Wpis został opublikowany w pierwszym numerze magazynu Nowa Ziemia. Link do wersji eklektronicznej znajdziesz TUTAJ.

Serdecznie podziękowania dla Mateusza Kozłowskiego, pomysłodawcy i redaktora pisma.

Istnieje inny świat.

Poproszona o napisanie artykułu do magazynu, zapytałam Duszy: o czym chciałabyś napisać? - Ona przypomniała mi pewne zdarzenie z dzieciństwa i powiedziała: napisz o początkach.

...

Miałam około dwanaście lat. Byłam chyba w szóstej, może piątej klasie, gdy tata przyniósł do domu czarno-biały numer magazynu Wróżka. Miał kolorową okładkę i szorstką fakturę makulaturowego papieru. Kiedyś czasy miały charakter, abo to tylko mityczność krain wspomnień z dzieciństwa. Wtedy wszystko było INNE, trochę bardziej magiczne.

U nas w domu nie było przestrzeni dla duchowości, każdej - nawet religijnej. Może rodzicie przeżywali takie rzeczy w wewnętrznym świecie, ale nie przejawiali tego na polu rodzinnym. Codzienność była raczej walką o przetrwanie i walką z osobistymi nieszczęściami. Związek moich rodziców był burzliwy. Tak bardzo, jak się kochali, tak się ranili. Kiedy zmagasz się z ciężkością codzienności, gdy buty twojego życia są ołowiane, nie zostaje wiele miejsca na potrzeby wyższego rzędu. Raczej - zamknięci w bańkach własnego bólu, niespełnienia, zmęczenia i rezygnacji, żyjemy obok siebie, powoli usychając. Jeść, spać, przetwarzać. Jeść, spać, przetwarzać. Życie było walką. Tak to widziałam, w takim domu się wychowałam: na duchowej pustyni.

Zapowiedź przyszłego

Magazyn, który przyniósł skądś tata, był jak powiew otwartego okna w gęstej codzienności. Pochłonęłam jego zawartość, czując intuicyjnie, że jest to jakąś prawdą: ISTNIEJE INNY ŚWIAT.

Szczególnie jeden artykuł zapamiętałam na długie lata. Był o tym, że Ziemia jest jednym z wielu światów w kosmosie, a my, ludzie, jedną z wielu cywilizacji. Była tam wypowiedź (chyba jakiegoś jasnowidza) że Ziemia zmierza do upadku, a w roku 2058 przybędzie po nas kosmiczna cywilizacja, która zabierze część ludzkości do innego świata, dając początek nowej rasie. Zabrani zostaną tylko ci, którzy wierzą. Dziś powiedziałabym świadomi albo wyewoluowani.

Nie wiem, czy tak się zdarzy, ale pamiętam, że coś mi się wtedy przypominało. Wiedziałam jakoś, że to wszystko jest prawdą: o tych światach, kosmosach, cywilizacjach. Wiedziałam, że chcę być przebudzona i wyruszyć z Ziemi do innego świata. Wierzę – pomyślałam.

Ten artykuł był jak zapowiedź tego, co się zdarzy. Mam na myśli to, co przeżywam i w jakim miejscu jestem obecnie. Wtedy wydawało mi się to tak bardzo odległe. Był początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego już wieku. Uwalnialiśmy się z siermiężnej codzienności kraju, gdzie puszka coca-coli była wydarzeniem. Wygrzebywaliśmy się z wieloletniej dominacji hermetycznego ustroju politycznego. Wychodziliśmy do świata zza żelaznej kurtyny po przełomie 1989 roku. Miałam dwanaście lat. Od tamtego czasu - zanim wyruszyłam w drogę do świadomości, do wewnętrznej wolności, a moja Dusza do spełnienia, minęło jeszcze dwadzieścia pięć lat. Świat bardzo się zmienił. Jesteśmy świadkami cywilizacyjnych przemian. (...)

Dziś połączenie i świadoma więź z własną Duszą, jest sensem i centrum mojego istnienia. W pełni rozumiem, że wtedy, podczas czytania tamtego artykułu, ona była bardzo blisko mnie. Przemawiała, dając wewnętrzne poczucie, że on mówi o czymś bardzo ważnym. Istnieje życie poza tym, co widzą nasze oczy i czego dotykają nasze ręce. Jesteśmy kimś więcej, niż tylko przetwarzającym pożywienie ciałem. Kimś więcej, niż tylko uczniem, matką, ojcem, dzieckiem, kobietą, mężczyzną, pracownikiem sytemu. Jesteśmy kimś więcej, niż jednym z wielu peselów w systemie stwarzającym ludzkości ramy do doświadczania.

Inna

Zawsze byłam inna. Jakby nie na miejscu. Jakbym pomyliła się schodząc na Ziemię. Nie rozumiałam bólu, który zadawali sobie rodzice. I ta nadwrażliwość. Sprawiała więcej kłopotów, niż radości. Dziś rozumiem, że byliśmy ofiarami własnych dróg i ziemskiego świata. Nie wszystko było oczywiście źle. Mam na prawdę wiele pięknych wspomnień z dzieciństwa. Żeby nie było: zawsze plus i minus.

Byłam inna: jakaś wrażliwa bardziej, stojąca na uboczu, obserwująca, niewiele mówiąca, specjaliści nazwali by to wycofaniem. Czując i myśląc więcej, dystansowałam się do życia. Lubiłam samotność. Godziny samotności, przyrodę, muzykę, pisanie. Świat i ludzie mnie męczyli. Byłam też dość nieśmiała. Miałam nieliczne grono znajomych. Zawsze tęskniąca za czymś nienazwanym, sentymentalna, dojrzała, milcząca, stawiająca trudne, czy kłopotliwe pytania, zbuntowana w okresie dorastania. Stająca zawsze w obronie, czy po stronie słabszych. Nie dzieliłam się swoim wnętrzem. Już we wczesnym dzieciństwie nauczyłam się, że świat nie chce słuchać tego, co mam do powiedzenia. Jakby mnie w ogóle nie rozumiał. Jakbym mówiła w obcym języku. Byłam dzieckiem niewidzianym. Wyczulona na niesprawiedliwości tego świata, tworzyłam swoje wewnętrzne, bezpieczne światy. Płaciłam cenę samotności, za utrzymanie się przy sobie w tym świecie.

Włóczęgi w przyrodzie, nocne spacery, zainteresowanie kosmosem i astronomią. Godziny wpatrywania się w gwiazdy. Studiowane planet, biologii, geografii, wiedzy o człowieku. Ciekawość świata. Miałam kosmiczne sny. Wolałam właściwie być w nich, niż w codzienności. Marzyłam o tym, by zostać astronautą i polecieć w kosmos. Od najwcześniejszych lat pragnęłam zobaczyć Ziemię z przestrzeni kosmicznej. Skąd u dziecka takie rzeczy?

Jesteśmy z gwiazd

Bycie istotą Wszechświatów mamy pod skórą. Doświadczamy w świecie niepamięci. Gęstej, betonowej strukturze, która w istocie rzeczy wcale taka nie jest. My ją tak postrzegamy, my taką tworzymy. Zamknięcie jest w nas. Jakie to było odkrycie, gdy Dusza pokazała mi to pięć lat temu, na początku naszej świadomej, wspólnej drogi. Wydawało mi się wtedy, że to odkrycie mojego życia. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tych odkryć przede mną jeszcze całe kosmosy i wielka przygoda rozpoznawania niezwykłości Boskiego Stworzenia. Życie z uciążliwego, stało się mistyczne. Mieni się, jak brokat tysiącem baw. Jest fascynującą przygodą, gdy wcześniej było udręką. Dusiłam się tu: i w ciele, i ze sobą, w rodzinie, w systemie. Czasem z całą mocą czułam ciężkość i bezsens rzeczywistości. Dusiła się Dusza. Nic mnie tu nie trzymało. Na niczym nie zależało. Szłam przez życie jak lunatyk, wegetując. Bez celu, bez planów, bez pomysłu na siebie. Z każdym rokiem coraz bardziej zmęczona, czasem czułam się jak staruszka. Nie wiedziałam, co mi jest. Dusza cierpiała oddzielenie od Boga.

Dziś

Jest tak, jakbym przeszła na drugą stronę lustra lub jakbym stała po drugiej stornie rzeczywistości. Plus i minus, awers i rewers, powierzchnia i głębia. Od zawsze czułam, że jest coś więcej, że od tajemnicy życia dzieli mnie zaledwie cienka zasłona. Czego? Nie wiedziałam: ani w którą stronę życia wyruszyć, by zapełnić nienazwany, wewnętrzny brak, ani co zrobić, co zdobyć, czego się nauczyć, by odkryć to, co czułam, że jest blisko mnie. Czekanie w napięciu. Latami. Na co? Dziś już wiem: na gotowość Duszy, na przeznaczenie życia, na jedność z nią. Bóg miał wobec nas plany, dlatego utrzymywano mnie w stanie gotowości, czy bliskości drogi do osiągnięcia celu, przeznaczenia życia. Spełnić się miało to, po co Dusza przybyła do tego świata, co Bóg przez nią chciał działać Tu.

Dusza jest energią, zatem po to wciela się w materialne ciało, by mieć SPRAWCZOŚĆ. To ja jestem jej rękoma w tym świecie. Chodziło o to, by jak najpełniej w rzeczywistości podzieleń i nieświadomości, zsynchronizować ludzkie ciało z planami ewolucyjnymi i boskimi zadaniami Duszy. Udało się. Uznano to za wyczyn w świecie niespienionych potencjałów i niewykorzystanych szans. Droga do tego była na prawdę trudna. Ale my, Kochani, jesteśmy Mistrzami, Dziećmi Boga. Gęstość doświadczeniowa tego świata osiągnęła bardzo wysoką wartość. My, jako cywilizacja, nieuchronnie zamierzamy (zmierzaliśmy) do samozagłady. Ilu Duszom nie udało się wypełnić boskiego powołania w tym świecie? Ile przybyło i ugrzęzło w zmanipulowanej rzeczywistości? Ile my sami w nieświadomości swoich działań, pogrzebaliśmy szans na rozwój? Wszystko jest doświadczeniem.

Przeznaczenie Duszy, przeznaczenie Człowieka

Potrzebujemy wsparcia z zewnątrz. Matka Ziemia potrzebuje. Potrzebuje też bohaterów, którzy zdecydują się tu zejść, zanurzyć i zrobić pracę dla ogółu. W tej chwili na Ziemi jest ogromna ilość Świetlanych Dusz, Boskich Rąk przeznaczonych do pracy i do pomocy. Nie zostaliśmy tu sami. Wcielają się kolejne zaawansowane w rozwoju Iskry Boskie, które swoją pracą wznoszą ten świat i człowieczeństwo na wyższe poziomy. Jeśli porusza cię w sercu ten przekaz, znaczy jesteś jedną z nich. Wszyscy ewoluujemy i rozwijamy się. To jest podstawa Boskiego Zamysłu i Kreacji.

Aby osiągnąć stan wypełnienia Boskiej Woli i umożliwić swojej Duszy (aspekt doświadczający) realizację ścieżki jej przeznaczenia tu, potrzebujesz się z nią zjednoczyć, by wesprzeć ją w ewolucji. Pierwszy krok do tego, to wiara, że tak jest. Drugi krok, to otworzenie się na siebie, ponieważ ty jesteś portalem, bramą do boskiego siebie. Trzeci krok, to solidna praca nad sobą, nad uporządkowaniem osobistej energii doświadczeń i zdjęcie ciasnego, systemowego kombinezonu reguł ziemskiego doświadczenia. Potem jeszcze dużo siły, wytrwałości, konsekwencji, uporu, niepokorności, patrzenia w sposób nieoczywisty na to, co jest. I droga Serca. Uświadommy sobie: żyjemy w przekręconym świecie. Potrzebujesz patrzeć pomiędzy wierszami, by móc zobaczyć WIĘCEJ. No i jeszcze nić Ariadny w labiryncie chaosu tego świata. Dla mnie tą nicią jest Dusza, mój wewnętrzny, boski przewodnik. Gdzie ona jest? W jakim miejscu? W jakiej kondycji? Czy jesteście blisko? Tego dowiesz się patrząc WYŁĄCZNIE w siebie i przez siebie. Jesteście z Duszą centrum swojego Wszechświata. Jak słońce w układzie planetarnym. Reszta jest zewnętrzna, jest wirowaniem orbit spraw i składowych ludzkiego życia. Bądź jak oko cyklonu. Panuje tam IDEALNA CISZA.

Kiedy się już odważysz spojrzeć w siebie, gdy zrozumiesz, że Dusza jet twoim początkiem i końcem. Gdy uświadomisz sobie, że nie warto żyć tak, jak świat tego oczekuje, bo twoje własne życie ci ucieka; kiedy pojmiesz wreszcie, że TY SAM jesteś sterem i okrętem swojego życia; kiedy nawiążesz kontakt z wyższym, czy boskim aspektem siebie, wyruszysz w podróż ziemskiego istnienia. Ta podróż, choć niełatwa, będzie wynagrodzeniem doświadczonego trudu, gdyż na końcu czeka cię wolność. STAN BOSKIEJ UNII, czyli całkowitego zjednoczenia z Wszechżyciem. Każdy z nas, każda Dusza osiągnie to w swoim zaplanowanym lub wypracowanym stopniu. Uważam prywatnie, że warto jest celować po najwyższą jakość siebie, po stan życia PREMIUM. Nasza decyzja, wiara i wytrwałość w drodze, otwiera Duszy drzwi do samorealizacji. Jesteś istotą kreującą, czy sobie z tego zdajesz sprawę, czy nie. Twoje decyzje i działania, mają realny wpływ na drogę Duszy w tym świecie. Taka reguła.

 

 

To co? Witaj w świecie Duszy? Kto zrozumiał, gdzie ma centrum i cel oraz, że on jest w nas, ten już wygrał grę. Jeszcze tylko wyruszyć w podróż do realizacji w materii. Póki co, kolektywnie wciąż żyjemy w świecie przesunięcia doświadczeniowego pomiędzy energią, a materią. Tak to jest, trzeba to uznać.

Otwórz głowę, odważ się patrzeć pod prąd. Zakwestionuj wszystko, nawet samego siebie, byś mógł odkryć osobistą prawdę.

Gramy tu razem i dla wspólnego dobra, bo wszystko jest CAŁOŚCIĄ w Bogu, a my nieskończonymi, pozornie tylko ograniczonymi istotami. Nie ma granic. Obowiązują nas jednak reguły gry, której zapragnęliśmy doświadczyć.

 

Ahoj z Kosmicznej Podróży. Świadoma, pozdrawiam Was z przystanku Ziemia.

 

 

 

Ps. Najprościej rzecz ujmując: głos Duszy w nas, to tak zwany głos sumienia, szósty zmysł, intuicja, głos serca. Tam ją (siebie) znajdziesz. Także na poziomach dzieciństwa (wewnętrznego dziecka) w przestrzeni sennej, mowie ciała, czuciu energetycznym, w znakach z przestrzeni, przekazach muzycznych, wieściach od ludzi.

 

Trzeba zaufać sobie Kochani.

Stańmy się Mistrzami Świadomego Życia.

Przechodzimy globalną ewolucję. Skorzystaj z okazji. Otwórz Duszy drogę do rozwoju.