Wszytko tak bardzo przyspiesza. Momentami ciężko to znosić. Istna karuzela.

człowiek mocy

Dajecie radę Kochani? Trzepie zaś. Trzeba się raczej przyzwyczaić. O aktualnościach energetycznych piszę na grupie fbookowej. Mam takie poczucie, gdzieś od połowy stycznia, że potrzebuję trochę się wycofać z przestrzeni zbiorowej i zwrócić do siebie, a może zniknąć całkowicie na jakiś czas. Zobaczymy jak to popłynie. Cykl energetyczny 2021 jest dla mnie rokiem transformacji do nowego etapu działalności, po zakończeniu pięcioletniego procesu wychodzenia z ziemskiej gry i pracy w tym obszarze.

Nasze Tu i Teraz

Dusza przebywa teraz w innym świecie, gdzie - jak zapowiedziała, będzie (z przerwami) czas około dwóch ziemskich lat. Ona prowadzi równolegle sześć żyć w innych światach, dlatego często jej nie ma (jest w oddaleniu) ponieważ działa na wielu frontach. Przywykłam, że mam Duszę przeciąg, młodą, aktywną, działającą jednocześnie na wielu płaszczyznach swojego doświadczenia. Posiadającą wcielenie na Ziemi (Dusza wróciła tu po przerwie, by dokończyć i rozliczyć ziemską drogę). W galaktycznej matrycy znają ją dobrze na Arkturusie, Syriuszu, Plejadach, Orionie. Świat, w którym aktualnie przebywa, to świat gdzieś na obrzeżach naszej galaktyki, po przeciwnej stronie od Ziemi. Świat zaawansowany, starożytny (mówiąc naszym językiem) o innym, wyższym poziomie doświadczania. Tam Dusza spędzi bezpiecznie czas inkubacji i formowania się nowej Duszy (pisałam o tym tutaj). Słowem w spokoju potrzebuje dojrzeć.

Proces potrwa do końca roku 2021. To część projektu tworzenia nowej generacji ziemskich Dusz, po kończącym się cyklu obecnego doświadczenia na Ziemi. Dusza jest w pierwszej fali, razem z kilkunastoma wysokowyewoluowanymi Duszami, które osiągnęły koniec ziemskiej gry i stworzyły tu coś unikatowego. W naszym przypadku to przyjaźń Duszy i wcielenia (człowieka), bardzo dobry kontakt i świadome, wspólne przy wzajemnym wsparciu podążanie. Z falą ewolucyjną do tworzenia nowej generacji ziemskich Dusz będą dołączać inne Dusze. (O generacjach Dusz poczytasz tutaj.)

Mogę czasem zaglądać do niej z daleka, podparzeć nieco rzeczywistość w tamtym świecie. Najpiękniej jest oczywiście, gdy Dusza jest przy tobie cała, albo w dużej części. Wszystko wtedy płynie, nie ma żadnych granic. Wiadomo jednak, że życie jest falowaniem. Relacja z Duszą także: to nieustanny przypływ i odpływ - powroty i rozstania. Jestem jednym z wielu aspektów/ obszarów działań mojej Duszy. Przyzwyczaiłam się i nauczyłam CZEKAĆ. Akceptować stan oddalenia. Jestem też na tyle połączona z rzeką życia, że ona karmi mnie obficie. Niczego mi nie brak, no może (i aż) cudnego otulenia, kiedy Dusza jest blisko. Cóż, taki los. Jesteśmy na łączach zewnętrznych (poczytasz o tym tutaj) także mniej więcej wiem co i jak. To wystarczy na teraz. 

Tęsknimy za sobą, a jakże. Jak znam życie, pewnie wydębimy szybszy powrót Duszy. Ona już się wierci. Bóg przygląda się z fascynacją temu naszemu przyciągniu. Przyciąganiu Duszy i Człowieka. Tak nas urządził, że nie możemy bez łączności ze sobą wytrzymać. Taki Boski Projekt: eksperyment Serca - miłości Duszy i Człowieka. Jak widać, też każdy bawi się w doświadczenie na swoim poziomie. Inaczej Bóg, inaczej Dusza, inaczej człowiek. Chodzi o to, by te perspektywy maksymalnie zrównać. Na tym polega (w jednym z podstawowych aspektów) podróż przez doświadczenie. 

Kiedy Dusza się oddala, oddala się też wielowymiarowość. Jesteśmy jednak wielopiętrowi, można korzystać z różnych aspektów siebie.

Ciało – świadomość - energia. Transformacja do nowego

Mam teraz czas kokonu, czas, kiedy potrzeba mi więcej ciszy, spokoju, samotności, uważnych wejrzeń w siebie. Robię tyle, ile potrzeba i trzymam się na uboczu wedle zaleceń Duszy. Opiekują się mną jakieś istoty światła, z którymi wkrótce przyjdzie mi się spotkać. Jestem na etapie przygotowań do kontaktu i w związku z tym rozbudowywania wielowymiarowych zdolności ciała, energii i świadomości do kolejnych poziomów.

Są niesamowite sny, nocne procesy, które świadomie obserwuję od środka, pomimo tego, że moje ciało śpi. Bardzo dużo dzieje się na poziomie mózgu, czuję jak mi się wypalają (dosłownie) nowe połączenia neuronowe. Towarzyszy temu czasem mocny ból migrenowy i mdłości, albo ćmiący całodniowy, nadwrażliwość na bodźce, wzrokowa, neurologiczna. Mocno pracuje szyszynka, cześć potyliczna (związana ze wzrokiem) i móżdżek ( kontroluje układ ruchu), płat czołowy (planowanie, myślenie, pamięć, podejmowanie decyzji, działanie, ocenę emocji i sytuacji, pamięć wyuczoną (także ciała), przewidywanie konsekwencji, konformizm społeczny, błogostan, frustrację, lęk napięcie). Umysł jest bardziej aktywny, wyczulony.I druga strona medalu: ze zdwojoną wrażliwością odbiera wszystko z przestrzeni, a to – jak wiecie bywa kłopotliwe w świecie chaosu. Gdyby Dusza była, wszytko by buforowała. Potrzebuję dbać teraz o swoją przestrzeń.

Widzę czasem, jak mój mózg świeci w energiach bladoniebieskim, ektryczno-magnetycznym kolorem. Często oglądam go (podróżuję po nim, po ciele) we śnie, obserwując samą siebie, zachodzące procesy w ciele, mój pracujący umysł. Są podróże po innych liniach czasowych, wielowymiarowość wchodzenia na kolejne poziomy siebie i istnienia.

Drugim obszarem transformacyjnym jest brzuch, szczególnie obszar czakry splotu słonecznego odpowiadający m.in za siłę do przejawiania się i (w tym konkretnie przypadku) za bilokację. Energetycznie sięga on od mostka do pępka. Również nocą, podczas snu otwierają się tam wielowymiarowe fraktalne połączenia, które są jak drzwi do czasoprzestrzeni. Widzę wyraźnie, że jest to bardzo ważny, wielowymiarowy ośrodek energetyczny w człowieku. Brama do podróży i wychodzenia z ciała fizycznego. To fraktalna, multiplikująca się (samopowielająca się) przestrzeń, zasysająca i oddająca jednocześnie energie. Ma nieskończoną, niczym nieograniczoną przestrzeń, którą jest (kosmiczne) istnienie – nasza prawdziwa, uniwersalna natura.

Dzieją się również przepływy energetyczne przez ciało - od mózgu, do brzucha, do rąk, z ujściem przez stopy. Przepuszczasz energię, jesteś energetycznym przewodnikiem do tego świata. Te wszystkie zmiany dzieją się z udziałem kosmicznych istot przy umowie Duszy z nimi. Ona jest pilnym obserwatorem i namawia mnie stale, bym nie była bierna w tym procesie, a uważnie się mu przyglądała i mówiła czego mi potrzeba i jak chciałabym żeby przemiany wyglądały na tyle, na ile jestem ich świadoma.

Taka umiejętność wymaga jasnego sprecyzowania swoich osobistych potrzeb, kierunku działań i rozwoju. Możliwe jest to dzięki świadomemu połączeniu z Duszą, silnym zanurzeniu w swojej osi, w Domu Serca, gdzie masz połączenie z boskością i gdzie źródłowo cię nawiguje. Dzięki temu jesteś już graczem, nie pionkiem. Kreujesz wedle osobistych potrzeb i celu, który masz tu do wykonania/ osiągnięcia. Stajesz się rozgrywającym, źródłowym graczem, ubranym w człowieczeństwo, bo będącym w kosmicznej podróży na przystanku zwanym Ziemią.

Jesteśmy tu zanurzeni w ogromnych gęstwinach doświadczeniowych. Proces wyjścia wymaga podania pomocnej dłoni, natomiast chodzi o to, by nie być marionetką, a samoświadomym swojej boskości Kreatorem. Szanujmy innych, ale szanujmy także, czy przede wszystkim siebie, jako Boską Kreację  kosmiczną istotę odbywającą osobistą podróż przez MultiUniwersum Boskiego Ciała.

Faza kokonu, czas wyciszenia: rodzi się Moc Człowieka, rodzi się Człowiek Mocy

Wszyscy mamy tę drogę do przebycia, choćby po to, żebyśmy - kiedy nas odwiedzą kosmiczni bracia, nie kłaniali się w pas, jak to było do tej pory historycznie, tylko stali w swojej sile świadomych Dzieci Bożych, w pełni własnych mocy, w Domu Ciała, Serca i Świadomości. Także po to, by nie rzucić się z agresją na przybyszów. Nikt nas z resztą, z wyższych poziomów nie chce widzieć sługami. Jedynie te cywilizacje, które doświadczają na podobnym poziomie, co my. Wyświadczamy sobie wówczas nawzajem przysługi doświdczeniowe, kopiąc się po tyłkach ;) Na wysokich poziomach w taką grę nikt się nie bawi. Tam wszyscy jesteśmy sobie braćmi i raczej pomagamy. Nie jesteśmy nic gorsi, a wszyscy Chrystusami, bo Dziećmi Boga. Nawet więcej: jesteśmy bohaterami, bo tu, na pierwszej linii frontu. Trzeba być kamikaze, żeby zejść dobrowolnie na Ziemię, a wiele pięknych Dusz zawróciło ze swoich dróg, by wspólnie pracować na rzecz tego świata. Wszytko jest naszym Domem, choćbyśmy nie wiem jak bardzo udawali, czy nie widzieli, że tak jest.

Osobiście, jestem między rozdziałami. Stare coraz bardziej odpada, manifestując się zmęczeniem pracą w ciemnościach pola zbiorowego i silną potrzebą przejścia już do innych kategorii. Zrobiłam swoje przez pięć lat, jednocześnie cały czas przechodząc osobistą ścieżkę wyjścia. Czas trochę odbić do większej lekkości. Kreuję zmianę do nowych, lżejszych przestrzeni. Mam czas wyciszenia. Otoczona czymś w rodzaju kokonu energetycznego, jestem ani tu, ani tam. Trochę nie ma teraz dla mnie miejsca energetycznego. Wyprzedzamy czas zbiorowy.

Słuchaj siebie, słuchaj z uwagą, jakiej nikt nigdy, ani ty sam sobie do tej pory nie dałeś, ponieważ, pomimo wszystkich łał tego czasu i naszego osobistego rozwoju - sedno drogi odbywa się w samotności, w ciszy serca. Najważniejszą prawdę odnajdziesz właśnie tam. Zawsze.

TAK istoty ludzkiej

Do jedności można dojść z trzech poziomów: serca, ciała lub świadomości. Finalnie one łączą się w całość w Zjednoczoną Istotę Boską kreującą swoje i Uniwersalne Istnienie. Dusza mówi: potrzebuję twojego tak jako Boskiego Kreatora (wszyscy mamy ten aspekt w sobie. W większości uśpiony, jednak już jesteśmy w drodze do połączenia się z tymi przestrzeniami w sobie). Zapragnij nowego, aby otworzyć mi przestrzeń energetyczną. - Więc pragnę. Konstruktywny bunt, potrzeba zmiany rodzi rzeczy nowe, bo stwarza w nas przestrzeń na rozwój, a tu się wszystko zaczyna. Pragnienia są w porządku. Są potrzebne. Dzięki nim kreujemy rzeczy nowe. Chodzi o podstawę tych pragnień. Z jakiego poziomu tworzysz? Mistrz równowagi ma tyle samo dobra, co zła w sobie. Tyle samo smutku, co radości. Tyle samo nieba, co ziemi i wolność istnienia pomiędzy nimi.

Bardzo poszerzają mi się granice świadomości w kierunku spotkania z istotami innych wymiarów. Najwięcej zmian potrzebuje jak zawsze głowa ;)

Nadrabiam trochę zaległości wpisowe na blogu. Więcej ostatnio potrzebuję być w sobie. Skupić się na uważnym słuchaniu wnętrza i przestrzeni. Tego co przychodzi. Dusza mówi: patrz i oceniaj sercem. Zostawiam cię, wiem, że sobie poradzisz. - Oczywiście. Lubię wyzwania. I jakby co, zawsze można do Tatuśka, albo do Mamy Duchowej (Nadduszy). Oni przyglądają się z uśmiechem mojej ludzkiej wędrówce, zawsze gotowi służyć wsparciem, radą, pomocną dłonią.

W takim przypadku nie można powiedzieć inaczej, jak tyle, że życie jest przygodą. Co by się nie działo.

Cykl energetyczny 2021 jest kolejną, globalną falą przebudzenia ludzkości. Dla tych, którzy są już w rozwoju lub przeszli ten etap, jest początkiem kolejnych przemian wybudzających wielowymiarowość istoty ludzkiej, zmierzającej do osiągnięcia maksimum swoich możliwości, w takim zakresie, w jakim zaplanowała Dusza. Ziemia i ludzkość potrzebują rąk do pracy.

Mamy z Duszą silny zew niepodległościowy lubimy łazić własnymi ścieżkami. Samotne wilki. Tak się czujemy najlepiej. Wchodzimy w działania grupowe, robimy co trzeba i ruszamy dalej w drogę. I tak to jest. W tle przemian OCZEKIWANIE. Staram się nie projektować, choć przychodzi czasem dzika, dziecięca ekscytacja. Przypłynie co ma być.

Kolejny wpis będzie o wsparciu dla naszych dzieci, które w związku z przyspieszeniem, także zaczynają przepuszczać, a potem w planach relacja ze spotkania z książką Misja Michael'a Desmarquet.

 

 

Ahoj w podróży.