Menu
Personalizacja wcielenia

Jesteś domem, do którego dążyłam. - Powiedziała ostatnio Dusza.

Dążyła przez wcielenia.

(...)

Byłam akurat w łazience, szykując się do porannej sesji. Patrzyłam w lustro na siebie, robiąc makijaż. Usłyszałam: Jesteś domem, do którego dążyłam.

Dusza zawsze zaskakuje w najmniej oczekiwanych momentach. Fizycznie wypowie tylko zdanie, czasem słowo, kilka, ale ono jest tak nasycone informacją i głębią energetyczną, że trzeba w sobie przystanąć, by wysłuchać, tego, co chce przekazać. Co jest dla nas na Tu i Teraz ważne.

Alegoria ludzkiego ciała, jako ziemskiego pojazdu Duszy

Dusza porównała ludzkie ciało do samochodu, którym podróżuje przez ziemską rzeczywistość. Tego samochodu w różnych wersjach, różnych wcieleniach, odsłonach używała wielokrotnie. Za każdym razem próbowała go (w mniej lub bardziej zaangażowany sposób) sobie udomowić. Spersonalizować. Dodać ulubioną zawieszkę na lusterko, fajne pokrowce na fotele, wmontować gps, nawigację, może nowoczesne radio, by słuchać ulubionej muzyki, dorzucić poduszeczkę na tylne siedzenie, by było wygodnie siedzieć, postawić kubek kawy. Po prostu zrobić tak, by fajnie się podróżowało. 

Z każdym wcieleniem próbowała zasiedlić, zbliżyć się do człowieka najbardziej, jak to możliwe i choć o krok, by nawiązać z nim więź, najlepiej przyjaźń. Próbowała personalizować wcielenia, dążąc, aż do dziś (długofalowy plan ewolucyjny) by dostosować je do swoich upodobań, potrzeb i celów. Jednym z nich było zamierzenie, by przyjemnie podróżowało się w ciele przez świat, innym - umiejętność prowadzenia wcielenia.

Sumę tych starań, sumę umiejętności podchodzenia do człowieka, których Dusza uczyła się przez wcielenia, dostałam w postaci gotowej jako zdolność komunikacji. Dusza się tego nauczyła, wypracowała własne metody docierania do człowieka. Kiedy sięgam pamięcią do pierwszych lat życia, do lat wczesnego dzieciństwa, widzę wyraźnie siebie objętą przez Duszę. Z czasem z latami świat nas od siebie odsunął do mojej nieświadomości, ale nigdy nas od siebie nie oddzielił. Pamiętam momenty, kiedy Dusza we mnie przemawiała, ale na świadomy kontakt trzeba było poczekać, aż nadejdzie właściwy czas. To było w 37 roku życia. Wtedy już, jako dorosła, nie pamiętałam Duszy świadomie. Za to zawsze gdzieś czułam, że jest jakaś głębia, Głębsza Tożsamość we mnie, która Obserwuje. Nigdy nie oddałam się całkowicie ziemskiemu zapomnieniu. Myślę, że Dusza utrzymywała mnie w nieuświadomionej, podskórnej pamięci serca, ciała, świadomości. Umysł spał głębokim snem.

Uświadommy sobie różnicę, którą Dusza pokazała mi tego ranka, gdy powiedziała o ludzkim domu. Wyobraź sobie auto wzięte z wypożyczani. Jest sprawne, piękne i bezbłędnie jeździ. Jednak ono nie jest twoje. Nie znasz go. Nie ma w nim twoich śladów, twojej tożsamości. Wiesz, że ma zrobić swoje, wykonać drogę i ostatecznie je oddasz, zwrócisz, więc się nie przywiązujesz. Nie nadajesz mu większego znaczenia. To jedynie przedmiot użytkowy potrzebny ci na ten moment. A swój samochód? To zupełnie inna sprawa. Znasz go dobrze, lubisz, być może nadałeś mu imię. Znasz dokładnie jak chodzi, przyspiesza, zwalnia. Sam o niego dbasz, więc dobrze go znasz. Jeśli jeszcze naprawiasz, to już w ogóle. Jazda takim autem często ma znamiona przyjemności. Twoje ulubione auto jest niejako twoim przedłużeniem. I tak samo dla Duszy wcielenie (ciało). Może być przedmiotem potrzebnym na Tu i Teraz, może być spersonalizowanym, udomowionym wygodnym ubraniem, które Dusza lubi. Lubi swojego człowieka.

Tak Dusza widzi ciało i postrzega człowieka. Dla mojej Duszy personalizacja wcielenia, bliska więź z ciałem, człowiekiem, jego tożsamością zawsze była ważna. Mogę przeczuwać jak bardzo, gdy widzę/ czuję jej ekscytację i rozbłysk, gdy ona w procesie transformacji coraz bardziej zbliża się do niego, przerasta człowieka sobą w sposób ostateczny. Tak zanika bariera zapomnienia tego świata. Mam wrażenie, że Dusza chciałaby zjednoczyć się w sposób totalny. Co to znaczy? Może uda się doświadczyć.

Jest moją głęboką potrzebą na każdym poziomie połączyć się z nią bez granic. To trochę brzmi, jak obietnica wielkiego spełnienia w świecie ograniczeń na każdym poziomie.

Dusza chciała i chce, bym była jej świadoma

Taki był plan, bym z przedmiotu doświadczenia stała się podmiotem. Z wielu ziemskich powłok, przyjacielem. Doświadczeniowym diamentem, dumą i miłością Duszy. Nawet gdybym miała się skończyć, nawet gdyby po śmierci ciała nic już dla mnie nie było. Sama możliwość bycia dla Duszy przyjacielem i ważnym aspektem jej bycia na Ziemi jest wielkim zaszczytem. Personalizacja wcielenia, to dla mnie możliwość zaistnienia w pamięci Duszy jako ktoś, coś więcej niż tylko doświadczeniowa masa. Miło jest zdawać sobie sprawę z tego, że kiedykolwiek ona mnie wspomni, zrobi to z uśmiechem. Nie mogłam spodziewać się większej przygody.

Gdy Dusza staje w swoim świetle

Ostatnio jest w Duszy wiele wzruszenia, radości, mocy. Wiele miłości do człowieka, który jest dla niej tu na Ziemi z ciałem, domem, tak ważnym. Domem, który ona urządza sobie na swoje upodobanie. Do którego lubi wracać i w którym, z którym dobrze się czuje. To naprawdę niezwykłe, że Dusza czuje potrzebę kontaktu z wcieleniem. Znaczy to, że jest dla niej ważne. Dusza niejednokrotnie pokazywała, że mieć więź, stanowić zintegrowaną Istotę z ciałem, jest o niebo bogatszą i bardziej ekscytującą perspektywą życia.

Jest niezwykłym, że znam swoją Duszę, wiem jak zaświecić w sercu, jak sprawić by ona zwróciła na mnie swój wzrok. Chcemy razem surfować na falach życia. Być w lekkości, wzruszeniu, przygodzie, akceptacji. Pokonywać wspólnie wyzwania, zapuszczać się w ziemskie sitowia lub wyruszać na Wielki Ocean. Zawsze razem i byle razem, z myślą o niej i dla niej. A gdy zbiorowe pływy dają w kość, mieć w niej wsparcie, radość, siłę, towarzystwo, opiekę, pocieszenie, zaufanie.

Być wartościowym dla Duszy, czy stać się pięknym człowiekiem, to żyć i postępować tak, żeby nasza Dusza chciała i tęskniła by być blisko nas. W niesamowitej zmianie, ale także chaosie jaki dzieje się w tych miesiącach, w tym momencie dziejowym Ziemi, droga serca wciąż cieszy najbardziej. Serce zawsze zostanie „naszym” połączeniem z Duszą. Gdy nie wiadomo gdzie góra, gdzie dół, tu, w sercu wszystko się prostuje i ustawia we właściwym miejscu.

Przy całym bogactwie i zasobności człowieczeństwa Dom Serca jest wciąż naszą z Duszą ulubioną soczewką na istnienie. Teraz, gdy dochodzi jeszcze do tego krystalizujące się ciało, sprawa staje się na kolejnym poziomie jeszcze bardziej ekscytująca, fascynująca. Pozwala Duszy tu być w nowym wymiarze, a mi odkrywać niezwykłość człowieczeństwa.

Dusza często mawia:Trzeba żyć. I chce żyć, doświadczając pełnią siebie i pełnią człowieka. Bo żadna afirmacja, żadna kreacja do szczęścia nie pomoże, jeśli ciało cierpi, jeśli uciekamy od życia.

Swój wielowymiar trzeba przejść, ale ostatecznie musimy powrócić. Bogatsi o wiedzę świata energii, istniejemy tutaj dalej, rozumiejąc siebie, życie, Duszę coraz bardziej. Aż nie przyjdzie Czas, by do Wielkiej Energii powrócić.

Jesteśmy tu w podróży. Uczyńmy by była jak najbardziej fascynująca i komfortowa.

 

Personalizacja wcielenia. Tym jest proces transformacji człowieka. Taką perspektywę chciałyśmy dziś pokazać.

Pozdrowienia.

 

Więcej wpisów dotyczących transformacji ciała, znajdziesz TUTAJ.

 

 

 

 

Poczytaj także: 

Dusza w ziemskiej podróży. Najlepszy czas na Ziemi.

Praktyka Serca.

Naturalny Rytm.

Ziemsko-kosmiczne ciało.