Zawieram się w Duszy. Razem tworzymy całość. Ona ma większe możliwości niż ja, wyraźnie pokazuje to praktyka. Jednak połączone duch i świadoma materia, czyli człowiek, to jest moc wielokrotnie powielona dla nas obu.

Między wymiarami.

Po pięciu tygodniach pobytu w trudnym czwartym wymiarze, mogę się znów cieszyć wszelkim przepływem. Wszystko dzięki Bogu/Duszy/ Mamuśce Duszy dobrze się skończyło. Doświadczenie przyniosło kolejny rozwój i wnioski, ponieważ nic nie dzieje się na darmo. Wszystko jest stworzone po to, byśmy się rozwijali. Nawet trudne lub może przede wszystkim trudne. Ciało błyskawicznie wraca do formy po chorobie, co zadziwia lekarzy. Oni się dziwią i szukają przyczyny w materii, a ja wiem, bo Dusza powiedziała, że choroba miała podłoże energetyczne. Rozmawiamy z panią doktor o coraz większej liczbie „dziwnych” przypadków, z którymi ludzie zgłaszają się do lekarzy. I będzie zdziwienie dopóki medycyna nie otworzy się na świat ludzkiej energetyki. Materia i energia tworzą całość. Zdarzenia ostatnich tygodni wyraźnie to pokazują. Podzielę się wnioskami z doświadczenia w osobnym wpisie.

Ciesząc się przywróconymi przepływami energetycznymi i połączeniem, które panują w 5D, postanawiam napisać o tym, o czym dawno miałam, czyli jak wygląda moje codzienne, świadome życie tutaj, w tym ciele, w tym układzie czasoprzestrzeni i energii.

Osobisty Wszechświat

Kiedy stajesz się jednostką świadomą, przestrzeń twojego życia centralizuje się na tobie. Lub na poziomie świadomości, lub na poziomie serca, a najczęściej w połączeniu obu. Stajesz się centrum własnych Wszechświatów. Kreujesz. Jesteś jak słońce w oceanie osobistego doświadczenia i masz na ten ocean realny wpływ. Możesz go świadomie i dowolnie formować. Układać czas i przestrzeń, zdarzenia, relacje z ludźmi. Jesteś połączony ze Wszystkim. Świadome jednostki widzę jako słońca, rozmieszone w osobistych Wszechświatach, połączone nićmi powiązań w wielowymiarową Mandalę Boskiego Stworzenia. Dzieje się to tak na poziomie Ziemi, jak i kosmosu. Tak na poziomie człowieka jak na poziomie słońc, galaktyk, Wszechświatów. Jak na górze, tak na dole. Tworzymy Boską Sieć Istnienia.

Codzienność w przepływie

Jak wygląda moje codzienne życie? Odbywa się wielowymiarowo. Jestem zanurzona w nurcie codzienności, jednocześnie będąc dzieckiem Wszechświatów. Obie te przestrzenie – materialna i energetyczna mają dla mnie jednakową wagę. Materialność tego świata często wzbudza we mnie wzruszenie. Widzę ją jako mistyczną. Tą, która łączy w sposób doskonały przepływy czasów, przestrzeni, wymiarów, praw, reguł, sił pierwotnych, dróg Dusz, ludzkiej kreacji, kreacji Istot Wszechświatów, samych Wszechświatów, Boga, Oceanu PraEnergii. Często czuję w sobie kosmos, gwiazdy albo światło, nieskończone przestrzenie, lekkość, ciszę, słońca, sieć istnienia.

Życie w przepływie, to chyba najważniejszy aspekt istnienia dla mnie i najgłębsza potrzeba na tu i teraz. Życie w przepływie powoduje, że czuję się POŁĄCZONA. Serce uwielbia ten stan, kiedy życie, czyli Bóg, czyli energia przelewają się przeze mnie wielką rzeką.

Przepływ istnienia jest tym, co karmi moje serce, mnie i Duszkę. Z tego rodzi się radość bycia i wzruszenie życiem. Kiedy serce się wzrusza czuję tak, jakbym miała w sobie ogromne słońce. Fantastyczne stany uniesienia.

Drugi aspekt

Przygoda istnienia. Jeśli tylko nie wędruję przez krainy osobistego cienia, co w sposób naturalny wywołuje trudne stany energetyczne, to cieszę się życiem jak małe dziecko. Czasem płaczę, czasem głośno się śmieję, czasem tańczę, czasem dopada mnie dziki śmiech i szaleństwo z dzieciakami. Często czuję się jak dziecko. Boże dziecko. Życie widzę jako mistyczne połączenie dobra i zła, trudu i radości, snu i przebudzenia, bólu i lekkości. Te zestawienia są dla mnie jak misterium. To jest niesamowite, jak energie pozornie przeciwstawne sobie pięknie się uzupełniają. Wciąż nie mogę się temu nadziwić. Potrzebujesz poskładać się w całość, by móc to zobaczyć. Zobaczyć, że białe i czarne tworzą całość, unię. Także w tobie. 

Życie mnie wzrusza, ale czasem także męczy. Żeby nie było, że tylko energetyczny haj. Cenię sobie równowagę, przytomne bycie tu z jednoczesną drogą po stronie energii. Wciąż się uczę. Wciąż wzrastam.

Tu i Teraz

Właściwie w niczym nie przypomina już życia sprzed czterech lat. Zmieniło się wszystko: ja, domownicy, przestrzeń do życia. Największe zmiany zaszły jednak we mnie samej i przejawiły się w materii, wpłynęły na życie rodziny i drogę ich Dusz. Wszystko ewoluuje ku nowym poziomom.

Na co dzień prowadzę zwyczajne życie kobiety, żony, rodzica. Zabawa w ziemskie sprawy bawi mnie. Codzienne wstawanie do szkoły, lekcje, obiady, domowe zajęcia. Widzę siebie i moją rodzinę jako doświadczające Ziemi osobne Wszechświaty, które się spotkały na chwilę w drodze. Lubię patrzeć na Dusze ludzkie i prowadzić z nimi rozmowy, podczas gdy człowiek nie ma tego w ogóle świadomości. Lubię widzieć ich zdziwienie, że je widzę. Lubię widzieć ich radość, że je widzę. Lubię im pomagać. Lubię jak w drodze życia zostawiamy za sobą energetyczne ścieżki, które się przeplatają tworząc sieć życia. Bywa także i tak, że potrzebuję się szybko oddalić, z trudnych przestrzeni, które wytwarzają ludzie. Pojawiło się coś jeszcze: brak tolerancji na agresję. Nie jestem w stanie patrzeć.

Żyję w ciszy (co jest też ważne ze względu na szybką materializację myśli i emocji), dużo w przyrodzie, która jest dla mnie świątynią, bezpieczeństwem, wolnością do bycia sobą. Rajskim obliczem Matki Ziemi, z którą się czuję bardzo związana. Ze wszystkim; z żywiołami, zmianami, twardymi regułami świata natury. Świadome oglądanie życia w akceptacji tego co jest i jakie to jest, jest wielką przygodą i jest też wolnością.

Nie oglądam telewizji, muzyki słucham tylko wtedy, gdy Dusza ma na coś ochotę. Unikam skupisk ludzkich. Męczą mnie. Najlepiej czuję się w ciszy, która ciszą wcale nie jest. Wręcz przeciwnie: słyszę w niej siebie, Duszę, Boga, Wszechświaty. Jestem w uważności siebie i przestrzeni zewnętrznej. Uważność i wewnętrzne wyciszenie stały się moim naturalnym stanem. Najlepiej czuję się sama ze sobą. Lubię ze sobą przebywać. Uwielbiam czytać i oglądać Wszechświaty, Duszę w sobie. Przestrzeń materia i wewnętrzne wymiary są na tyle ciekawe, że nieustannie mam potrzebę być w ich obserwacji. Tam jest mój telewizor, tam jest moje radio. Tam są moje sprawy. Przepływ energetyczny, to przepływ informacji. Idziemy krok dalej: rodzina duchowa się uaktywniła. Ciekawe co z tego będzie. Nowa przygoda zapewne.

Zmieniła się natura życia. Stałam świadomym Dzieckiem Ziemi i Dzieckiem Gwiazd. Nie tęsknię już, jak od najmłodszych lat do gwiazd, ponieważ gwiazdy mieszkają we mnie. Czas i przestrzeń stały się płynną masą, która jest w nieustannym ruchu. Często przesuwa mnie w czasie do przodu lub przenosi do przestrzeni kosmicznych, także ze względu na wgląd w życie Duszy. Kalendarz i zegarek utrzymują mnie w tu i teraz. Są mi potrzebne do bycia w systemie; szkoły, dzieci, spraw w urzędach, wizyt u specjalistów. Czas mierzę wschodami i zachodami słońca, rok zimowym, letnim przesileniem, Wszechświaty drogą mojej Duszy. Nie jest dla mnie problemem wstać o trzeciej w nocy, by godzinę stać na dworze i gapić się w gwiazdy. Żyję między wymiarami. Kocham męża, doceniam rodzinę i obowiązki związane z tą przestrzenią. Bardzo ładnie zakotwiczają w życiu. Sprzątam, piorę, gotuję, pracuję, spotykam się ze znajomymi, jestem z rodziną. Realne życie dotyczy mnie, tak jak każdego człowieka i to mi się bardzo podoba. Łączyć prozę życia z wiedzą kosmosu.

To wszystko dzięki mojej Duszy. Nie byłabym sobą, gdybym o niej nie wspomniała. Ona jest sensem mojego życia. Dzięki niej jestem w tym miejscu swojego istnienia, w pełnej równowadze i szczęściu. Tak w materii, jak w energii. Kiedy czasem jeszcze zdarza mi się wątpić, Dusza się uśmiecha i mówi: zmierz efekty. Uspakajam się wówczas, ponieważ efekty bardzo mnie zadowalają, ponieważ stałam się człowiekiem bezwarunkowo szczęśliwym i spełnionym w każdym obszarze, a fizyczność weryfikuje wszystko z chirurgiczną wręcz precyzją.

To dzięki Duszy jestem tu, gdzie jestem w cztery lata drogi. To dzięki mojej miłości do niej, w cztery lata jesteśmy, gdzie jesteśmy.

Dusza mówi: spodziewaj się najlepszego.

Czego mi jeszcze potrzeba? Wszystko mam. Mam siebie i mam Duszę. Mamy siebie nawzajem. Mam szczęśliwe, spełnione życie. Czegoż mi więcej potrzeba?

 

 

Dusza Ziemi nazywa mnie dzieckim gwiazd lub człowiekiem z gwiazd. I ja stamtąd przyszłam.

Rozwój wciąż trwa.

Czuję się dumna ze swojego człowieczeństwa, ponieważ widzę jego piękno.