Kilka dni temu kot przyniósł w zębach mysiego noworodka, który okazał się być nauczycielem godnym największych mistrzów. Prawda życia może przyjść do ciebie w tańcu liścia na wietrze albo w patyku leżącym na drodze, albo w zapchlonym, wygłodniałym kocie, albo w uśmiechu, w mądrości oczu drugiego człowieka. Jesteś na to otwarty? Wyjdź poza ramy i nie bój się wcale. Nic ci nie grozi poza upadkiem ograniczeń w tobie.

Dotykając podstaw życia.

favim.com

Maleńki Mistrz

Wyciągając kotu z zębów mysiego, ślepego golaska, zdawałam sobie sprawę z tego, że może nie przeżyć. Podejmując się jednak opieki nad nim, otworzyłam drzwi do jednej z najprawdziwszych lekcji o podstawach życia.

Mała skulona mysia istotka wielkości połowy kciuka uczyła mnie przez dwa dni prawdy o życiu. Zrozumiałam wreszcie dobitnie, co Dusza miała na myśli mówiąc wielokrotnie: trzymaj się podstaw życia. Wiedziała co robi. Chodzi o wiedzę, o doświadczenie u podstaw, zanim głowa czy emocje nałożą na nie swój filtr.

My ciągle potrzebujemy jakiś praktyk, dowodów, zrozumienia, a prawda o życiu (a mam na myśli tę prawdę, która jest niepodważalna) znajduje się w jego podstawach, nie w książkach czy teoriach, bo ta jest prawdą przetworzoną. Ubraną w teorię. Każdy z nas też widzi inaczej. W polu serca możemy się spotkać w płaszczyźnie jedności, by tam dotykać i rozpoznawać się w uniwersalnych regułach, podstawowych i wspólnych dla wszystkich.

Naga prawda o życiu, taka prawda niezaprzeczalna, była mi pokazana w drodze mysiego maluszka, które czekało ona mamę, nie doczekawszy się po dwóch dniach odeszło. Maluch pokazał mi, że są przestrzenie - podstawowe prawa natury, głębokie prawa życia, do których dostępu nie mamy. I dobrze, że tak jest. Są takie przestrzenie istnienia, które muszą pozostać nienaruszone, by życie mogło się dziać.

Mała mysia w dwa dni uzmysłowiła mi więcej o życiu i o mnie samej, niż mogłabym wyczytać w książkach. Zrobiła to w twardym doświadczeniu, a te zapadają w pamięć najgłębiej. Nie ma to jak praktyka. Lekcja o życiu zanurzonym w byciu, płynąca z prądem życia tak, jak to idzie w prawdzie. W stanie faktycznym.

Mysi mistrz, zostanie w mojej pamięci i sercu jako jeden z najpiękniejszych nauczycieli, który swoim byciem i krótką drogą pokazał mi więcej prawdy, niż niejedna książka zawiera i niż moja rozbrykana głowa jest w stanie mi powiedzieć czy pokazać. Prawdziwie widzi się czuciem.

Wyciągając kotu golaska z zębów dokonałam wyboru. Podjęłam decyzję, która okazała się być jedną z dogłębniejszych lekcji o naturze życia. To tak, jakby dotykać istnienia bezpośrednio, bez otoczek teorii, interpretacji, prawd. Czyste, skondensowane doświadczenie. Koncentrat życia. Dusza tak woli. Zdecydowanie. Dwa dni. Mała jak pół kciuka istotka, a procesów na kilometry.

Pokora do życia. Nie na wszystko mamy wpływ, na wiele rzeczy nawet nie mamy wpływu, ponieważ są takie przestrzenie, które dzieją się ponad nami. Są to między innymi prawa natury. Od nas jednak zależny jak się ustawimy wobec tego, co przynosi nam życie. Kolejny wniosek: pełen brzuch i ciepło, to jeszcze nie wszytko żeby można było żyć. Są sprawy, których nie da się niczym zastąpić: mysiątko czekało na mamę, bo jest do tego przyzwyczajone. Matki opuszczają gniazdo, żeby się żywić, kiedy jednak czekanie osiągnęło zenit, a matka się nie pojawiała, najpierw była rozpacz – mysz piszczała, szukała, a potem był taki przełom, coś w rodzaju poddania się, rezygnacji. Energia życiowa zwierzątka zaczęła gwałtownie spadać, w kilka godzin myszka odeszła i nic nie można było zrobić, zabrakło woli życia.

Pamięć wcieleń

Sytuacja z mysią bardzo mocno połączyła mnie pamięcią z pewnym poprzednim wcieleniem (jedno z ulubionych wcieleń Duszy), o którym pisałam tutaj. Podczas opiekowania się zwierzątkiem, przypominałam sobie wiedzę tamtego życia, bardzo głęboko połączonego z naturą. Zabrakło może praktyki? Trudno powiedzieć. Nie na wszystko mamy wpływ. I ja też nie mam potrzeby znać odpowiedzi. Przyjmuję co jest. Różnica pomiędzy mną, a tamtą odsłoną Duszy, była taka, że tamto wcielenie (Francja, kobieta o imieniu Marie) było bardzo świadome prawd natury, bo było z nią zjednoczone. Ona rozumiała, że są pewne sprawy, w których można być jedynie obserwatorem. To była prawdziwa wiedząca, zjednoczona z Matką Ziemią. Dusza chce tę wiedzę udostępnić w sposób całkowity mi. Bardzo dużo wspomnień tamtego życia pokazało się w te dwa dni. Ogromny proces i jak zawsze droga.

Ach ten człowiek ze swoją głową i emocjami. Zaawansowana forma i utrapienie czasem. Tak by się chciało nieraz głowę i emocje na półkę odstawiać, tym czasem ciągle coś, niekończąca się lekcja i odwiecznie doświadczenie. Tak ma być. Można mieć czasem też serdecznie dość.

Uszanować prawa życia

Zbyt mała to była mysia, żeby mogła poradzić sobie sama. Doświadczony weterynarz wiedział to od razu, ja potrzebowałam się przekonać. Kolejny wniosek: nie zawsze możesz coś zrobić. Nie zawsze działania przynoszą pożądany skutek. Czasem po prostu trzeba odpuścić, uszanować pływ rzeki życia, prawa natury, drogę doświadczenia innej istoty - nie ważne czy to człowiek, drzewo, zwierzątko, umierająca rafa koralowa. Ten świat cierpi, między innymi przez nas. Czasem możemy coś zrobić, a czasem spawy muszą się potoczyć swoim torem. Pomijając fakt, że wiele krzywd tego świata jest wynikiem naszej działalności, działalności z nieświadomości, działalności z zagubienia. Będę mysiego golaska pamiętać długo. Jako jednego z najpiękniejszych i najwdzięczniejszych nauczycieli.

Kiedy chowałam mysi orzeszek do piasku, wyglądał jakby spał. Oddając ziemi, oddałam Matce Naturze. Rozpaczy nie było, głęboki, wewnętrzny spokój i zanurzenie w tajemnicy. Koło życia się toczy. Akceptacja i szacunek, płacz, wzruszenie, miłość, żal, bezradność, bezsilność, bunt, wykluczenie, obserwacja, spokój, uznanie, tajemnica, wdzięczność i wiele by można jeszcze wymieniać. To jesteśmy my. Reszta jest drogą, piękną w swoim trudzie i mistyczną w tajemnicy. Niezwykłą w prostocie.

Miałam nadzieję, że to się uda. Życie jednak zadecydowało inaczej. Nie na wszystko mamy wpływ i to jest ok. Tak bywa.

 

 

Rozumiem Duszo twoją naukę, by nie bujać w obłokach teorii, a zejść do podstaw życia, aby tam dowiedzieć się wszystkiego w formie pierwszej, zanim czucie i rozum nałoży na doświadczenie koszulę interpretacji.

Pozdrowienia.