Studium człowieczeństwa. O rozpadaniu się, o rodzeniu. Dekonstrukcja tożsamości.
Czy można zwolnić jeszcze bardziej? - Można. Czy można rozpaść się całkowicie? - Nie wiem. Możliwe.
Witam się z Wami z Wielkiego Zanurzenia, gdzie świat daleko, dociera do mnie, jak zza grubej ściany. Jednocześnie tak bardzo realny przez życie w ciele, w Tu i Teraz. Takich pozornie przeciwstawnych sobie stanów, można doświadczać przez wielowymiarowość człowieczeństwa.
Jestem trochę jak w Wielkiej Wodzie. Jak w Kosmicznym Brzuchu, gdzie nie ma niczego i nikogo oprócz mnie, świadomości siebie, obecności Duszy w sercu, choć i ona wydaje się być gdzieś obok. Nie ma tu Niczego i jednocześnie jest Wszystko. Świat i jego brak. Kosmosy i ich nieskończoność, pustka wypełniona życiem i zawężenie do granic rozpadu. Staram się w tym układać wygodnie, płynąć w bezruchu, pozwolić, by spokojnie dokonywało się to, po co jestem w tym miejscu. Rozluźnij się, zaufaj, daj ponieść Wielkiej Rzece.
Dekonstrukcja człowieczeństwa
Dla człowieczej struktury – myśli, emocji, ciała, to dość trudny stan. Film o swoim życiu oglądam jak na ekranie. Staram się być cierpliwa, choć zdarza mi się wybuchać zniecierpliwieniem, uczuciem duszności (pamięć ciała czasów płodowych) płaczem rozpadającej się tożsamości. Czasem wydaje się, że nie udźwignę, ale zawsze jest głębokie przekonanie, wręcz upór, by tę ścieżkę przejść do końca, do rozpadu, przy jednoczesnym poczuciu zachowania swoich jakości. Przestrzeń napiera. Nie chodzi o tożsamość ludzką, ale o to, co masz w swoim wielowymiarowym rdzeniu, w osi Istoty. To ściśle związane z kosmiczną postacią ciebie. Szafarzem tych przestrzeni w nas jest Dusza.
Dekonstrukcja trudna dla emocji, które przelewają się przez człowieka, niczym sztormowe fale. Trudna dla głowy, która nie rozumie tego, co się dzieje, więc najlepiej ją wyłączać. Trudna dla ciała, gdy w zawieszeniu, trwającym od tygodni nie jesteś w stanie zrobić najprostszych czynności w domu. Trochę taka wegetacja. Chodzisz, żyjesz po najmniejszej linii oporu, społecznie funkcjonujesz i nie wierzysz, żeś się jeszcze nie rozpadł, jak figurka z piasku.
Niezwykłe, że to wszystko dzieje się w materialnym ciele. Jesteś, a w tobie dokonuje się dekonstrukcja człowieczeństwa jakie znasz. Wszystko jest rozpadaniem. Co po drugiej stronie – nie wiem. Jest tylko Teraz i Wielka Nicość stanu 'pomiędzy'. Nie jest ona pustką, jest pełna Rodzenia niczym gar kwantowej zupy, z której sublimuje się życie ujęte w formę.
Mam tu głębokie poczucie, że już nie chcę zmagać się ze swoim człowieczeństwem: z myślami, emocjami, światem, który nieustannie naciska. Ziemia jest w tej chwili trudna, a mi ponad wszystko potrzeba coraz mocniej i coraz głębiej lekkości istnienia i świata, w którym nie trzeba się mieć na baczności. Ludzi, z którymi można swobodnie być, bez potrzeby pilnowania granic. Bliskiej relacji z Duszą bez nieustannego sprawdzania, czy wszystko jest dobrze. W miejscu, w którym jestem, czuję zmęczenie światem, który wydaje się być coraz bardziej agresywny i chaotyczny. A może to ja już tu nie pasuję?
Jednocześnie wiem, że to przejściowe, dekonstrukcyjne, bo przecież znam stany wygodnego ułożenia w życiu. Płyniemy z tym, co jest.
W miejscu, w którym jestem, zdaje mi się, że mogłabym już stąd pójść. Swoje zrobiłam. Mój świat się rozpada. A ja jak liść unoszony na wietrze i tylko Życie wie dokąd. Ale ono tego wiedzieć nie musi, po prostu płynie.
Przyciąga mnie woda i jej przepływ, jako prastare, pierwotne miejsce narodzin. Przyciąga przestrzeń i jej przepływ, w którym my, Istnienia, jak ziarna kurzu niesione wiatrem. Umieramy, by się narodzić. Zawsze tak było, tu, na Ziemi.
Jestem Nikim, Jestem Wszystkim. W swoim świecie jego Centrum.
Ps. Rozpuszczanie nie jest łatwe. To co nazywam sobą, właśnie się rozpada. Wierzę, a nawet wiem, że podążamy ku czemuś pięknemu, wielkiemu. Spokój Duszy, serca, ciała i umysłu to potwierdza. Niezwykłe jest też, że choć stajesz się nowy, nie zmienisz się nic. Cud (pozornej) stałości materii.
Na Ziemi sztorm, a my w Ciszy, rodzimy się objęci Tajemnicą Istnienia. To mistyczne.
Dekonstrukcja człowieczeństwa. Wytrwaj, kiedy się wydarza. Rodzisz się do swojej prawdy.