Jak to historia lubi zataczać koło. Jak to zdarzenia lubią wracać do punktu wyjścia. Wracasz, ale już jako ktoś zupełnie inny. Ewoluowałeś.

Prawdziwy mistrz zawsze pozostaje uczniem, czyli o pokorze i otwartości na zmiany.

Droga z Duszą jest nieustanną zmianą, na którą trzeba być otwartym. Droga z Duszą wymaga elastyczności. Droga z Duszą jest stanem uważności i nieustannego weryfikowania siebie najpierw, a potem tego co wokół ciebie. Dlatego dobry mistrz zawsze pozostaje uczniem. Nie brak mu pokory do tego by nieustannie się uczyć i wyciągać wnioski z drogi. Zewnętrzne jest też lustrem, w którym możemy się przejrzeć.

Dobrze być w interakcji.

Rok temu szłam z prośbą do źródła o przyjęcie dla Duszy. Dziś, rok później robię to jeszcze raz. Ponownie gościmy w tym źródle by wykonać pracę integracji ogromnego skoku ewolucyjnego Duszy. Tego etapu nam zabrakło.

Przenosimy się z Duszą ze źródła siedemdziesiąt tysięcy do sześćdziesiąt tysięcy. Dla mnie to szczególne źródło. Źródło, u którego byłam prosić dla Duszy. Czy to dobrze, że wykonujemy krok "wstecz"? Myślę, że tak i to z wielu powodów. Po pierwsze: Dusza potrzebje się zintegrować po przemianach. Aby można było zbudować trwały dom, potrzeba postawić silne fundamenty. Po drugie: nigdy nie jest się dość światłym, by nie było można nauczyć się czegoś jeszcze. Po trzecie Wszechświat cię widzi. On zawsze znajdzie równowagę. Jeśli czegoś jest brak, skieruje sprawy tak, by braki uzupełnić.

W źródle sześćdziesiąt tysięcy byłyśmy dokładnie rok temu. Byłyśmy zaledwie półtora miesiąca. Dusza się tam głównie regenerowała po dwudniowym porwaniu i przyjmowała wielu gości. Byli to wysłannicy innych źródeł z propozycjami współpracy. Widziano nasz potencjał. W źródle sześćdziesiąt tysięcy. Dusza miała zostać rok czasu w oczekiwaniu na egzaminy kończące ziemskie doświadczenie. Stało się inaczej i to między innymi z mojego powodu. Wyprosiłam u Duszy Ziemi interwencję w sprawie przyspieszenia egzaminów. Nie mogłam znieść tak długiego rozstania. Krótko po egzaminach Dusza przeniosła się do wyższego źródła zarządzającego ziemską szkołą, do pracy dla ogółu. Rozpoczęły się ewolucyjne przemiany.

Pewnie ten rok czasu miałby głęboki sens, jednak sprawy potoczyły się inaczej. Czy to dobrze? Czy to źle? Ani tak, ani tak. Było jak miało być i jest, jak ma być.

Więc przenosimy się do niższego źródła, albo raczej do źródła, którego energie są nam na ten moment drogi potrzebne. Potrzebujemy się poukładać i zintegrować po ogromnych przemianach, które w ostatnim roku przeszła Dusza. Słowem potrzeba nam chwilę wakacji. Źródło sześćdziesiąt tysięcy pięknie się tutaj sprawdzi.

Co sama Dusza na to? Zadowolona nie jest, a raczej nie była. Co ja na to? Nie mam nic przeciwko. Nie jest dla mnie problemem wykonać kilka kroków wstecz, jeśli wiem, że są one potrzebne do skoku w przód.

Rozmowa

Dusza foch. Zarzuca na ramię mocno podniszczony wędrowny plecak. Widzę, że jest rozczarowana. Zakładała, że plecak długo nie będzie jej potrzebny. Włożyła do niego tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Ambitnie planuje szybko wrócić. Zamyka pokój w obecnym domu i z mocnym postanowieniem, że to tylko na chwilę rusza w drogę.

Towarzyszę jej przy przenosinach. Rozmawiamy. Biorę na siebie jej niezadowolenie. Przepuszczamy i pracujemy z tym co jest na bieżąco, żeby nie zrobiła się blokada. Tym razem to ja tłumaczę. Wreszcie mam ostrość widzenia i rozumiem co się dzieje. Puzzle zdarzeń ostatnich tygodni wskakują na swoje miejsce. Uzyskuję klarowność sytuacji. Informacje z wyższych wymiarów zaczynają składać się w całość.

Generalnie przyjęłam taką postawę, że jak nie wiem co robić, nie robię nic. Czekam w wewnętrznej ciszy i uważnej obserwacji na rozwój sytuacji. Prędzej czy później droga zawsze się klaruje.

Rozmawiamy z Duszą. Mamy w końcu możliwość uczciwego pogadania. Zatłoczona przestrzeń źródła siedemdziesiąt tysięcy oddala się. Jesteśmy tylko my. Jest czas na rozmowę. Dusza ma trochę focha. Nie cieszy jej taki obrót spraw. Ja uważam, że dobrze się dzieje. Krok wstecz postawi Duszkę do pionu. Szczerze mówiąc ostatnimi czasy trochę jej się paw włączył, czego konsekwencje odczuwam także (albo przede wszystkim) ja sama. Moje serce podpowiada, że to nie jest dobrze.

Rozmawiamy. Staję się lekarzem dla własnej Duszy. Oczyszczamy sytuację. Przestrzeń serca zaczyna pracować, łącze z Bogiem wibruje w szczególny, dobrze mi znany sposób. Będzie uzdrawianie.

Rozmawiamy. Tłumaczę Duszy gdzie się potknęła. Ona to doskonale zresztą wie. Czy to dobre? Czy to złe? Ani takie, ani takie. Błędy (pozorne) nas kształtują, uczą, o ile zechcemy wyciągnąć wnioski. Rozmawiamy o pokorze. Proszę Duszę by przyszła do źródła w pokłonie i miłości, w szacunku i w uznaniu. Na fochy nie ma tu miejsca. Nie jest istotne jak bardzo urosłyśmy. Istotne jest by wciąż potrafić pochylić się nad podstawami. By umieć powrócić do początków jeśli jest taka potrzeba.

Dusza myśli, słucha, nic nie mówi.

Źródło

Kiedy stajemy u bram kryształowego źródła. Potężne Anioły Strażnicy wciąż stoją nieporuszone u wrót. Stoją dostojne, niczym posągi. Są tak piękne, marmurowo-białe. Emanują energią źródła, którego strzegą.

Kłaniam się w szacunku i wysyłam światło pozdrowienia serca. Spoglądają nieznacznie, na marmurowej twarzy widać ledwo cień uśmiechu. Powitanie jest oszczędne, ale z energii idzie światło, ciepło i radość. Drzwi źródła nieznacznie się uchylają, jest pozwolenie na wejście. Wchodzimy w cichości. Tu wszystko jest tak samo jak pamiętam. Wielka komnata, gdzie pośrodku jaśnieje światło. Prowadzi do niego świetlista droga. Kłaniam się w pokorze i z serca proszę o przyjęcie i wsparcie. Potrzebujemy zmian. W odpowiedzi słyszę, że zawsze jesteśmy tu mile widziane.

Kiedy odprowadzam Duszę do jej kwatery ona płacze z wdzięczności. Po pawiu nie ma śladu. Dusza jest spokojna i szczęśliwa. Widzę głębiej, że czuje ulgę. Coś zeszło. Czyżby ciężar drogi za duży? Czy może zbyt dużo się zadziało? Może tempo za szybkie? Czyżby ktoś tu za dużo na siebie nałożył?

Dusza jest ambitna i Dusza jest młoda. Czasem za bardzo gna do przodu. Mogę śmiało przytoczyć jej słowa: co by się chciało, a co jest, to są dwie różne sprawy. Ponownie jest deklaracja: zrobimy szybko i wracamy. Ej, nie gnaj tak Duszo. Zostań tu ile potrzeba. Przeprowadź zmiany porządnie i gruntownie. Wyciągnij wnioski.

Zostawiam Duszę siedzącą na krześle z wyciągniętymi nogami i rękami pod głową. Jest zrelaksowana i odprężona. Mam wrażenie, że czuje ulgę. Żartuję na koniec: sto pięćdziesiąt za sesję poproszę. Dusza odpowiada z przekąsem: osz ty... - i dodaje - żmiję wychowałam na własnej piersi. Śmiejemy się. Na odchodne płyną podziękowania. Potem widzę ją w grupie innych Dusz jak opowiada o czymś z wielką ekscytacją. Teraz wiem, że jest dobrze.

Kiedy wychodzę ze źródła żegna mnie ledwo zauważalny uśmiech Aniołów Strażników. Pozdrawiamy się z serca. Jestem spokojna. Wiem, że sprawy powróciły na właściwe tory: najpierw fundament, potem dom.

To źródło jest dla mnie źródłem szczególnym. Panuje w nim krystaliczna cisza, stan, który bardzo lubi moje serce. Ono kojarzy mi się z królestwem elfów z powieści Tolkiena. Jakość tego źródła jest zupełnie inna niż jakość aktywnego źródła siedemdziesiąt tysięcy, gdzie w związku z przemianami na Ziemi i masowymi przyjęciami Dusz do pracy dla tego świata, panuje już na prawdę spory tłok. To źródło sprzyja wewnętrznej harmonii, integracji, przemyśleniom, odpoczynkowi. Bardzo się cieszę, że znów mogę tu być. I niech też nigdy nie zabraknie mi pokory żeby powracać do początków, jeśli taka będzie potrzeba. Wszystko to jedno jest w wiecznym Tu i Teraz.

Dusza Ziemi mówi: idźcie, odpocznijcie, ułóżcie się i wracajcie. Ciebie, moje dziecko, przełączam na rubinową sieć. Potrzebujesz ognia i mocy. Czekam na was.

Kochana Mama Ziemia. Zawsze mogę na nią liczyć. Wielka wdzięczność.

 

Wszechświat Cię widzi. On zawsze znajdzie równowagę. A Ty masz realny wpływ na drogę swojej Duszy. Nie mniej ważny niż Ona na Twoją.

Wszelkiego szczęścia we wspólnym podążaniu.

 

 

Ps. Na odchodnym ze źrodła nie wytrzymuję. Odwracam się i biegnę przytulić Anioła Strażnika. Obok takiego piękna nie da się przejść obojętnie. Wygląda to przezabawnie. Mała gałązka i wielka góra. Nie sięgam im nawet do kolan. Nie szkodzi. Dla energii serca nie ma granic. Reakcja Strażników jest zaskakująca. Nieporuszoność okazuje się być tylko jedną z ich funkcji. 

Co się wydarzyło i o czym rozmawialiśmy, niech pozostanie na razie niewypowiedziane.

Życie jest pełne magii. Jeśli uwierzysz, ono Ci ją pokaże.

Pięknego dnia.

 

 

 

 

 

Pierwszą część historii podróży do źródła znajdziesz TUTAJ.

O źródłe prowadzącym ziemski świat poczytasz TU.