Menu
człowiek zjednoczony

Co mnie uczy zarządzać sobą, swoim człowieczeństwem i mocami jakie posiadam(y)? - Życie – najlepsza i najskuteczniejsza szkoła.

Ingerencje energetyczne są w tym świecie wciąż rzeczywistością bardzo wielu osób/ Dusz.

Perspektywa: fazy relacji z polem astralnym

Zacząć trzeba od tego, że moje postrzeganie przestrzeni astralnej siedem lat temu, gdy zaczynałam drogę rozwoju, do dziś, zmieniło się w sposób kolosalny. Najpierw była to faza niewiedzy, w której bardzo się bałam. Potem pole osobistej i zbiorowej nieświadomości potraktowałam konstruktywnie - czyli jako lustro i nauczyciela, dzięki, któremu uczyłam i rozwijam się. Na koniec astral stał się częścią Boskiej Rzeki Istnienia, której podstawową cechą jest równoprawne bycie Wszystkiego Co Jest (równowaga światła i cienia) jako oblicza Wielkiego Dzieła Istnienia, które jest nieustającym Rozwojem Boga.

Ewoluujemy. Wszytko, co żyje rozwija się. Chodzi o przepływ. Różnica jest jedynie w tempie przepływu. Czasem to potężne przyspieszenia, czasem zwolnienia lub niekiedy zastoje. Wszystko Co Jest, prędzej czy później musi jednak ruszyć w drogę, ponieważ Bóg pragnie się rozwijać (także w nas).

Na każdym z tych trzech etapów – strachu, uczenia się i akceptacji wynikającej z (samo)rozpoznania, zmieniały się moje relacje z polem astralnym. Ta zmiana wynikała także (w podstawach) z ewolucji mojej Duszy, która wychodziła z doświadczeniowych uwikłań, m.in. w astralu właśnie.

Na początku, kiedy bardzo się bałam, była faza poczucia zagrożenia, ucieczki i ochrony, która stawała się tym bardziej skuteczna, im bardziej moja Dusza wzmacniała i scalała się w Bogu z ziemskiego oddzielenia (rozwarstwienia). Drugi etap – konstruktywnej pracy z tym wymiarem, był traktowaniem tego, co spotykało mnie w przestrzeni astralnej, jako nauki przede wszystkim siebie samej (opis zasady lusta tutaj). To co zauważyłam i co było punktem przełomowym w relacjach z wymiarem astralnym, było rozpoznanie, że nic stamtąd nie uczepi się mnie, jeśli nie mam w sobie pola energetycznego (doświadczeniowego) za które coś mógłoby się przypiąć. Po tym rozpoznaniu zaczęłam traktować tę przestrzeń jak gabinet luster, grę, która odbija mnie samą. Czyli jeśli coś weszło w moje pole z ingerencją (człowiek, sytuacja, sen - cokolwiek) starałam się jak najszybciej odnaleźć w sobie to miejsce (zawsze była to energia doświadczeń moich lub poprzednich wcieleń, rodu, powiązań zbiorowych) by jak najszybciej je uzdrowić, co równało się z wyjęciem haczyka energetycznego z siebie. (Pytanie klucz otwierające wnętrze do rozwoju: co mi ta sytuacja pokazuje.)

Im szybciej udało mi się to zrobić, tym szybciej odpadała ingerencja zbiorowego. Oczywiście traktowanie astrala jako nauczyciela, było równocześnie powiązane ze szlifowaniem umiejętności stawania w swojej mocy, stawiania granic, dbania o wewnętrzny dom – Dom Duszy i Boga we mnie. Nie znalazłam skuteczniejszego (i jednocześnie bardziej wymagającego) nauczyciela w tym aspekcie, jak astral właśnie.

Konstruktywne podejście

Doświadczając tu, wszyscy jesteśmy zanurzeni w ziemskiej grze, zatem wszystkich nas, w mniejszym lub większym stopniu dotyczą powiązania z doświadczeniówką Duszy, kolektywu, planety. Nie da się inaczej: żyjesz? Jesteś? - Grasz, czy ci się to podoba, czy nie. Chodzi o to, by zagrać tak, aby jak najmniej się uwiązać, czy powiązać doświadczeniowo. Dlatego warto jest czynić dobro, żyć sercem, ponieważ czyste intencje (na ile to możliwe w człowieczeństwie) to krystaliczny człowiek i krystaliczność energii. One nie potrzebują integracji. Za to bardzo potrzebuje jej gęstość doświadczeń w nas. Nie chodzi tu o to, by być w stale w wysokich wibracjach, a raczej o to, by być (na ile to możliwe) w neutralności energetycznej, czyli zerze energetycznym. To stan równowagi pomiędzy tzw. dobrym i złym. Nawet jeśli się zdarzy zabrnąć w gęste rejony i zrobić coś, co jest krzywdzące dla innych, mając świadomość praw karmicznych, trzeba się starać zneutralizować/ wyzerować energię naszego postępowania, a co za tym idzie powiązanie doświadczeniowe (wpis o wyrównywaniu energi doświadczeń tutaj). W istocie rzeczy na czym polega proces integracji ziemskiej drogi Duszy? Ano na zneutralizowaniu karmicznym.

Dalsze podróżowanie i wewnętrzny rozwój, a co za tym idzie ewolucja Duszy, prowadziły do coraz szerszego zrozumienia pola astralnego, jako jednego z trzynastu wymiarów planety. Wymiaru, w którym ludzkość swoją drogą doświadczenia ma aż 60 % twórczego udziału. Skutkuje to ścisłym powiązaniem i silnym zanurzeniem ludzkości w polu zbiorowym (astralnym) właśnie. Słowem mamy to, cośmy sobie w wyniku naszej nieświadomości (i częściowo też manipulacji) sami stworzyli. Można się na to wściekać, a można uznać to za doświadczeniowy fakt i ruszyć w działaniach do poprawy takiego stanu rzeczy. Po to jest m.in. globalne rozświetlenie Matki Ziemi i ludzkości: mamy (rozpoznając prawdę) skorygować naszą ścieżkę ewolucyjną. I to nie przez kogoś lub coś, kto/co zrobi pracę za nas (to jest ciągle moc na zewnątrz). Mamy tego dokonać osobiście i samodzielnie. Wtedy jako ludzkość zjednoczona w sobie z Bogiem, możemy wyruszyć w kosmiczną podróż do dalszej ewolucji w innych światach i wymiarach. Dorastamy.

Zrozumieć astral

Moje postrzeganie astrala zmieniało się w drodze rozwoju. Dziś rozumiem, że jest on częścią Boskiej Energii Ciemności (dwa wpisy z tej serii tutaj i tutaj) która jako oś konstrukcyjna jest podstawą doświadczeniową naszego Wszechświata. Ciemność astralna jest ścisłe połączona (zanurzona) z Ciemnością Boga, a ta z kolei wyłania się z Oceanu PraEnergii (pisałam o tym tutaj). Bóg nie wartościuje światła i cienia. One są dla niego równorzędnymi kategoriami doświadczenia, które różni jedynie JAKOŚĆ energetyczna: lekkie-ciężkie, światło-cień, plus-minus, męskie-żeńskie, świadomość-czucie.

Astral w podstawach wiąże się właśnie z Oceanerm PraEnergii, czyli kwantową zupą, z której sublimuje się życie. Ostatnio przyszło uświadomienie, że planeta Ziemia, będąca energią żeńską, jest z twórczą ciemnością rodzącą życie ściśle zjednoczona. Tu już wchodzimy w zakres struktur konstrukcyjnych światów. Bóg jest męsko-żeński, jest światłem i lekkością świadomości i ciemnością, gęstością Oceanu PraEnergii właśnie. On w sposób jednakowy czerpie z obu jakości siebie. To jest uświadomienie, które dotarło do mnie niedawno, a razem z nim olśnienie, że także i ja – będąc Dzieckiem Bożym odbijającym Jego atrybuty w sobie, mogę (jak On) wedle własnych możliwości czerpać w osobistego światła i ciemności, a dalej także ze światła i ciemności kolektywnej. Wymaga to jednak pewnego poziomu zaawansowania rozwojowego Duszy/ człowieka.

BHP energetyczne

Warto sobie uświadomić, że przestrzeń ciemności (na Ziemi m.in. astralna) jak i światła, jest nieskończonym i nieskończenie powielającym się fraktalem. Trzeba zdawać sobie sprawę ze swoich możliwości w tym, pamiętając jednocześnie o pokorze i szacunku. Trzeba rozumieć, że moje pole energetyczne jest kroplą w Oceanie Zbiorowości i jednocześnie moim całym Wszechświatem. Trzeba pamiętać o prawach energetycznych – tu szczególnie o prawie większości. Trzeba być dobrze połączonym w sobie, z Bogiem i Matką Ziemią. Stać pomiędzy osobistym światłem i cieniem. Trzeba być neutralnym energetycznie, by przestrzeń astralna przestała cię widzieć. Ten stan neutralności, to osobista, źródłowa oś, w której istniejesz poza człowieczeństwem i w człowieczeństwie jednocześnie. To naprawdę wąskie ucho igielne osobistej wolności, do której jednak – jeśli się dostaniesz, okazuje się być całą, wielką, nieskończoną krainą. Kosmicznym wymiarem w nas.

Zmierzam do tego, że do przestrzeni astralnych chodzę tylko wtedy, kiedy jest uzasadniona potrzeba. Są tego główne dwa powody – po pierwsze mam głęboki odrzut na wszelkie kontakty z tym polem energetycznym, po drugie wiem, że wchodzę tam jako jednostka. Staję sama (pozornie) naprzeciw Oceanu Ciemności. Nie boję się, ponieważ rozumiem, czym on jest w podstawach. Rozumiem także, że jest to przestrzeń wielowarstwowa, w której świat istot astralnych w całokształcie jest jak powierzchnia wody. Nurkując na ile czujemy ruch fal? Metr, półtora, dwa? Tym jest astral – zaledwie skórą rzeczywistości i jednocześnie całym odrębnym światem (wymiarem planety) w którym można się zgubić albo dostać niezłe lanie. Dbam o siebie i dbam o moją Duszę.

Więc jak to jest z atakami astralnymi? Ich po prostu na ten etap drogi już nie ma (co nie znaczy, że nie mogą się zdarzyć). Wynika to z kilku przynajmniej czynników: wzrostu ewolucyjnego Duszy, zjednoczenia z Bogiem i Matką Ziemią, dostania się do twórczego poziomu Oceanu Ciemności (kiedy wypełniam się kwantową ciemnością, czyli zakładam ciemność na siebie, przestaję w ciemności być widoczna). Dalej: stanięcie w neutralności energetycznej, poprzez zjednoczenie z Bogiem i przepracowanie (zneutralizowanie) podświadomości, co daje wewnętrzną wolność. Wyjście z wartościowania światła i cienia. Wzrost świadomości i w związku z tym rozpoznanie struktur ziemskiej ciemności, która jest odbiciem czy częścią Ciemności Boga. Stanięcie w mocy istoty ludzkiej, nauczenie się czerpania ze Wszystkiego Co Jest, a jest to Obliczem Boga. Światło istnieje w Bogu. Z ciemnością nie jest inaczej – ona także istnieje w Nim. Więcej nawet: jest kwantową, twórczą tkanką, na której Bóg zasiewa światło życia (pisałam o tym tutaj).

Obrazowo: z ingerencjami astralnymi jest tak, jakbyś w swojej drodze rozwoju wspinał się na kolejne piętra wieżowca. Oddalając się od piwnic, masz z nimi coraz mniejszy kontakt, aż wreszcie stają się one mglistym wspomnieniem. Nie zapominaj jednak, że istnieją. Zachowujemy przytomność.

Co najlepiej uczy zarządzać sobą, swoim człowieczeństwem i mocami jakie posiadam(y)? - Życie. To potrzeba jest matką wynalazku, czyli rozwoju. Bardzo szybko w praktyce mogłam sprawdzić nowe uświadomienie, że wszystko co jest mnie karmi, tak jak wszystko co jest, karmi Boga. Zatem gęste energie astralne mogę przekierowywać na rozwój i wzmocnienie.

Córka miała silne, senne ataki astralne, ponieważ jej Dusza w drodze rozwoju jest w miejscu, w którym takie rzeczy jeszcze się dzieją. Efektem tych ataków ja jako rodzic dostawałam rykoszetem. Więź (także emocjonalna - silne połączenie) pomiędzy matką a dzieckiem, jest najsilniejszą więzią doświadczeniową na Ziemi, bo wzmocnioną więzami krwi (materia z materii). Po tygodniu naszego wspólnego niespania, gdzie córka miała procesy, w których jej pomagałam, na koniec pojawiało się dręczenie astralne. Na procesy Duszy muszę pozwolić. Na przyklejki astralne zdecydowanie nie. Dlatego weszłam w jej pole energetyczne (pytając najpierw o zgodę jej i moją Duszę) i skorzystałam ze swoich mocy, by zrobić z tym porządek. Córka była jak w klatce: wokół której krążyły wygłodniałe istoty. Jedna zdążyła wejść w jej przestrzeń.

Pytacie o metody przekierowywania energetycznego. Podzielę się swoją praktyką

Przede wszystkim w pole astralne wchodzimy bez strachu, w osobistej mocy (ale też pokorze) i w jak największym spokoju (poza emocjami/ rola obserwatora). On jest tym większy im bardziej znamy swoją moc Dziecka Bożego (pion energetyczny góra - do źródła) i mamy zjednoczenie z Ziemią (pion energetyczny – w dół, do osobistej podświadomości, podświadomości wcieleń Duszy, dalej rodu, zbiorowej, aż do twórczej czerni podświadomości, czyli dna tkającego istnienie). Kiedy wchodzę w przestrzeń astralną, mam za swoimi plecami całą osobistą moc zjednoczonego Dziecka Bożego i Dziecka Ziemi, które rozpoznało się w swoim świetle i w swojej ciemności. Kiedy w pełni nastąpi zjednoczenie, rozpoznanie światła i ciemności w tobie, wówczas stajesz w osi swojego istnienia, z której widzisz, że wszystko co jest, z perspektywy źródłowej, jest zabawą. To jest taki moment, w którym możesz nawiązać kontakt z istotą (istotami astralnymi) ja zawsze proszę o odejście, zanim przystąpię do działania. Jeśli nie chcą odpuścić mam prawo działać i postawić granicę. Najczęściej przez rozpuszczenie (zneutralizowanie) pola energetycznego. Ciągnę energię z góry, ze źródła, ale to nie zawsze w pełni jest skuteczne. Dopiero kiedy dodatkowo pociągnę energię z dna Ziemi, z twórczej czerni, przestrzeń astralna się rozpuszcza. Tak było i tym razem. Uzdrawiając zadziałałam tym, z czego astral jest zrodzony – z pola Matki Ziemi. Na tym etapie świadomości nie odprowadzam energii do Boga. Jego pole przyciągam do siebie (Bóg w człowieku) i uzdrawiam, resetuję energie do stanu zero. To właśnie ma się zadziać w zbiorowym polu astralnym: RESET.

Łatwo jest napełniać się energią źródła. To z grubsza w mniejszym lub większym stopniu mamy wypraktykowane. Jak pobieram energię z Ziemi? Poprzez stopy (czakra korzenia) ręce, biodra (czakra sakralna) nerki (ważny ośrodek siły i witalności ciała człowieka, ściśle połączony z podświadomością) aż do splotu słonecznego (ośrodek mocy, brama do rzeczywistości doświadczenia)  - czyli trzy czakry ziemi w nas. Biorę oddech ciałem od dołu (tak jakbym zaciągała w siebie wodę). Zwykle trzy oddechy twórczą, kwantową ciemnością Ziemi wystarczą, bym wypełniła się z pola planety i mogła zadziałać w połączeniu i przy wsparciu Matki. Przekierowanie tej energii na pole astralne rozpuszcza je. Matka Ziemia uzdrawia siebie przez nas. Możesz to robić albo od Boga, energią światła, albo od Ziemi - twórczymi energiami ciemności, twórczym quantum. Ja stosuję kombinację obu, w zależności od potrzeb i sytuacji. Dotyczy to nie tylko astrala.

Zdajecie sobie sprawę z tego jak to jest moc? Jaka siła drzemie w Nas samych? Siła Boga samego i świata, w którym żyjemy. Wszyscy to aktualnie w procesie osobistego rozwoju i pracy robimy - każdy na swoim poziomie: uzdrawiamy Matkę Ziemię, uzdrawiając swoje i rodu ścieżki (ścieżki naszych Dusz).

Kiedy istoty astralne się rozpadły, rozpoczął się proces jednoczenia z planetą. On będzie trwał i wymaga otwartego połączenia przez ciało. Kierunek jest w dół, do podświadomości, wsparcia rodu (zintegrowane osobiste i rodowe doświadczenia są twoją siłą) ziemskich doświadczeń Duszy, aż do twórczej przestrzeni Matka Ziemi. Wypełniona kwantową ciemnością planety, przeistoczyłam się w czarnego motyla i usiadłam na ramieniu Matki. Obie utkane byłyśmy z najgłębszej ciemności rodzącej Żywioły Życia (przejawienie Oceanu PraEnergii). Dusza się uśmiechnęła i powiedziała: zaczyna się zjednoczenie z Matką Ziemią.

Każdy z nas ma swoje sposoby radzenia sobie z polem astralnym. One rozwijają się z naszym wzrastaniem. Od ochrony, przez naukę, do twórczego zarządzania tymi przestrzeniami. Podzieliłam się swoim. Korzystajcie z tego lub szukajcie własnych ścieżek. Niech ten wpis bedzie inspiracją. Plus oczywiście intencja i kreacja. Afirmacja: wszystko co jest służy mi do rozwoju i karmi mnie (także energia ciemności). Siła mojego człowieczeństwa leży w moim podziemiu.

Przekierowuj energię na rozwój – niezależnie od tego czy to światło, czy ciemność. Wystarczy intencja z domu osobistej mocy (serce - świadomość - ciało). Bóg korzysta ze Wszystkiego. My we własnym zakresie i możliwościach róbmy to także.

Siła mojego człowieczeństwa leży w moim podziemiu/ podświadomości. Siła mojej Duszy jest w Bogu. Siła mojego człowieczeństwa należy do Ziemi (Dzieci Ziemi, Dzieci Gwiazd). Człowiek, który rozeznał się i poukładał ze swoją podświadomością, to potężna istota, która czerpie moc nie tylko ze swojego światła, ale także ze zintegrowanej ciemności. Zjednoczenie z Matką Ziemią, ustawia cię w mocy, której życie się poddaje. Stajesz się kapitanem własnej podróży.

Ps. Mamy z Duszą już bardzo silną potrzebę działania, ale zanim to się stanie - jak to mawia moja córka – muszą się wydarzyć rzeczy. Czyli potrzebujemy przejść określone procesy, by móc w pełni zaistnieć tutaj. To się właśnie dzieje.

Ps. 2 Nie próbujcie mnie naśladować, albo raczej sprawdźcie na ile (w jakim stopniu) możecie aspekt karmienia się ciemnością zastosować w swojej drodze. Mam tu na myśli przede wszystkim dobro Duszy. Jeśli jesteście jeszcze dość mocno powiązani doświadczeniowo z astralem, wpuszczenie do siebie energii ciemności może się skończyć kłopotami. Zostawiam wiedzę w polu zbiorowym. Wasza Dusza zadecyduje, kiedy możecie otworzyć tę przestrzeń u siebie i w jakim kolorze to zrobicie.

Nieograniczone zasilanie się ciemnością, to sięganie do twórczych podstaw dna podświadomości osobistej, rodowej, zbiorowej, Matki Ziemi i Oceanu PraEnergii. Stabilne połączenie z tym obszarem dostaje się w drodze rozwoju człowieka/ Duszy. O tym trzeba pamiętać.

Moja siła leży w moim podziemiu. Nie bójmy się swojej ciemności, bo jak jesteśmy niezłomni w drodze, to wierzę, że dojdziemy do celu, którym jest wolność w Bogu.

Ciemności zbiorowej najpierw stawiałam granice, po to by móc rozejrzeć, zintegrować i poukładać się z własną ciemnością. Kiedy tego dokonałyśmy z Duszą, ona wyprowadziła mnie do ciemności zbiorowej. Chodzi o to, żeby to było bezpieczne.

Odkrywanie przez ludzi mocy w ich osobistej ciemności dotyczy w tej chwili wielu. Proces zadziewa się w przestrzeni zbiorowej. Rozsadzamy doświadczeniówkę. Astral się rozpada, a raczej oczyszcza (pisałam o tym tutaj). Wyjście do wolności trwa.

Ahoj.

Dusza cię w mniej (zasłony doświadczeniowe) lub bardziej bezpośredni sposób (źródłowo) kreuje. Jesteś jej DZIEŁEM i jesteś też świątynią.

Rozświetl wewnętrzne królestwo.

Poczytaj także:

Sny z pola astralnego.

Nowa Ziemia: przebudowa pola astralnego.

Najgłębsze poziomy astralne.

Zrozumieć astral.

Jak rozpoznać wpływy astralne?

Czakra astralna - ziemska siedziba Duszy.

Aktywność astralna przed kolejną falą wzniesieniową.

Wychodzenie Duszy z matriksa - poziom astralny