Menu
Boska Oś - Dom Wolności w nas

Wolność jest głęboką potrzebą serca. Jedną z rdzennych i najważniejszych jakości mojej istoty (czyli Duszy i człowieka razem) zaraz za ciszą, harmonią, spokojem.

Nawet miłość jest do tego wtórna, ponieważ bez tych wcześniejszych jakości nie jesteśmy w stanie prawdziwie jej czuć. Chodzi oczywiście o stan wewnętrzny, czyli odczuwanie tych wibracji w sobie.

Ogólnie wiadomo, że wizja rzeczywistości, sposób jej postrzegania i interpretacji, jest osobistą, wewnętrzną projekcją każdego z nas. Tu na Ziemi uwarunkowaną filtrami wychowania, doświadczeń, wpływów rodowych, społecznych norm i wielu innych. Tylko w ciszy, spokoju, wewnętrznej harmonii, jesteś w stanie spojrzeć na przestrzeń ponad filtrami człowieczeństwa czy obok nich, a i tak patrzysz na kolejną warstwę rzeczywistości w szerszym spektrum, ponad ziemskimi uwarunkowaniami lub jednocześnie obok nich. To się dopełnia. Możliwość stanięcia w dystansie do aspektów własnego człowieczeństwa, jest wolnością.

Perspektywa

Od jakiegoś czasu badam temat wolności. Najpierw droga była podążaniem do wewnętrznej wolności, a gdy przestrzeń trochę się rozluźniła, bo pewne poziomy udało się osiągnąć, pojawiło się miejsce na studium tematu. I jak to Ziemi: sprawa nie jest jednowymiarowa, a dotyczy wielu obrazów czy odcieni. Wolność wewnętrzna, systemowa, emocjonalna, samoświadomości, relacyjna...

Skoro jest we mnie potrzeba zgłębiania tematu wolności, czy niezależności, to prawdopodobnie jest to jeden z obszarów badawczych Duszy w drodze jej doświadczenia. Ostatnio postrzegam ją, jako badacza światów. Naukowca studiującego kierunki ewolucyjnych zainteresowań. Ziemia, która jest światem dualizmu i wynikającej z niego względności, światem uwikłań, świetnie nadaje się do badań.

Na ile jestem w stanie zrozumieć czy pojąć temat, wydaje się, że nasza droga i wolność zależy tutaj od wyborów, które podejmujemy w toku życia. Doświadczenie pokazuje, że nie są to wybory suwerenne, a uwarunkowane wieloma rzeczami, które zbiorczo można nazwać historią ziemskich doświadczeń i to doświadczeń, których nie widzimy w pełnym spektrum, ponieważ są zasłaniane z kolejnymi narodzinami, czyli kolejną wcieloną postacią Duszy. Każda podróż w ciele jest dla Duszy okazją do podejmowania nowych lub kontynuacji poprzednich lekcji. Moim zdaniem dobrze, że nie widzimy tego, co było wcześniej. Czasem podróże bywały tak trudne, że nie sposób byłoby żyć z ich pamięcią. To, że nie widzimy, nie znaczy, że pamięć nie istnieje w nas, zapisana na nieuświadomionych poziomach. Nazywamy je w energiach podświadomością, w ciele zapisami komórkowymi. I to one, ziemskim prawem kontynuacji doświadczeniowej, kierują naszym życiem, postępowaniem, decyzyjnością.

Ostatnio towarzyszyłam córce w przechodzeniu przez jej obszar doświadczeń. W ostatnich tygodniach sprawy intensywnie się rozwiązywały. To naturalne, ponieważ w tej chwili obliguje nas do tego zbiorowy moment ewolucyjny: z impetem wypakowuje zwartość plecaków doświadczeń, jasno objawiając, co wymaga przeżycia do uzdrowienia i zharmonizowania. Były to zdarzenia, procesy, w których brały udział inne osoby: najpierw w szpitalu, potem systemowo. Towarzysząc mojemu dziecku, mogłam się przyglądać sytuacjom, ludziom, sobie samej w powiązaniach (także rodowych) sytuacyjnych i energetycznych. Było ostre przyspieszenie. Były momenty, gdy fala zalewała, jednak nie traciłam w tym wszystkim swojej osi, momentu rozwojowego, zdolności patrzenia na sprawy z dachu zdarzeń. Uczyłam się, sprawdzałam nabyte umiejętności. Szlifowałam pokłady osobistej mocy, stania w osi, bycia przy ciele, sobie, osobistej wielowymiarowości, relacji z tym, kontaktem z Duszą.

Wolność, jedna z jakości boskiej osi człowieczeństwa

Dusza uczyła, pokazywała kolejny aspekt wolności. Wolności poza człowieczeństwem, poza życiowymi powiązaniami, wolności w tym jednocześnie. Bo o wolność osobistą (wewnętrzną) chodzi przede wszystkim. To z niej rodzi się suwerenność życia. Jeśli dotrze się, przypomni sobie ten obszar w sobie, system nie jest w stanie zniewolić, chyba że zdoła zalać cię emocjami twoimi, innych ludzi, myślami, strachem. Wolność to stan wnętrza. Trzeba świadomości i dystansu, sztuki stawiania granic, by w świecie połączeń i powiązań zachować suwerenność własnego królestwa, będąc cały czas w grze (życie się toczy).

Moja oś (lubię postrzegać ją jako Boski Pion, Dom Duszy we mnie, na który nawinięte są struktury człowieczeństwa) to obszar, który należy wyłącznie do mnie (człowiecza tożsamość) Duszy, Boga, Matki Planety. Aspekt planetarny jest przejściowy, chwilowy, ponieważ jesteśmy kosmicznymi podróżnikami w drodze, aktualnie na przystanku Ziemia.

Wewnętrzną oś traktuję jako miejsce OSOBISTE. Dom należący do mnie, Duszy, Boga i chwilowo przez ciało do Matki Planety. To miejsce jest jak Krąg Centralny, z którego wszystko się rodzi. Nie wpuszczam tu nikogo. Są ludzie blisko tego obszaru, ale i oni nie mają tu dostępu. Dlaczego? Bo niosą ze sobą swój plus i minus, który każdy z nas tu ma. I dlatego, że nie ma potrzeby wpuszczania tutaj zewnętrznego. Na ile ludzkość zdaje sobie sprawę z siebie? Na ile w sposób zintegrowany potrafimy świadomie zarządzać sobą? Na ile jesteśmy w życiu we współodczuwaniu, dbając o siebie i innych? Na ile współodczuwanie z drugim człowiekiem jest w dzisiejszych czasach przyjemne, bezpieczne? Na ile mamy szacunek do królestwa drugiego człowieka? Na ile jesteśmy ponad emocjami i myślami? Na ile mamy kontakt z własną źródłową osią?

Dla mnie osobiście wewnętrzna oś, to miejsce w nas, w Duszy, które jest pamięcią Boskiego Wzoru. Powinno zostać nienaruszone, byśmy mieli się do czego odnosić w drodze istnienia. Pierwszy Krąg, należy wyłącznie do mnie. Jest śladem Boga w człowieku. Nie wpuszczam tu nikogo, przede wszystkim z szacunku do Jego Obecności, obecności Duszy we mnie. To miejsce mistyczne, gdzie mogę przynosić człowieczeństwo, by się mu przyglądać. Moje wewnętrzne królestwo, miejsce mocy, wolności. Stąd Dusza zapatrzona w Boga czerpie dla życia w człowieku. Jest głęboką potrzebą, aby panowała tu Boska Cisza. To miejsce się pielęgnuje, ponieważ jest Wielką Obecnością rodzącą Wszystko, także miłość. Kolebka. Początek. Punkt Zero, miejsce Boskości w nas. Tu Dusza chce w człowieku, w ciszy patrzeć na Boga, być oświatlona Jego Światłem. To wystarczy.

Wewnętrzną oś trzeba pielęgnować. Dla Duszy, dla Boga, dla Siebie, dla Matki Planety. (Człowiek jako rozświetlona iskra. Ludzkość, jako suma rozświetlonych iskier wpływajacych na siebie nawzajem i na świat).

Życie uczy: bezwarunkowo bądź przy sobie. Droga rodzi się z nas

Doświadczenia ostatnich tygodni stworzyły przestrzeń do uświadomienia sobie kolejnego aspektu zagadnienia wolności. Porwana przez emocje, doświadczająca trudnych stanów w ciele, mogłam jednocześnie oglądać siebie i innych jednocześnie z poziomu doświadczeń, i ponad nimi. Oglądać obecność Duszy w tym, to jak ona doświadcza przez ciało (człowieka). Zauważyłam, że Dusza widzi emocje jako „barwy” – spektra energetyczne o określonych częstotliwościach. W ten sposób je mierzy i ocenia ich wpływ na siebie. Z całą mocą zdałam sobie sprawę, że w dualnym świecie ważne jest, żeby umieć świadomie posługiwać się własną kreacją (umysł, emocje, działanie). Dobrze nimi zarządzać, wiedząc, czy znając zasady świata energii m.in. prawo kompatybilności (podobne przychodzi do podobnego). Trzeba przytomnie się sobie przyglądać w toku życia, bo wszystko jest okazją do nauki. Piękne i trudne tak samo. Trzeba rozumieć, że jest się centrum swojej własnej gry (doświadczenia) dlatego jeśli chcesz żyć świadomie, potrzebujesz oglądać siebie w tym, co przychodzi, a poziom wyżej – jak to co robisz, wpływa na Duszę, ciebie samego i świat.

Dusza dążyła i dąży do nauczenia mnie widzenia życia, spraw, mnie samej z poziomu energii. Wtedy mogę patrzeć ponad uwarunkowaniami, ponad grą. Rozpoznanie energii to podstawa (energia nie kłamie). Działanie wobec tego co napłynęło, to już kolejny krok, który powinno poprzedzić rozpoznanie siebie w zdarzeniach na poziomie energii właśnie.

Ciało jest drogowskazem

Anteną odbierającą rzeczywistość, także na poziomie pasm czy częstotliwości energetycznych. (Ciało jako zaawansowana antena zbiorczo-nadawcza). Ciało nie kłamie. Kiedy się wykrystalizuje, a ty nauczysz się relacji z nim, odczytywania sygnałów, informacji, to będziesz szedł przez życie z dobrym sojusznikiem. Ciało reaguje natychmiast i bardzo konkretnie. Jest specjalistą od kontaktu z materią życia. Wspaniałym, zaawansowanym darem do podróży przez doświadczenie. Zauważyłam też, że wraz z ewolucją, coraz lepiej i szybciej regeneruje się od zdarzeń życia. Na tym etapie sprawy w ciele mierzę już bardzo prosto: harmonijnym przepływem lub jego brakiem.

Przemyślenia 

1. W ostatnim czasie bardzo doceniłam, że choć nie wolna od własnych emocji i myśli, z czuciem stanów innych, mogłam i mogę być w dystansie wobec siebie, ludzi, zdarzeń. Mogę patrzeć na świat z poziomu wewnętrznej wolności, na tyle, by widzieć jego trudy i niezwykłe piękno jednocześnie. To jest właśnie WOLNOŚĆ.

2. Natura jest i zawsze była dla mnie inspiracją, punktem odniesienia, stałą. Kiedy dużo się dzieje, idę do ogródka. Grzebanie w ziemi stabilizuje, dystansuje, ustawia do pionu. W zabieganej, zestresowanej rzeczywistości, nie znam lepszej, skuteczniejszej metody, w dodatku darmowej. Trzeba tylko być.

3. Może to naiwne, ale mój świat jest dobrym miejscem, gdzie ludzie są sobie życzliwi, bo świadomi, siebie przede wszystkim. Tak trudno jest być życzliwym – dla siebie najpierw, a potem w stosunku do drugiego człowieka. Zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z naszych wnętrz, z tego kim jesteśmy. Emocje, natłok myśli biegnących własnym torem, często nas zawłaszczają, odbierają dystans. Ludzie płyną, zanurzeni w umysłach i emocjach, często w bolesności. Żyją przeszłością albo marzeniami. Z tego poziomu nie ma szans na ciszę, szczęście, świadomość, czy świadomą kreację - komponenty budujące nas i rzeczywistość. To jest jeszcze proces.

4. Świadomy, zintegrowany człowiek, akceptujący siebie i rzeczywistość z wszystkimi jej niuansami, to tutaj wolność dla Duszy. Daje jej możliwość nieskrępowanego studium Ziemi. To jeden z celów ewolucyjnych mojej Duszy, który aby go osiągnąć, podnieść drogę do kolejnego poziomu, musiała (i musi) dokonać szeregu zmian w człowieku.

Jakie jeszcze odcienie wolności objawi Dusza? Niech strach nie blokuje mojej mocy i drogi. Niech krytyka nie odbiera odwagi. Bo to się zadzieje, wtedy, kiedy na to pozwolę w moich myślach i emocjach. 

Sztuka świadomego zarządzania sobą w toku życia.

 

Światu potrzeba ludzi mocy z krystalicznymi wartościami serca, a nam potrzeba uwierzyć w siebie. 

Dziękuję Duszo, jesteś niezwykłym nauczycielem.

 

 

Ps. W swojej Duszy jesteś nieskończonością, która na chwilę wyraziła się jako człowiek. To pozwala trochę inaczej widzieć na nasz pobyt tu, na Ziemi.

 

 

 

 

Poczytaj także: 

O wolności.

O wolności, osobistej mocy, samostanowieniu i miłości Duszy.

Wolna wola.

Zrozumieć matriks.