Na kawałku kosmicznej skały nazwanej planetą Ziemia? Wierzę, że w dobrym kierunku.

dokąd płyniemy?

besthdwallpaper

Bo czy istnieje zły w skali doświadczeń Wszechświatów? Wszystko jest wiecznym oscylowaniem pomiędzy pełnią, a brakiem, pomiędzy domem, a podróżą, pomiędzy światłem i ciemnością, pomiędzy jednią a przejawieniem.

Od kilku dni jestem w nastoju refleksyjnym. W rozważaniu sensu istnienia, zdarzeń w których jesteśmy zanurzeni, gry w jaką gramy, podróży ewolucyjnej i kontekstu, w którym akurat tę podróż wykonujemy. Jesteśmy dziećmi Wieczności. Rozumienie tej perspektywy daje oddech.

Mam w sobie wielki spokój i wewnętrzne ciepło, po dość długim czasie przebywania w gęstym. Oddycham. Odpoczywam, zanim ocean doświadczeń znowu się wzburzy. Teraz jest czas na chwilę wytchnienia, leżaczek i drink z palemką ;) Teraz jest czas na spojrzenie w akceptacji na przebytą ścieżkę. Czas uznania i spojrzenia na sprawy z wewnętrznym uśmiechem. Uwielbiam te chwile absolutnego spokoju. One mnie napędzają. To już nie wielkie „łał”, a świadome podróżowanie w uznaniu kosmicznych przepływów rzek doświadczenia – Boskiej Kreacji. Nawet pytania: kiedy to się wreszcie skończy? złagodniały, ustępując miejsca cichej obserwacji i działaniom pod napływające fale życia.

Dusza daleko i blisko jednocześnie. Są momenty, gdy jest połączenie jedynie mentalne, świadomościowe i są momenty, gdy jakby bliżej - wypełnia mnie żywym, kosmicznym życiem. Dziś jest właśnie taki czas. W środku mam oceany Wszechświatów. Gwiazdy. Choć Dusza daleko, czuję przepływ głębi istnienia.

Sztuka zaufania

Ktoś napisał z pytaniem, czy gromadzić wodę, bo ludzkości grozi katastrofa. Ja nie gromadzę. Widzimy wszyscy wielość linii czasowych. Skąd mam wiedzieć, która się zrealizuje? Skąd mam wiedzieć, gdzie przyjdzie mi się zanurzyć, gdy obok drugi człowiek ma całkiem inną rzeczywistość? Najprościej to zobaczyć, patrząc za wschodnią granicę: jak bardzo rzeczywistość nasza i sąsiadów różni się? Nie wiem co będzie dalej. Stoimy na skrzyżowaniu dróg, więcej: to gwiazda o niezliczonej ilości odnóg linii czasoprzestrzennych. Skąd mam wiedzieć, gdzie mnie poprowadzi globalna fala? Mogę jedynie zaufać sobie, swojemu czuciu, intuicji. Mogę zaufać Duszy, jej prowadzeniu, wiedzy, którą mi przekazała, istotom opiekuńczym, Ziemi, Bogu, życiu, że mają dla mnie scenariusz najlepszy z możliwych.

Na ile mogę się zabezpieczyć? Na miesiąc, trzy, pół roku? Nie chcę żyć w lęku. Będę Tu i Teraz żyć jak umiem najpełniej i najlepiej, bo doprawdy nie wiem co przyniesie jutro. Covid będący naszą rzeczywistością przez ostatnie ponad dwa lata, pochłonął tyle naszej uwagi (energii) – dziś po prostu znika decyzją rządu, przykryty innymi zdarzeniami. To takie proste - jak widać. Co będzie dalej? Wszystko jest tak względne. Mam wręcz zablokowane patrzenie w przyszłość i rozumiem dlaczego: bo jej nie ma. To potencjał, który pisze się TERAZ. Dlatego moje Teraz, przeżywane jak najbardziej świadomie, kreuje moją najlepszą wersję przyszłości.

Mam ostatnio poczucie, że oglądam naprawdę kiepską sztukę, w której - jeszcze sześć lat temu grałam z wielkim zaangażowaniem. Obecnie jestem widzem. Ta sztuka dawno przestała mnie bawić, nawet wtedy, gdy byłam nieświadoma. Czekam na nowy scenariusz dla nas. On właśnie zaczyna istnieć na polu globalnym. Będziemy grać równolegle Kochani, zanim wszystko się wysyci.

Zabrało mnie z wielkiego świata, do Tu i Teraz, do mojego mikroświata, do rodziny, opieki Ziemi, codzienności, ciała. Tu mam wpływ. W osobistych myślach, emocjach, planach na ogród w kolejnym sezonie. Jestem za mała na wielką politykę tego świata. Za to wiem, gdzie na ten czas mam sprawczość i zrobię, co do mnie należy. Jeśli przyjdzie czas, zbierzemy się jako ludzkość i obalimy tych, którzy decydują o nas w takiej formie, jaka jest. Pytanie, czy w ogóle będzie to wymagało fizycznego przewrotu? Czas pokaże. Przestrzeń wzywa do jedności. Widzę nas raczej jako miękkich rewolucjonistów serca, którzy oddolnie i pokojowo zmienią rzeczywistość, wspierani przez Dusze, Domy Duchowe, Opiekunów, Wszechświat, Ziemię, Boga. To nie taka walka, jak ją rozumiemy i w jakiej jest jeszcze większość ludzkości. Nie walka, a miękka rewolucja serca i zmiany świadomości. Na ten czas jesteśmy postrzegani jako śmieszni czy niedorzeczni. Ale wiemy dokąd idziemy. Przyjdzie taki czas, gdy będzie odwrotnie. W tym świecie pionierzy zawsze są najpierw szaleńcami.

Cokolwiek by się nie działo w systemie - i jak bardzo – po ludzku, nie wydawałoby się to trudne, widać wyraźnie, że sprawy idą w konkretnym, zaplanowanym kierunku. Te plany są z i w wyższych wymiarach. My - przez Duszę, Serce, Świadomość, Ciało jesteśmy ich wykonawcami. Trzeba patrzeć na sytuację z góry, by móc zobaczyć szerzej sens zdarzeń.

Na razie w systemie jest chaos i narastające podzielenie (polaryzacja), ale działanie z pola jedności jest już bardzo wyraźnie widoczne. Praktycznie każdy miesiąc przepływu przynosi ogromne zmiany w strukturach organizacyjnych świata. A na poziomie energii - już w ogóle. Mamy NOWE. Temu się nie da zaprzeczyć. Z letnim przesileniem (przełom czerwca, lipca) sprawy ruszą z nowego poziomu. Dopina się nam czas i czasoprzestrzeń.

Osobisty mikroświat

Osobista przestrzeń życia, praca, codzienność, rodzina, ja. Tu teraz mamy pole działań. Porządkujemy, dopinamy ciało, wnętrze, osobistą przestrzeń, by były one najlepiej jak to możliwe na ten moment, przygotowane czy zanurzane w nowym i na nowe. Osobistą przestrzeń kształtujemy/ modelujemy z wnętrza kreacją świadomości, czucia, działań materialnych.

Przestrzeni nie buduje się z zewnątrz, a jednak jest ona zanurzona w Oceanie i podlega jego wpływom, prawom, naciskom. I ok. Dlatego tak ważne jest scentralizowanie się w sobie. Weryfikowanie na ile to co przychodzi z przepływem życia, jest dla mnie dobre. Jeśli czujemy, że potrzeba zmian – działamy. Nie chodzi o to, by zmieniać świat, ale by przetransformować siebie. Nie dostaniesz nic, czego nie masz w sobie. Albo dostaniesz wszystko, wedle tego, co masz w sobie. Podstawowe prawo istnienia.

Dla mnie jest czas wyciszenia. Czas pracy u podstaw, w polu rodziny, w przestrzeni osobistego życia. Mąż i córka weszli w etap integracji. Nie jest to łatwe. Trudno jest patrzeć na cierpienie ukochanych, gdy opada im chmura złudzeń, trzeba się zmierzyć z bolesnym, bo Dusza się czyści. Drga cała sieć rodzinna – na szczęście falami, by był czas na złapanie oddechu. Przecież moje dziecko ma dopiero czternaście lat, a przechodzi drogę jak dorosły. Będę o tym pisać, bo to potrzebne dla innych rodziców. Moim zadaniem jako kobiety świadomiej i centrum energetycznego rodziny, jest utrzymać stabilność sieci rodzinnej. Osobistą mądrością, świadomością, czuciem wspierać, transformować i neutralizować to, co wypływa. Nie żebym była super zadowolona – chciałoby się w końcu świętego spokoju, ale taka jest nasza rola na Ziemi. Na kobietach świat stoi. Wierzę, że zaznamy wszyscy harmonii, a moje dzieci będą gotowe do dobrego, samodzielnego, spełnionego życia z powołania Duszy.

Wszytko co istnieje dąży do odbicia Boga – czyli stanu idealnej HARMONII. Zatem wszystko co istnieje dąży do doświadczeniowego UZDROWIENIA. Mając ten cel na horyzoncie, mogę płynąć przez ocean istnienia.

Jak dobrze, że jestem świadoma!

 

Łączyć, to co widzialne z niewidzialnym w CAŁOŚĆ. Takie jest teraz nasze zadanie.

Dokąd płyniemy? Nie znam odpowiedzi i losów świata. Wolę aby była to niewiadoma, którą mogę układać pod osobiste Centrum. Wiem natomiast, z całą pewnością jedno: w wymiarze kosmicznej ewolucji płyniemy ku Bogu – więc wszystko dobrze się skończy. Cokolwiek to znaczy, jestem spokojna.

Spokoju życzę nam wszystkim w sztormie globalnych i osobistych zdarzeń.

 

 

Pod Niebiem Gwiazd, jesteśmy Dziećmi Wszechświatów. 

Ziemia jest piękna.

 

 

 

Przekaz muzyczny do wpisu: Joe Cocker - N'Oubliez Jamais.

Każde pokolenie ma swoje powołanie.

 

 

 

 

 

 

Poczytaj także: 

Prawa energetyczne.

Jesteś Dzieckiem Nieskończoności.