W ludzkich ubrankach podróżujemy na kawałku kosmicznego kamienia, zwanym Ziemią. Ziarnko piasku w galaktyce i nanookruch we Wszechświatach, a jednak nasz dom Tu i Teraz, i jaki piękny.

W drodze z Duszą dotarłam do jej głównej bazy. Do mózgu, przekładając na ludzkie.

 jaźń – głowa Duszy

interieurindex.nl

Pewnie są tysiące piękniejszych światów, w których chciałoby się być, ale dla mnie ten jest wyjątkowy. Jedyny i niepowtarzalny. I kiedy o tym piszę - łzy głębokiego wzruszenia i serce we wdzięczności. Żywe serce, serce, które żyje pełnią możliwości. Nigdy nie byłam bardziej człowiekiem, niż teraz. Da się osiągnąć taki stan w tym świecie: człowieczeństwa absolutnego. Może dlatego Ziemia jest tak wyjątkowa - możesz tu upaść głęboko lub wzlecieć do gwiazd. Świat każdej możliwości. Jest to bardzo niezwykłe, kiedy się nad tym głębiej zastanowić.

Głowa Duszy

Dotarłam do takiego miejsca w drodze z Duszą, które nazwałam głową Duszy. To miejsce nazywamy tutaj nadjaźnią, nadświadomością, nadduszą. Opowiem po mojemu.

Dlaczego głowa? Kiedyś Dusza pokazała mi, że jest jak ośmiornica: wisi lub podróżuje w przestrzeni energetycznej, zapuszczając łącza doświadczeniowe do światów, do gęstości, by się rozwijać. Tę samą zasadę można zastosować do Domu Duchowego i wyżej do Boga. Można to nazwać też pierwszym kręgiem Duszy, kręgiem centralnym lub boskim centrum Duszy. Ono także jest przebogatą, nieskończoną krainą, której będę się uczyć. Odbicie tego centrum mamy w wewnętrznej osi.

Ja jako wcielenie jestem na końcu takiego łącza doświadczeniowego. Żyję, chodząc w danej rzeczywistości. Przeżywając codzienność zbieram dla Duszy doświadczenia, czyli wiedzę. To trochę tak, jakby włożyć rękę w rękawiczkę. Moje ciało jest dla energii Duszy formą. Zmaterializowaną powłoką doświadczeniową. Takich powłok moja Dusza ma aktualnie sześć i właśnie formuje kolejne, siódme łącze doświadczeniowe.

To tak, jakby Dusza miała sześć odnóży zanurzonych w różnych światach, w różnych ciałach, w różnych gęstościach. Moja ewolucja była/ jest wspinaniem się po łączu do głowy Duszy, do bazy głównej, gdzie zapadają decyzje doświadczeniowe dotyczące jej drogi ewolucyjnej. Ona pokazywała mi to wielokrotnie. Udało się. Jestem i rozglądam się na nowym piętrze mojego z Duszą bycia. Perspektywa jest, jakby patrzeć z góry, z dachu istnienia. Widzę wszystkie odnóża doświadczeniowe i kolejne formujące się. To jest chyba związane z tworzeniem się nowej Duszy. Tak to rozumiem na ten moment, że Dusza wydziela z siebie nowe cząstki doświadczające. Taki niższy aspekt Duszy, który uczy się i doświadcza, dostarczając do głowy, do bazy danych informacje.

Gdyby przyrównać Duszę do ośmiornicy, to moje odnóże zostało właśnie zwinięte do głowy, pozostając jednocześnie tu, ponieważ nadal żyję. To trochę tak, jakby ślimak chował i wystawiał czułki, na których końcu jest oko do oglądania.

Z góry widać wszystkie sześć łączy. W pełni świadoma jestem swojego, pozostałe zanurzone w różnych ciałach i światach zbierają doświadczenia. Każdego z tych wcieleń stanę się świadoma, z każdym się spotkam, prawdopodobnie każdemu z nich będę mogła pomagać lub wpływać na ich drogę,tak jak oni na moją, wedle pomysłu i planów Duszy. Ona wciąż ewoluuje.

Z poziomu jaźni Duszy widać także, że jest ona na takim etapie swojej kosmicznej drogi, gdy zaczynają się już formować w niej początki Domu Duchowego. W drodze swojego rozwoju ona także stanienie się (jest) domem dla rodzących się z niej nowych Dusz. Byłam/ jestem świadkiem narodzin dwóch. Tamte Dusze także rozwijają się i zaczną wydzielać z siebie kolejne Dusze. Wtedy będzie już można mówić o pokoleniach. Obrazowo: to tak, jakby łącza doświadczeniowe zaczęły rozwijać się w swoje własne domy (bazy doświadczeniowe). Wszystko jest strukturalne. Wszytko wynika, wyłania się z czegoś. Poprzednie jest podstawą dla następnego. Tak to Bóg stworzył: życie rozwija się wykładniczo.

Jesteśmy młodą Duszą, przeżywamy drugi Wszechświat naszego istnienia. Każda kolejna generacja Dusz ewoluuje szybciej.

Chłód i ciepło istnienia, czyli serce i umysł

Pierwsze, co mnie uderzyło, gdy znalazłam się w nowym, to fakt, że istnieje on głównie na poziomie świadomości, jaźni. To przestrzenie nieporuszone, niczym nie zmącone, są czystym rozpoznaniem i krystalicznością widzenia. Zauważyłam jednak, że w odbiorze nacechowane się pewnym chłodem, totalną stabilnością istnienia.

Nieporuszenie. Brak tam ekspresji, odcieni, barw. Byłam w tym stanie przez kilka dni, przepuszczając przez siebie chłód istnienia poziomów świadomości. Samotność, w kosmiczności, nieograniczoność istnienia poza czasem i przestrzenią w wiecznym Tu i Teraz. Czyste bycie. Odczuwałam, że na tym poziomie czegoś jest brak. Coś tam uwiera, gdy istnieje się ZAWSZE.

Zrozumiałam jak ważne jest, by nadać temu co jest jakąś FORMĘ, przejawienie, barwę, kierunek, cel. Zrozumiałam, dlaczego Bóg chce się PRZEJAWIAĆ i dlaczego Dusze, Domy Duchowe, galaktyki, gromady galaktyk, Wszechświaty chcą się rozwijać, rozrastać, podążać, doświadczać, ewoluować. TRWANIE JEST CZYSTM BEZRUCHEM w Tu i Teraz. Doświadczenie jest podróżą. Jest najcenniejszą wartością Boskiego Istnienia, bo jest ruchem, rozwojem. Sama świadomość, to jeszcze nie wszystko. Dopiero, gdy nadasz jej formę, ubierzesz i wyślesz w podróż, dzieje się magia istnienia. Bez serca, bez emocji, jesteś jak wygasający ogień. Połącz to w całość, a zadzieje się magia, która ogrzeje zimne odmęty kosmicznego istnienia.

Astronauci opowiadają o tym, gdy wracają z kosmicznych podróży. Ziemia w otchłaniach wiecznego zimna, jest jak dom, którego sens, z tej perspektywy objawia się z całą mocą. Myślę, że inne światy podobnie. Chodzi o to, by mieć jakiś cel, kierunek, port do którego chcę się przybijać, powracać.

Przepuszczałam chłód kosmicznego istnienia. Trwałam w tym stanie przez kilka dni, oglądając wszystko z poziomu świadomości. Drzewa były drzewami, zielony kolor zielonym kolorem, niebo było niebieskie, a słońce oślepiające. Gdy jednak dodać do tego zmysły, emocje, czucie: barwę, fakturę, dźwięk - robi się mistyka pełni doświadczenia i postrzegania. Serce jest jak ciepły ogień w zimowy wieczór. Z całą intensywnością zrozumiałam, co Dusza miała na myśli mówiąc, że emocjonalność jest najbardziej poszukiwanym kierunkiem ewolucyjnym w drodze istnienia. Chodzi Kochani o ogień, o ciepło istnienia, chodzi o nadanie mu pełni życia. Serce, torus serca, jest latarnią w odmętach Wszechświatów. To wieczna iskra, płomień w Matrycy Boskiej Świadomości. Bóg chce doświadczać i rozwijać emocjonalność, ponieważ czysta świadomość już jest. Bóg chce CZUĆ.

W tym wymiarze możliwość wcielania się jest cudem. Nakładanie form na własną nieskończoność jest przywilejem. Gdzie my chcemy uciekać, udręczeni życiem tutaj, gdy ono jest jednym celem i sensem? Ciało, zmysły, serce, świadomość. Głębia i pełnia istnienia, cud możliwości doświadczania w różnych formach, regułach, aspektach. Dlaczego forma człowiecza jest wyjątkowa? Ponieważ łączy w sobie wszystkie te cechy. Dlaczego jeszcze? Bo może być zarówno budująca jak i destruktywna – po połowie. Może być dziełem, kreacją Duszy, z której ona będzie dumna - będzie pokazywać jak najpiękniejszą suknię, lub może być ubraniem wyścielonym od środka kolcami doświadczeń, gdzie każdy ruch jest bolesny. To tak jakby założyć rękawiczkę z najdelikatniejszej tkaniny, lub taką, która utkana jest z trudu. Wówczas każdy najmniejszy ruch będzie powodował ból.

I to jest Ziemia właśnie. Mistyczna w zestawianiu kontrastów. Tego Dusza będzie chciała doświadczać w nieskończonym kosmicznym istnieniu: kontrastów. Będą ją przyciągać ekscytacje doświadczeniowe, wszystko to, co pozwala jej smakować życia, a to jest nieskończonością zanurzoną w Boskiej Świadomości i ogrzaną paletą emocjonalnych barw serca.

W nowym

Przyglądam się kolejnemu piętru mojego rozpoznania (świadomości). Weszłam i czekam w przedsionku, by zaczęto mnie oprowadzać. Mój przepływ energetyczny widzę do końca roku, potem jest cisza. Prawdopodobnie widzę koniec tej ścieżki doświadczania, wkrótce przepięcie do nowej. Cisza i spokój. Jest tak, jak przed porodem: uspakajasz się w oczekiwaniu, zbierając siły na przejście do nowej rzeczywistości. Zmieni się bardzo wiele i nie zmieni się jednocześnie nic. Pozostaniesz sobą. W tym ciele, w tym miejscu, w tej rzeczywistości.

Kosmiczne drzwi się otwierają i podróże niezwykłe, wciąż rozwijające się, nieskończone możliwości. Kolejne puzzle wskakują na swoje miejsce, przynosząc uświadomienia, dopełniając o kolejne poziomy zrozumienia przekazów Duszy:

  • życie pokazało się na nowym poziomie, jako bezcenny dar i sens sam w sobie.
  • Serce i świadomość nabrały zupełnie nowego wymiaru.
  • Waga emocji w drodze doświadczenia, jako tego aspektu, który ogrzewa zimne, kosmiczne przestrzenie istnienia Duszy.
  • Uświadomienie Boga na kolejnym poziomie.
  • Uświadomienie struktur istnienia na nowym poziomie.
  • Mistyka istnienia, dotykam tego bezpośrednio: nieskończonego życia.
  • Dusza w nowej odsłonie. Z poziomu Jaźni Duszy, wszystko, co do tej pory wypracowałyśmy (nieustanna ewolucja) jest jakby na niższych piętrach, na kolejnych (zewnętrznych, przejawieniowych) kręgach. To jest odbicie boskich struktur na poziomie Duszy, niżej wcielenia.
  • Otworzone drzwi do planów ewolucyjnych Duszy, możliwość widzenia innych łączy doświadczeniowych Duszy.
  • Zrozumienie siebie na kolejnym poziomie: waga ciała, zmysłów, emocji, świadomości, uzmysłowienie cudu człowieczego życia.
  • Zrozumienie drogi doświadczenia i bycia w tym świecie na nowym poziomie.
  • Dotykanie Ziemi na nowym poziomie osobistego rozpoznania.
  • Rozmowa z Duszą na tym etapie nie jest potrzebna (jedność z Duszą). My sobie dialog i przyjaźń zostawiamy, bo nas cieszy. Cieszy nas nasza relacja, jej ciepło energetyczne.

Na poziomie świadomości jest stabilne bycie, na poziomie serca - dziecięca ekscytacja na nowy etap. Ta emocja ma energetyczną barwę od ciemnego złota, do oślepiającej bieli. Jest piękną energią - daje Duszy dużo radości. I ja tak chcę właśnie: być dla swojej Duszy ogniem w kominku w zimowy wieczór. Chcę być jej radością i dumą dopóki żyję. Mój główny cel na tym etapie: dawać Duszy doświadczać całej palety emocjonalnych barw - najpiękniej, gdy dobrych, trudnych już się najadła przez wcielenia ziemskiej drogi.

Ludzkie serce ma wielką moc. Myślę, że to jeden z piękniejszych diamentów ewolucyjnych Boga.

Żyć jest sensem istnienia

W nieskończonej świadomości kosmosów panuje chłód. Bez ciepła serca, to wszystko byłoby dużo uboższe. Serce jest jak ogień w ciemnościach, jak latarnia w odmętach Wszechświatów. Dlatego miłość jest tak ważna. Ogrzewa zimno istnienia. Chcę jeszcze bardziej w kontekście tego uświadomienia być dla swojej Duszy, dla Boga radością. Niech zostaną po mnie najpiękniejsze wspomnienia.

My tak bardzo chcemy iść - Bóg wie dokąd, gdy wszystko, czego potrzeba mamy Tutaj.

Jest wielkim zaszczytem żyć i być Kochani.

 

POMIĘDZY BOSKĄ MIŁOŚCIĄ, A BOSKĄ ŚWIADOMOŚCIĄ ISTNIEJE NIEROZERWALNA WIĘŹ (RELACJA). NA NIEJ OPIERA SIĘ CAŁE STWORZENIE.

Miłosnego dnia w objęciach serca.

 

Meduza jako zwierzę mocy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Wpisy powiązane:

Kosmiczna samotność.

Samotność i Dusza.