciemną doliną maszerowałyśmy. Przez piekło mojego własnego zniewolenia, Ona przez wcielenia, ja przez swoje życie i codzienność. Od cienia do światła, od samotności do miłości, od egoizmu do przyjaźni. Ratowałyśmy sobie tyłki nawzajem, podejmowaliśmy wybory w imię dobra dwojga. A potem jeszcze razem. Ta wędrówka wciąż trwa. Wielokrotnie Dusza podnosi mnie z kolan, innym razem ja biorę na siebie Jej sprawy, działałam dla Jej dobra. Nie do końca to rozumiałam, ale często bywało tak, że czego nie mogła zrobić Dusza, mogłam zrobić ja. Dziś już wiem, że boską sprawczość gotową odmieniać bieg rzeczy, mają Duch i Materia ZJEDNOCZONE. Czyli Dusza i wcielenie razem. Najskuteczniejsi w tym świecie jesteśmy w tandemie. Na tym polega przyjaźń i droga z Duszą. Na dialogu, na dawaniu sobie siebie nawzajem. 

Teraz przez życie idziemy RAZEM. Czy można sobie wyobrazić lepszy scenariusz i bardziej oddanego przyjaciela niż Twoje własne sedno? To jedyny stały punkt odniesienia.

Nie znajdziesz lepszego towarzysza do podróży przez życie. Ludzie są i odchodzą, ponieważ każdy ma własną drogę, do której należy dać mu prawo. Z Duszą jesteś i będziesz do końca wędrówki przez Twoje własne doświadczenie. Niezależnie od tego, czy jesteś Jej obecności świadomy, czy nie.

Możesz stać się nieśmiertelny jako świadomość. Nie ogranicza cię skończone, kochane ciało fizyczne. Nie ogranicza cię czas ani przestrzeń. Z Duszą możesz żyć WIECZNIE i to żyć świadomie. Nie ustawaj w drodze do istoty siebie samego. Jakkolwiek trudna by ona się nie wydawała. Możesz żyć pięknie. Możesz być bezwarunkowo szczęśliwy. Możesz być wolny. Możesz podążać ścieżką Twojego Boskiego Przeznaczenia.

Sekret tego świata: to przed czym uciekasz jest drogą do Twojej wolności. Odważ się sięgnąć po najlepszą opcję siebie.

Dobrego dnia.

 

Ps. Polecam metodę listu spowiedzi. Taki list może okazać się pierwszym krokiem do wolności. Warunek: ABSOLUTNA SZCZEROŚĆ PRZED SAMYM SOBĄ.

 

 

 

 

Poczytaj także:

Nieśmiertelna świadomość.

Dusza i śmierć. O świadomym przechodzeniu do innych wymiarów.

Podróż do Źródła.