Dzieci są naszą przyszłością. To, jakim procesom aktualnie podlegamy w fali i planie ewolucyjnym ludzkości, jest zaledwie preludium, przygotowaniem gruntu pod działanie następnych pokoleń. To nasze dzieci i wnuki będą budować nowy świat.

wspierajmy nasze dzieci
Perspektywa

Wszytko nieustannie przyspiesza. Temu już nie da się zaprzeczyć. Wszyscy, włącznie z Ziemią jesteśmy ukąpani w energiach wzniesienia. A one? Cóż – dają nam jednostkowo i zbiorowo nieźle popalić. Pogoda także z każdym sezonem coraz bardziej dynamiczna. Co jeszcze przyjdzie nam przeżyć w czasach transformacji?

Nasze ciała wciąż jeszcze za ciężkie – meczą się. Nasze energie – wciąż jeszcze zbyt obciążone, by zaznać źródłowej harmonii, nasz matriks - wciąż jeszcze zbyt ciasny, by dał nam przestrzeń osobistej wolności. Świat płynie dwutorowo. Piękno i ciemność istnienia są równolegle obok siebie. To jest stan naszej rzeczywistości na Tu i Teraz. Wszytko jest procesem, dlatego jedyne co można, to układać się jak najwygodniej, jak to możliwe w indywidualnym przebiegu transformacyjnym. Odpoczywać, lekko odżywiać, nawadniać się, suplementować, zażywać snu, płynąć jak najbardziej harmonijnie z wewnętrznymi procesami oczyszczania. Starać się nie pogłębiać ścisku energetycznego wewnętrznym oporem, a w momentach bólu aktywnie go przepuszczać i transformować. (Gotowy klucz do pracy z emocjami znajdziesz tutaj.) Jedyne co możemy, to próbować jak najpełniej synchronizować się z globalnymi przepływami i procesami ewolucyjnymi swojej Duszy. Możesz być ich świadomy - i tak jest najpiękniej, gdyż wiedza daje pokarm (spokój) głowie, ale możesz także nic na ten temat nie wiedzieć i to też jest ok. Płyń w zgodzie ze swoim wnętrzem, ze stanami przepływów w sobie, aktywnie pracując i szukając drogi do tego, co te przepływy zawęża, czy blokuje. W każdym aspekcie – także, a nawet szczególnie w życiu fizycznym, ponieważ to ono pokazuje stan faktyczny twojego momentu rozwojowego w drodze przez istnienie.

Przyspieszenie i dalsze zmiany

Wszytko przyspiesza. Temu się nie da zaprzeczyć. Kolejną sferą, w jakiej obserwuję zmiany jest zaniżający się wiek osób podlegających ewolucji. Słowem, nasze dzieci zaczynają także wchodzić w procesy transformacyjne, tak jakby ich Dusze dostały dostęp do procesów wyjścia. Coraz częściej trafiaj do mnie nastolatki i dzieci 12-14to letnie, już nie tyle odbijające rodziców (choć to nadal większość), ale w osobistych procesach, jako odrębne, samodzielne istoty, których Dusza zaczyna, czy przygotowuje młodego człowieka do procesów transformacji. Jak trudna to droga wiecie sami.

Dlatego jest prośba i apel od Dusz młodych ludzi o wsparcie rodzicielskie w procesach energetycznego czyszczenia. Mój syn 10 lat, jest jeszcze we względnym spokoju – jego Dusza była tylko raz z procesami. Natomiast moja córka od dwóch lat regularnie przepuszcza dla swojej Duszy naleciałości, niewiele wiedząc na ten temat. Tutaj ogromną rolę spełnia świadomy rodzic, który jest wsparciem w czasie wewnętrznych transformacji dziecka. Jak nigdy dotychczas obserwuje się procentowy wzrost samobójstw i potrzeby bycia dzieci pod opieką terapeutów. To wszystko są znaki tego czasu. Jesteśmy zanurzeni w fali ewolucyjnej, w której etapem na tu i teraz jest czas czyszczenia dolin doświadczeniowych. Ten proces trwa nieprzerwanie od kilku już lat, wchodząc wciąż na coraz głębsze i bardziej zaawansowane poziomy.

Dobrze jest, jeśli w rodzinie jest choć jeden świadomy rodzic, który rozumie, co się dzieje w tej chwili na Ziemi i umie odpowiednio zareagować czy wesprzeć osoby w swojej przestrzeni. To prawdziwe błogosławieństwo wiedzieć co się dzieje.

Bądźmy uważnymi obserwatorami naszych przestrzeni rodzinnych. Bądźmy naszym dzieciom i partnerom towarzyszami w drodze. Nie zwierzchnikami (te czasy już się kończą) a świadomymi podróżnikami wspierającymi się wzajemnie w trudzie ziemskiej podróży. Jeśli sami nie potrafimy, szukajmy wsparcia u specjalistów. Nie ma nic wstydliwego w wizytach u terapeutów. Wszytko co jest, jest dla nas i dla naszego rozwoju. Czy zechcesz wykorzystać potencjał, zależy wyłącznie od ciebie.

Dzieci prowadzą zawsze do rodziców, czyli o prawach rodowych

Żeby to rozumieć, trzeba rozumieć reguły doświadczania w rodzie. To świat określonych zasad, w którym ważna jest zasada kontynuacji czy ciągłości rodowej, zasada wzajemnych powiązań, zasada lustra i zasada proporcji doświadczeniowych w plecaku Duszy. Trzeba rozumieć jak to wszystko działa, aby móc aktywnie ze sobą (przede wszystkim) a także z naszymi dziećmi pracować. One będą czuły się bezpieczniej przy wsparciu i obecności rodziców. Gdy będą miały wiedzę o tym, co aktulanie zdarza się na Ziemi i w systemie. Zatroszczmy się o nie, aby im także ułatwić czas transformacyjny. Rozmowa i bycie obecnym w życiu dziecka jest kluczem. Nasze dzieci, mądre i wrażliwe, są jak najczulsze struny. Zanim my zorientujemy się co jest, one nam już dawno to pokażą.

Zasada kontynuacji/ ciągłości rodowej: każde poprzednie pokolenie przekazuje nurt rodowy (przepływ energetyczny) kolejnemu pokoleniu. Prababcia przekaże babci, babcia córce, córka swojej córce. Te reguła obowiązuje dopóki, dopóty nie znajdzie się jednostka/ Dusza, która swoim wyjściem przez wewnętrzną pracę, nie przetnie przepływu rodowego. Wówczas uwalnia siebie samą, przodków i przyszłość, przełamując koło karmy i uwalniając drzewo rodowe, czyli Dusze rodowe do drogi. W nurcie rodowym przekazujemy sobie wszystko, co jest zapisane w matrycy danego kręgu doświadczeniowego Dusz (sukcesy i obciążenia). Jako, że żyjemy w gęstym świcie, bytujemy zazwyczaj w grze na poziomie obciążeń. Po uporządkowaniu naleciałości, dostajemy dostęp do darów rodowych. Jakkolwiek zawsze jesteśmy wspierani przez przodków. W komunikację z nimi można wejść stosując praktykę czaszy rodowej i karmienia przodków (informacji poszukaj w internecie).

Z tej reguły doświadczeniowej wynikają kolejne dwie zasady: zasada wzajemnych powiązań i zasada lustra - jako, że jesteśmy ściśle określani przez energie rodowe (jesteśmy dziećmi swoich przodków) jesteśmy również ściśle powiązani z energiami matrycy rodowej, czyli z tym, co nazbierało się w drodze doświadczenia naszych przodków. W drzewie rodowym jesteśmy powiązani z przodkami trójkowo (o tej regule mówią ustawienia systemowe). Zatem drogi niektórych przodków przejawiają się w nas bardziej. Naucz się konstruktywnie siebie obserwować: ile z tego co przejawiasz jest twoje, a ile rodowe? Z tej wiedzy wyłania się kolejna zasada: proporcji doświadczeniowych w plecaku Duszy. 30 do 70% taka jest zależność. Stricte twoje i Duszy, poprzednich wcieleń jest 30 % energii doświadczeń. One są jednak zawsze w korelacji do energii rodowych, ponieważ Dusza wciela się w przestrzeniach doświdczeniowych kompatybilnych z jej plecakiem, aby była możliwość kontynuacji drogi ewolucji. Zatem centrum twojej osobistej pracy, jest zawsze na poziomie waszych 30 %. Tu jest początek wszystkiego i to tu robimy wypięcia. Do rodu chodzimy tylko tyle, ile jest potrzeba. Nie masz obowiązku czyścić całego rodu. Wasze osobiste wyjście jest priorytetem, ponieważ ono przełamie karmiczny krąg. W was jest podstawa. O dalszej pracy dla rodu, Dusza zdecyduje wedle waszej unikatowej drogi i zapewne - w ramach podziękowań za doświadczenie, wykona w rodzie pracę dla Dusz. W jakim stopniu i na ile, decyduje ona sama.

Zasada lustra – ściśle powiązana z zasadą kontynuacji rodowej. O ile w kontynuacji rodowej kierunek przepływu energetycznego jest do przodu (czyli poprzednicy dają następnym pokoleniom) o tyle zasada lustra jest odwróceniem kierunku wstecz: następcy doświadczeniowi (pokolenia młodsze) są lustrem dla poprzedników (pokoleń starszych). Czyli matka będzie kontynuatorem systemowym dla córki, ale córka będzie drogą (lustrem, bramą) do wyjścia dla matki. Linia żeńska jest osią matrycy rodowej, tak, jak kobieta jest osią energetyczną rodziny, dlatego praca w polu rodowym odbywa się głównie na energii/ linii żeńskiej. Doświadczenie pokazuje, że uwolnienie kobiecości, jest otworzeniem bramy do uzdrowienia męskości. To widać także na poziomie globalnym.

Tą zasadą kierowałam się w pracy nad swoimi powiązaniami z polem rodowym – traktując mamę i babcię jako „systemowego i rodowego przedstawiciela”, a córkę jako lustro do pracy nad sobą. To jest ważna wiedza, która pomogła mi zrozumieć moje miejsce w mandali rodwej. W rodzie, w rodzinie masz cały zestaw informacji o grze, w którą gracie, a gramy bardzo unikatowo, choć na wspólnych podstawach/ regułach. Jako rodzic, masz też wpływ na zawartość plecaka doświadczeniowego swojego dziecka i to aż w 70ciu procentach. To bardzo dobra wiadomość. Swoją osobistą pracą możesz dziecku bardzo rozluźnić plecak doświadczeń, a przez to ułatwić mu drogę przez życie. Pytajcie, rozmawiajcie o tym, co w wewntrznym świecie waszych dzieci.

Tutaj warto też wspomnieć o roli Martyny Tryzno, która ściągała zapisy komórkowe z ciała i resecie matrycy urodzeniowej w Morzu Aniołów, a także pracy z psychoterapeutą dziecięcym i rodzinnym Mateuszem Kozłowskim. To były ważne punkty w drodze pracy z córką.

Aktywne wsparcie

Dobry rodzic, to uważny obserwator. Rodzic, który zachowuje balans pomiędzy zdrowymi regułami, a dawaniem dziecku przestrzeni wolnej woli. Nie zawsze udaje się to zrobić, ale kierowanie się sercem i rodzicielską intuicją sprawdza się. Moja pediatra mawiała: pierwszym i najlepszym lekarzem dziecka, jest zawsze rodzic. Jest w tym wiele prawdy. Kto zna swoje dziecko lepiej, jak mama czy tata?

Nasze dzieci są zagubione, a dorastanie – czas przechodzenia z etapu dzieciństwa do młodej dorosłości, jest trudnym wątkiem człowieczeństwa. Dziecko usamodzielnia się, widzi, że świat jest zgoła inny od tego co najczęściej i w ochronie rodzice mu przedstawiali. Czas nastolactwa jest czasem wychodzenia z bańki dzieciństwa. Z czym przychodzi się mierzyć młodemu człowiekowi na granicy etapów? Wystarczy przypomnieć sobie swoje czasy dorastania.

Uważna obserwacja, towarzyszenie i wspieranie rozmową, bycie na bieżąco z tym, co przeżywają nasze dzieci, na tyle, na ile zechcą nas do tego dopuścić. Jeśli coś dzieje się u dziecka, jako czujni rodzice, bardzo szybko jesteśmy w stanie to wyłapać. Nasze dzieci także podlegają prawom świata energii, a co się w tej chwili w nim dzieje tu na Ziemi, z grubsza wiemy.

Na początku lipca moja córka przechodziła intensywny proces oczyszczania jej Duszy, trawiący dwa tygodnie i będący ważnym krokiem do kolejnego etapu ich istnienia. Do tej pory i z reguły było tak, że Dusza sięgała po człowieka mniej więcej po trzydziestce, gdy mamy już ugruntowaną osobowość. W tej chwili ten pułap mocno się obniżył i nadal obniża z każdym rokiem. Czyszczeniu podlegamy wszyscy.

Żeby pomóc dziecku w aktywnym radzeniu sobie z tym, co się dzieje w jego wewnętrznym świecie, trzeba rozmawiać. Przestrzeń do wspólnego bycia i rozmów wypracowuje się zazwyczaj wiele lat. Pocieszającym jest fakt, że niezależnie od tego, co było i co jest, zawsze można zacząć szukać drogi do siebie. Nie oglądać się wstecz, nie żałować straconego czasu, a aktywnie szukać porozumienia. Tak na prawdę zawsze jest przecież wieczne Tu i Teraz.

Przytulając do serca

Kiedy moja córka jest w procesach – jak my wszyscy przepuszcza przez siebie naleciałości doświdczeniowe drogi Duszy przez Ziemię. Plecak ma ciężki, dający o sobie znać od bardzo wczesnego dzieciństwa. Nie bez powodu urodziła się u takiego rodzica, który będzie w stanie pomóc jej przejść czas oczyszczenia. Dwa tygodnie procesów: były kolejne fazy - smutku, buntu, zagubienia, czas bólu ciała, praca w przestrzeni sennej. Trzeba pytać dziecko co się dzieje i uważne słuchać tego co mówi. Nie jest to łatwe, ponieważ to, co ona przeżywa, ja natychmiast jako matka mam w swoim polu energetycznym. Rozumiem jednak po co to jest, jaki jest tego powód i że (najważniejsze) to przeminie – bo jest jedynie (i aż) procesem. W fazie najgłębszego bólu, kiedy mamy najbardziej zagęszczone emocjami widzenie, jesteśmy skłonni robić największe „głupoty”, dlatego bardo ważne jest wsparcie i obecność przy dziecku, kiedy ono przeżywa swoje tudności.

Rozmowa, wspólne przepuszczanie emocji, tłumaczenie praw tego świata, relacji międzyludzkich wewnętrznego świata i osobistego miejsca dziecka w nim, to podstawa moim zdaniem. Umęczone dwutygodniowym procesem przepuszczamy gorące łzy i bunt Duszy o prawo do spokojnego, dobrego życia. Wtedy najlepiej jest przytulić dziecko, przykleić je do swojego pola energetycznego, do przepływu serca i pozwolić by przez nas, przez naszą energetykę przepłynęło do źródła do uzdrowienia wszystko to, co w dziecku chce się uwolnić. To tyle, to bardzo proste. Im jesteś bardziej krystaliczny, świadomy, im bardziej w swoim ceterum - tym procesy idą skuteczniej. Wystarczy wyrazić intencję. Wystarczy otworzyć bramę serca, bo komu jak nie swoim najbliższym?

Dzieci też blokują łzy. Trzeba im tłumaczyć, że są one sposobem na wewnętrzne oczyszczanie. Płacz przynosi ulgę. Nie jest niczym wstydliwym (o narzędziu oczyszczania, jakim jest płacz, poczytasz tutaj). Trzeba patrzeć gdzie dziecko sobie nakłada blokady. To wam wiele powie o zawartości ich osobistych plecaków doświdczeniowych. Nosimy je wszyscy na tu i teraz. Dlatego tak ważna jest uważna obserwacja, znajomość reguł gry, umiejętność wyciągania wniosków, składania faktów w całość.

Kiedy proces przemija i córka solidnie się wypłakuje przytulona do mojego serca, jest zdziwiona: to takie proste? Tak - takie proste. Praktycznie natychmiast czuje wewnętrzną ulgę, uspokaja się, a Dusza jest w radości: dokonała kolejnego ważnego kroku w osobistej drodze. Rozmawiamy potem, jak to działa, informuję co u Duszy, po co to wszystko było i jaki jest tego sens. Oczywiście – chciałabym, żeby miała komfortowe dzieciństwo i nastolacwo, ale tak nie jest i nie było, bierzemy więc co jest na warsztat, żeby zmienić bieg spraw. Taki to czas. Nie jest łatwo być nastolatkiem. To czas buntu i przestawiania perspektyw. Już nie dziecko, ale jeszcze nie dorosły. Czas solidnych zmian w ciele, w emocjach, w umyśle w postrzeganiu świata. Wesprzyjmy nasze dzieci w drodze. One potrzebują tego tak bardzo, jak my. Są też naszą inwestycją w lepszy świat.

Przecieramy szlaki, przygotowujemy grunt. Od tego jak skutecznie to zrobimy, zależą plony jake zbierzemy w przyszłości.

 

 

Aktulizacja: z dzisiejszym porankiem (19.07.21) Dusza mojej córki zakończyła ścieżkę astralną i wyszła do wolności. Jeszcze wiele przed nimi, ale to, że mogła tego dokonać tak wcześnie, bo w czternastym roku życia swojego wcielenia, zawdzięcza m.in. mojej pracy nad sobą i uwolnieniem pola rodowego. To jest wielkie święto dla mnie, jako matki i człowieka, który świadmie ze swoją Duszą wyszedł z ziemskiej gry, zabierając ze sobą i pomagając w drodze wielu innym Duszom.

Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać z siebie innym. Jesteśmy jednością.

 

Do następnego razu Kochani, płyniemy z tym co rzeka życia przynosi.

 

 

 

 

 

 

 

Poczytaj także:

Przekazy Dusz: wychowanie dzieci na nowy świat.

Możesz nareszcie być sobą. Linia poprzednich wcieleń Duszy.

Dusza Rodowa.

Czas ciała, czas rodu.

W Domu Ciała: zapełnić brak.