Jednym z częstych zagadnień (kłopotów) z jakim spotykam się w pracy z Duszami jest rozdawnictwo energetyczne wcielenia (człowieka).

rozdawnictwo energetyczne

To dość powszechny problem wynikający z naszej niewiedzy o prawach energetycznych i regułach ziemskiego doświadczenia. Najprościej: rozdawnictwo energetyczne zadziewa się wtedy, gdy pomagamy wszystkim dookoła, nie dbając o siebie. Często mamy wtedy poczucie, że robimy coś kosztem siebie lub, że zostaliśmy wyssani energetycznie (zmęczenie) lub daliśmy się wprowadzić w maliny. Jeśli robimy to permanentnie, czujemy wewnętrzny płacz, smutek, pustkę lub niezadowolenie (stany Duszy) boli nas ciało, chorujemy.

Lekarstwo: zdrowy egoizm, dbanie o siebie, konstruktywna asertywność, sztuka stawiania granic, umiejętność rozpoznawania sytuacji, z którymi wchodzimy w interakcję i sztuka dokonywania bilansu, czyli ewentualnych korzyści lub strat związanych z wchodzeniem w daną sytuację lub relację. 

Nie chodzi mi o to, by dopatrywać się we wszystkim korzyści, a o to, by rozumieć, że w świecie ziemskiego doświadczenia (i w ogóle w świecie energii) trzeba dbać o własne dobro. Żyjemy w Oceanie Energii, z którym (zazwyczaj nieświadomie) jesteśmy w nieustannej interakcji, tak w biegu dnia codziennego, jak i w czasie snu. Jest sztuką świadomego bycia umiejętne rozpoznawanie i ważenie sytuacji: czasem będziesz wiedział, że możesz i masz moc pomóc, czasem będziesz wiedział, że najlepiej się wycofać. Czasem jedynym rozwiązaniem będzie nie angażować się (chodzi o własne dobro). Jednym z podstawowych praw świata energii, jest prawo większości. Czyli to czego jest więcej, dominuje to, czego jest mniej. Jako jednostka ludzka, jako Dusza jesteś zanurzony w zbiorowości. Twoim zadaniem jest poruszać się w niej tak, by było to dla ciebie dobre. Potrzeby każdego z nas, każdej Duszy są unikatowe i unikalne.

Siła lekkiego, siła ciężkiego

Zdążyłam to wielokrotnie zauważyć, zawsze też uczyła i wciąż mi przypomina o tym moja Dusza: chodzi o dbanie o swoją przestrzeń, czyli dbanie o nią (Duszę) w aspekcie energii wcielonej w materię (w człowieka). My często jesteśmy źródłem kłoptów naszej Duszy i w ogóle o tym nie wiemy. Gdziekolwiek wychodzę do przestrzeni zbiorowej, zawsze patrzę z czym się łączę. Nawet nie musi się już to dziać w sposób intencjonalny. Ciało, serce i emocje (jak anteny) natychmiast rezonują w polami energetycznymi. Dlatego kluczem jest uczyć się czytania siebie na poziomie myśli, emocji i ciała. Dobra przestrzeń rozpręża, jest lekka, nieinwazyjna, podnosi nas, powoduje ciepło i przepływ w ciele, emocjach (sercu). Gęsta przestrzeń (grubowibracyjna) powoduje zawsze uczucie ingerencji, zacisku, zagęszczenia, naruszenia w polu osobistym. Może się to przejawiać np. obniżeniem nastroju, ściskiem w ciele, żołądku, wewnętrznym płaczem, uczuciem uderzenia - jeśli jest atak (najczęściej w serce, splot słoneczny – brama do świata zewnętrznego, nerki - ośrodek energii życiowej, czakra sakralna - brama do podświadomości) kłuciami w klatce piersiowej, nerkach, brzuchu, głowie, na barkach, w ośrodkach czakralnych. Jeśli jesteś uważnym obserwatorem, znasz siebie, co do centymetra jesteś w stanie określić ingerencję, jej miejsce i zasięg. Nawet jeśli ona jest lustrzana (czyli coś pokazuje) masz prawo odcinać, zamykać temu drzwi. Za to dobrze jest wziąć na warsztat, to co dana sytuacja nam pokazała. Nieodrobiona lekcja powróci nasilona, ponieważ masz ujrzeć zapis energetyczny, który ona ci pokazuje (porusza) i przetransformować go. Gra nas wspiera i informuje, ale gra jest też inwazyjna. Trzeba mieć tego świadomość, by bezpiecznie dla siebie poruszać się w niej.

W sposób naturalny wycofuję się z przestrzeni w czasie zimowego cyklu. M.in. do osobistego zanurzenia, ale także dlatego, bo wiem, że w tym czasie intensywniej pracuje zbiorowe podświadome. W ten sposób dbam o siebie, szczególnie wtedy, gdy Dusza jest daleko i nie buforuje mnie energetycznie. Po to przekazała mi wiedzę, bym wykorzystywała ją do świadomego życia.

Stan autostrady lub stan otwartych na oścież drzwi

To jeden z częstych powodów, dla których Dusze kontaktują się i proszą o przekazanie informacji człowiekowi. To taki stan, w którym jesteśmy całkowicie otwarci lub wystawieni na działanie pola zbiorowego, ponieważ nie stawiamy granic. Często mówię, że jesteśmy jak przeciąg. Przepływa przez nas rzeka, przynosząc wszystko co daje nurt zbiorowy. Nie mamy nad tym kontroli i nie umiemy lub, nie mamy mocy tym zarządzać. Nasza przestrzeń energetyczna jest bez przerwy w ingerencji. Zazwyczaj Dusza oddala się od takiego człowieka, ze względu na własne bezpieczeństwo lub jest ściągnięta do niskich pól wibracyjnych (dolny astral).

Wynika to z bardzo wielu rzeczy; w podstawie z nieświadomości, dalej z niewiedzy i braku narzędzi, z braku asertywności, dbania o siebie, nagromadzonych doświadczeń, z niskiego poziomu osobistej energii (przypływ energetyczny prawem zgodności). Dalej z powodu braku wiary we własne siły i możliwości, braku odwagi mówienia nie, stanie w roli ofiary. Wraz z rozwojem planetarnym, także często z powodu praktyk duchowych czy oddawania się innym w przewodnictwo duchowe. Ostatnio nowość (po czerwcowym przesileniu, przeskok na kolejny poziom energetyczny): wraz z coraz większym otwieraniem się wyższych wymiarów (rozrzedzenie energetyczne ziemskiej zbiorowości, podnoszenie wibracji Ziemi) i ułatwionymi kontaktami przekazami z poziomów Jaźni Duszy/ Nadduszy, Domów Duchowych i Źródłowych spływów, za wczesne wykonywanie powołań ścieżki życia. To jest ostatnio dość częsty problem, który mają z wcieleniami Dusze pracownicy światła. Nie umiemy/ mamy kłopot z rozpoznaniem czasu powołania.

Pracować – kiedy?

Ludzie nieprzygotowani transformacyjnie, kierowani przekazami z wyższych wymiarów za szybko zaczynają pracę, co jest źródłem wielu kłopotów idącej przy nas/ w nas Duszy. Warto mieć świadomość, że przemawia się do nas z Wiecznego Teraz. Jest sztuką rozpoznania czy to, co przychodzi jest wezwaniem do pracy, czy na razie informacją, a może tęsknotą Duszy za źródłowym połączeniem? Bardzo często w drodze z Duszą było tak, że spływały (przeciekały) już informacje o przyszłych celach, ale ja jako człowiek/ Dusza w ziemskiej drodze potrzebowałam i potrzebuję wykonać wewnętrzny rozwój, by zadania mogły się przez nas przejawić w sposób efektywny i bezpieczny.

Kiedy zaczynamy wykonywać za szybko zadania, a jesteśmy niezintegrowani (mamy m.in. nieprzepracowaną podświadomość) będziemy przyciągać z poziomu zapisów doświadczeniowych (karma, grube wibracje, zbiorowe pola astralne). Gdy chcemy dawać źródłową energię lub zajmujemy się czymś, co wymaga dawkowania energetycznego, a nasz osobisty pion światła (Ziemia-Człowiek-Dusza-Bóg) nie jest gotowy/ drożny, dajemy z Duszy i z własnego akumulatora energii życiowych. Gdy przepuszczamy wysokie energie przez niegotowe, obciążone ciało, będzie ono chorowało (zbyt duże/ silne naświetlenie). Gdy pracujemy z grupą, łączymy się z polem zbiorowym ludzi i energii, które je tworzą. Podczas pracy może być fajnie, może być uniesienie, ale potem będzie zrównoważenie i ewentualna zapłata. To czy w istocie rzeczy jesteś przygotowany do pracy z innymi, okazuje się właśnie po tym jak energie schodzą i jak ty się po pracy czujesz. W sposób naturalny, bez większych kosztów powinno się wracać do osobistej, naturalnej równowagi. Dopóki nie jesteśmy w boskim połączeniu (energetyczny pion) są to stany ryzykowne dla Duszy i dla ciebie samego (jej siła i zdolność ewentualnego przeciwstawiania się, obrotny przed zbiorowym wzrasta wraz z jej poziomem ewolucji).

W jaki zasób badałam/ badam czy przekaz z wysokich wymiarów jest do wykonania już, czy jest informacją o przyszłym? Przepływem energetycznym. Jeśli zadam pytanie: kiedy to ma być? Wizualizuję przepływ wody. Albo ona stoi nieruchoma – czyli czas jest odległy, albo płynie nurtem. Wtedy nasilenie nurtu informuje mnie, jak blisko jest do wykonania pracy. Czasem informacja tylko zabłyśnie na chwilę, a potem ginie, co znaczy, że miałam się o niej dowiedzieć, ale niekoniecznie coś robić w danym kierunku. Czasem w ogóle nie widzę ruchu, więc interpretuję sprawy jako potencjał. Czy się spełni? Dowodzi Dusza. Zawsze. Jej dobro, to moje dobro. Jeśli w nieświadomości działań zaszkodzimy Duszy, na pewno skończy się to cierpieniem albo lekcją (i ok). Sześć lat praktyk osobistych i pracy z innymi Duszami jasno to pokazuje.

Dbamy więc o BHP energetyczne tak w rozwoju jak i w życiu. To bardzo ważne. Jeśli cokolwiek zamierzamy zrobić w polu zbiorowym lub pod prowadzeniem innej osoby, zawsze pytamy Duszę, czy to jest dla niej/ dla nas bezpieczne. Jeśli pokazują się wyższe zadania, zawsze sprawdzamy czy wykonanie jest już, czy w przyszłości i czy jesteśmy na to gotowi. Jeśli wchodzimy w interakcje z innymi to zawsze z uważnością, ale także w zaufaniu. Jeśli coś do nas przychodzi, możemy się podjąć, postawić granicę lub odejść całkowicie. Opisana ostatnio na fb sytuacja ze zmarłą Duszą, była zawłaszczeniem energetycznym. Nie zapytano mnie czy pomogę. Zostałam po prostu zassana do tej sytuacji. Pomogłam ponieważ z serca tego chciałam. Nie wyłapałam momentu, w którym mogłam powiedzieć stop (tuż po wyjęciu Duszy z głębokiego astrala). Zaskoczyło mnie. Ile za to zapłaciło moje ciało, a ile było satysfakcji, to już inna sprawa. Zawsze jest plus i minus. Trzeba mieć świadomość, że zasysanie do pola zbiorowego też się zdarza, dlatego potrzeba uważności do czego się angażujemy i z czym łączymy, ale też bez spiny. Sztuka balansu. Nie chodzi o to by całe życie być zachowawczym. Jest jeszcze przygoda doświadczenia.

Liczysz się Ty, ponieważ Bóg na Ciebie czeka

Nie da się przez kogoś dojść do Boga, to droga samodzielna. Ważne jest, by zająć się własnym rozwojem. Weryfikacja jest coraz intensywniejsza. Dusze na spotkaniach opowiadają o tym. Ludzie z misją pomagania (Anielskie Dusze) powinni uważać, by się nie rozdawać energetycznie, by nie być bateriami dla innych (tendencja do poświęcania się). Zapadająca się przestrzeń szuka utrzymania. Zadania nam nie uciekną. Grunt, to rozwinąć się, by móc je wykonywać z powołania Duszy i w połączeniu ze Źródłem.

Wykonywanie pracy na rzecz zbiorowego, powinno być zawsze zsynchronizowane z gotowością Duszy. To warunek podstawowy. Czasami jest też tak, że Dusza rozpoczyna pracę równolegle z procesami integracji (tak jak było w moim przypadku) ale zasięg waszej działalności będzie zawsze dostosowany do możliwości Duszy i człowieka razem. On powinien wzrastać wraz z waszą ewolucją (chodzi m.in. o bezpieczeństwo). Inaczej jest, gdy wychodzisz do trudnego w zaopiekowaniu Duszy, a zupełnie inaczej, gdy smaga cię zbiorowa przestrzeń i nie masz panowania nad tym, co do ciebie przychodzi.

My intuicyjnie wiemy, czy jesteśmy gotowi pracować dla innych. Trzeba badać jak się mają nasze ciała, czy zintegrowaliśmy się w podświadomości, czy mamy dostęp do siebie i źródłowego połączenia, czy mamy narzędzia do pracy z ludźmi, jaka jest nasza relacja i połączenie z Duszą, czy ona jest wystarczająco silna (źródłowo połączona). To wszystko są warunki do spełnienia, by można było pracować wiele lat i być w dobrostanie, nie rozdając się energetycznie.

Pytania klucze

Zatem dbajmy o siebie najpierw. Stawiajmy zdrowe granice światu, gdy uznamy, że ktoś/ coś je narusza. Jeśli potrzeba, nie bójmy się czasem użyć słów mocy, które jak nóż odcinają powiązania. Nie bójmy się świętego gniewu, który ma moc uwalniania. Jednocześnie bądźmy świadomi mocy rażenia tego narzędzia i prawa reaktywności przestrzeni. (Odpowiedzialność). Oglądajmy, badajmy siebie. Czy stawianie granic przychodzi nam łatwo? Jeśli nie, to co nam nie pozwala stać przy sobie? Czy jesteśmy w szacunku do życia i przestrzeni? Czy jesteśmy rozpoznani/ zintegrowani we własnej podświadomości? Czy mamy boskie połączenie? Czy sprawy rodowe są uzdrowione? Czy stoimy we własnej mocy? Czy mamy świadomość, że jesteśmy centrum istnienia swojego prywatnego Wszechświata? Czy mamy połączenie z Bogiem i Ziemią, które przejawia się z naszego środka (nie pobierane w praktykach duchowych czy energetycznych). Jeśli jesteśmy bosko zintegrowani, ten stan wychodzi z nas i jest czymś naturalnym. Możemy z niego nieskrępowanie korzystać (dostęp w codziennym życiu).

Jest głęboką i naturlną potrzebą serca pomagać innym. Podświadomie pamiętamy, że wszyscy pochodzimy z jednego Domu Boga, Kiedy jednak po raz kolejny biegnę pomóc swojemu dziecku Dusza mówi: zostaw. Swoje muszą przetańczyć. I tak to jest. Życia uczymy się przez doświadczanie. Trzeba na to pozwolić innym.

Dbajmy o swoje wewnętrzne królestwa i o siebie samych, wówczas będziemy mogli dawać światu bez uszczerbku. Wystarczy BYĆ w osobistym Centrum i w Mocy Sprawczej i to już jest źródłowe działanie dla rzeczywistości.

Jesteś istotą źródłowo suwerenną, ale na Ziemi tej suwerenności nie masz, nie masz jej w zasadzie (w różnym stopniu) od razu jak tylko wyruszysz z Bomu Boga w doświadczenie, ponieważ wchodzisz w różne reguły/ zasady, by uczyć się Istnienia/ Boga/ Siebie.

 

Umiejętności czytania siebie i rzeczywistości życzę. Samoświadomości. Głębokiego zrozumienia i czucia, że jesteś w swojej grze NAJWAŻNIEJSZY.

Afirmacja: kocham/ wspieram siebie, wybieram siebie, staję po swojej stronie. Wybieram swoją moc/ mądrość/ Duszę/ Serce/ Boga. Afirmacja wypowiadana w chwilach słabości doda mocy, Wypowiadana w chwilach siły jeszcze ją podniesie.

Pozdrowienia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Grafika znaleziona na: Sensaterapia.

Poczytaj także: 

O komunikowaniu się z Duszą. części I-IV.