Menu
Jedność z Duszą.
Shutterstock

Mam żyć Duszą, albo Ona ma żyć mną. Mamy stać się jednością. I kiedy to się dokona, Bóg będzie mógł do nas przyjść, by być tu na Ziemi sobą (nami). Będzie chodził po ulicach, będzie żył, jadł, kochał, czasem się martwił, pracował i cieszył się człowieczeństwem. W nas.

Perspektywa: jesteś swoją Duszą?

Czasem słyszę: jestem Duszą.

Na Ziemi w ułamku. Choć przepływa przez ciebie Tajemnica Życia (Ziemi, Boga) doświadczasz w ograniczeniu. Nie jesteś jeszcze swoją Duszą, za to bardziej oceanem jej doświadczeń. Bardzo nie jesteś, dopóki nie ruszysz w drogę, by się z nią zjednoczyć. Szybciej tu w ciele jesteś (nieświadomym) Dzieckiem Ziemi, niż własną Duszą. Na początku raczej narzędziem, ciałem wypożyczonym Duszy przez Planetę, które ona zasiedla w okresie prenatalnym i wykorzystuje w drodze życia dla nauki i doświadczenia.

Głowa tu się zbuntuje, ego pewno też, ale takie są fakty. Nie jesteśmy naszą Duszą tutaj, a jedynie jej ułamkową emanacją i to dość ubogą w możliwościach. Dlaczego? Bo żyjemy w świecie pierwszej (z dziewięciu) klasy światów materialnych do doświadczania. Im wyżej, tym bardziej ciało staje się zgodne z Duszą i faktycznie, można wtedy powiedzieć, że nią jesteśmy. Świat, jak świat. Reguły gry, w której doświadczają tu Dusze zakładają odcięcie od ciała, a raczej dostęp do niego (do człowieka) w 10 % z czego i tak, w drodze zaprzeczonego życia, potrafimy jeszcze stracić do 1,5 – 3 % połączenia. Im więcej tracimy połączenia z Duszą, tym bardziej niespełnieni się czujemy. I nie jest tak, że Dusza nie próbuje nas wołać do siebie. Jedną z największych barier jest nasza nieświadomość, dalej wewnętrzne poranienie, wpływy świata, dominacja głowy (Dusza to czucie, ciało) nieuświadomiona podświadomość. Możliwości i bagaże doświadczeń, jakie niesiemy ze sobą, są różne. Stopień ewolucyjny Duszy (nieuświadomiony), umiejętność radzenia sobie w tym świecie (jej/twój) także. Ziemia jest światem niespełnionych potencjałów, gra specjalizuje się w uwikłaniach. Każda Dusza musi zaliczyć ten etap podróży, nawet ta, która przyszła tu pomagać. Wchodząc w rzeczywistość gry, ulega przywiązaniom.

Jesteś Duszą? To koncept umysłu, albo teoria. A jak wygląda praktyka? W praktyce nie doświadczasz tego, nie zdajesz sobie sprawy, dopóki nie podejmiecie z Duszą próby dotarcia do siebie. Dopiero wtedy widać, ile doświadczeniowego oddalenia zalega pomiędzy tobą, a Duszą. Podjąć próbę, nie znaczy jeszcze dojść do celu. Wiem to bardzo, obserwując swoją i innych drogi od ośmiu lat. I ani się obejrzymy, jak tkwimy znów w tym, co nas ogranicza: potrzebach, niespełnionych pragnieniach, klatkach umysłu, dołkach podświadomości, niemocy ciała, materii życia lub realizowaniu pomysłów naszej głowy na rozwój duchowy. Poddać się prowadzeniu Duszy, stając przed nią w pokorze i odpuszczeniu, jest procesem. Mimo trudności nie rezygnujmy. Ewolucyjna przestrzeń, zwiększająca się wibracyjność Matki Ziemi, stwarza nam możliwość widzenia tego, co nas ogranicza. Mobilizuje do drogi oczyszczenia. Zdejmowanie wewnętrznych zasłon, stwarza możliwość stopniowego, coraz pełniejszego zanurzenia w Duszy i tak krok, po kroku.

Przyjmij do wiadomości: jesteś niezwykły, to jeden biegun aspektu twojego istnienia. Drugi jest taki, że możesz być tu na Ziemi potraktowany przez Duszę jako narzędzie do doświadczenia. Znam Dusze, które mają przedmiotowe podejście do człowieka. Trzymają się z daleka od tego, czego on na co dzień doświadcza, a kiedy ciężkość jest za wielka, Dusza porzuca ciało, wracając przed śmiercią, by odłączyć się od materii.

Mniej istotne jest, co w tobie poruszają takie informacje, to tylko jedna ze składowych reakcyjnych, coś pokazująca. Ważniejsze jest (w czasach zwiększającej się manifestacji) jak zdecydujesz się do tych treści odnieść. W jaki sposób ustawisz się wobec informacji. Jakiego wyboru, pomiędzy plusem i musem ziemskiej rzeczywistości zechcesz dokonać. Opcje masz trzy: do ciężkości do lekkości, lub pomiędzy. My z Duszą wybrałyśmy drogę środka. Czyli rozpoznanie swojej biegunowości (światło, cień) i ustawienie się w równowadze wobec obu. Biegunowość jest faktem we mnie, faktem w Duszy i doświadczeniowym faktem na Ziemi. Nie chcę być już Donkiszotem. Nie chcę się bić z zasadami gry, bo one są większe ode mnie. Chcę te grę przejść i stanąć w wolności.

O procesie stawania się Duszą

Weszłam w proces stawania się Duszą. Od ośmiu lat zmierzamy ku sobie, zrzucając (uwalniając) z siebie energetyczne bariery pomiędzy nami, na poziomie głowy, serca i ciała. A i tak po tych ośmiu latach, to wciąż jest dla mnie trudne. Trudne dla głowy. Trudne w odchodzeniu od nawyku kontrolowania i planowania życia. Bycie Duszą przebija do rzeczywistości mojego bycia, wciąż jest jednak nieuchwytne, albo uchwytne kątem oka w tym, co mam jako człowiek. Od ośmiu lat ku sobie z Duszą. I znów dziś ona pochyla się nade mną, jak czuły rodzic, widząc trudność dla ludzkiej głowy, by dać się objąć Duszą. Serce już dawno jest jej domem, ciało także złapało wreszcie kierunek. Została głowa, szarpiąca się niespokojnie już coraz słabiej. Gdy przejdzie w stan kwantowego umysłu, także złapie nawigację i spokojnie popłynie ku świadomości.

Jest mi cały czas pokazywane, jak Dusza i Życie opiekują się mną. Wystarczy poddać się nurtowi, w zaufaniu dać się unieść. A jednak głowa potrzebuje czasu, by wyjść ze starego modelu funkcjonowania pt: ogarniam życie. Stan niemyślenia i nieplanowania jest dla niej niepojęty. To rzeczywistość jej istnienia.

Dusza potrafi mi zasłonić pamięć o rzeczach, które trzeba wykonać w ciągu dnia, by mnie i tak doprowadzić do ich realizacji. Zadziwiam się wtedy, że wszystko działa, a ja nie muszę stale tkwić w głowie i planować swojej rzeczywistości. Wystarczy być. Jeszcze mi się to nie składa w głowie w całość, Jeszcze nie ogarniam zrozumieniem (albo praktyką): jako to jest po prostu być, nie planując życia i planując je jednocześnie. Druga perspektywa: Dusza uczy się prowadzić mnie w stanie wyrównanego jej i mojego TERAZ. Uczy się na przykład precyzyjnie funkcjonować w strukturach ziemskiego czasu/ czasu gry (np. zawiezienie dziecka na ósmą do szkoły) i kalendarza. Wykonanie czegoś pod konkretną datę (do tej pory było to dla niej względne, te sprawy ogarniałam ja, z poziomu człowieka zanurzonego w systemie). Być może przyjdzie taki moment, że budzik nie będzie potrzebny by wstać o 5.45. Wybudzanie mnie, czyli ciała wcielenia, tuż przed, zdarza się regularnie. Tym razem chodzi o precyzję, a jeszcze bardziej o moje zaufanie, bym pozwoliła Duszy się przejąć, przerosnąć, pozytywnie zawłaszczyć. Im bardziej odpuszczę, im bardziej Duszy uda się mnie do tego przekonać (zastymulować) tym będzie miała lepsze możliwości treningu i osiągnięcia sukcesu w tym aspekcie. Barierą na tym etapie jest głównie głowa.

Osiem lat razem, a wciąż i jeszcze szlifujemy nasze połączenie. Moim celem, od początku, było zbadać, na ile możliwe jest zjednoczenie Duszy i człowieka (wcielenia) do stanu przepływu na Ziemi, gdzie praktykujemy wzajemne oddalenie, zapomnienie na każdym poziomie. I nie chodzi tutaj o spontaniczne poddanie się, tylko o świadome zjednoczenie, które aby się dokonało, potrzebuje rozpoznać i przetransformować wszystkie zasłony. I te w doświadczeniowych dolinach podziemia, te, w tu i teraz w ciele, sercu i świadomości, a także te, na poziomie wysokości energetycznych, o których nie wiem lub mało zdaję sobie sprawę, a które doskonale ogarnia Dusza, ponieważ są jej naturalnym światem.

Cel: Dusza, Bóg przejawieni na Ziemi

Mam żyć Duszą, albo ona ma Żyć mną. Mamy stać się jednością. I kiedy to się dokona, Bóg będzie mógł do nas przyjść, by być tu na Ziemi sobą (nami). Będzie chodził po ulicach, będzie żył, jadł, kochał, czasem się martwił, pracował i cieszył człowieczeństwem w nas.

Czy nie jesteś niesamowity człowieku, łącząc w sobie tajemnicę Ziemi, Życia? Tajemnice Duszy, Kosmosów? Mistycyzm światła i ciemności? Jesteś swoją Duszą, ale zanim tak się stanie, potrzebujesz poukładać w sobie wszystko to, co was od siebie rozdziela.

Może boimy się dekonstrukcji? Ale czy auto przestaje nim być, kiedy rozbierzemy je na części w celu dokonania potrzebnych napraw? Do przodu. To jedyny kierunek. Przeszłość już przewędrowaliśmy. Po co w niej tkwić, gdy wieje wiatr zmian? To jest kwestia twojej decyzji, chęci, konsekwencji, uporu, wiary w powodzenie.

 

Nie chcę już tkwić w tym, co było, bo to już było. Chcę przygody człowieczeństwa.

Otwieram Ci drzwi Duszo, do wszystkiego co mam.

 

 

Ps. Prawdopodobnie mój ludzki strumień myślenia ulegnie zanikowi i będzie myśleć Dusza. Czy zniknę lub przestanę istnieć? Nie. Wejdę na kolejny poziom istnienia przy zachowanej ludzkiej tożsamości.

Pełne uczłowieczenie Duszy. Jedno z ubrań, które Ona, a przez nią Bóg w swojej nieskończonej drodze, zdecydowali się na siebie założyć. Ubranko dostarczyła Matka Ziemia.

 

Ps. 2 Jeśli nie rozumiesz tego wpisu. Jeśli jesteś tu nowy, a temat cię interesuje (pociąga) zacznij czytać bloga od początku, od najstarszych wpisów. Przedstawiłśmy tu z Duszą naszą drogę wychodzenia z ziemskiej nieświadomości i oddzielenia.

 

Pozdrowienia.