Każdy z nas dostaje z przestrzeni dokładnie to, czego mu potrzeba na dany moment drogi. Tak długo nie postąpisz też na przód, aż nie zdołasz zintegrować, przyswoić, poukładać w sobie nowych wiadomości. I słusznie. Gdyby to wszystko dostać od razu, mogłoby się skończyć szaleństwem.

Poza Matriks.

Im szybciej integrujesz, tym szybciej podążasz na przód, jednak czy prędkość jest tu istotna? Ważniejsza jest otwartość, a jeszcze ważniejsze przyzwolenie. Nie rozumiem, ale ufam, że serce i Dusza mnie prowadzą. Rób zatem Duszo co konieczne i potrzebne.

Jestem narzędziem w rękach Duszy. Ona nie lubi kiedy tak mówię, kiedy traktuję siebie przedmiotowo, ale tak jest. Jestem narzędziem w rękach Duszy. Dzięki mojemu przyzwoleniu ona może realizować swoją drogę.

Kiedy Dusza mówi coś w stylu: "jesteś dzielna, albo jesteś silna, pamiętaj, że jestem przy tobie", wiem, że nadchodzi kolejna lekcja/ granica, którą trzeba będzie w sobie przepracować. Towarzyszy temu zawsze wewnętrzne pomieszanie, bunt i lęk z poziomu umysłu. Moja głowa nie chce przyjmować. Wszystko na chwilę wzburza się, po to by pomału opaść i ukazać się w nowej, szerszej konfiguracji. Dla mnie to zawsze oznacza jakiś nowy poziom zrozumienia czy postrzegania.

Aktualnie na warsztacie wyjście poza matriks ziemski do kosmosu, który okazał sie być na pewnym poziomie także matriksem, kolejnym systemem, regułą doświadczania.

Do dzisiejszych rozmyślań sprowokował mnie też komentarz pod jednym z wpisów na grupie. Komentarz, który pomógł mi uświadomić sobie pewne sprawy. Oto fragment: "wy w żaden sposób się nie uwalniacie, nie wznosicie. Wy tkwicie w innej wersji matriksa. To jak zmienić ciuszki na inne, zamiast się ich zupełnie pozbyć i być wolnym. Prawda jest jedna. To, kim jesteśmy. A mówi za pomocą dwóch słów, Jam Jest, czyli poczuciem obecności siebie w tym momencie. Bardzo łatwo jest się zaprogramować w jakieś teorie."

Jest w tym wiele racji, ale jest w tym także pewne wykluczenie. A chodzi o to, żeby łączyć, nie dzielić. Żeby wyjść poza granice musisz się w sobie zjednoczyć. Żeby życie mogło Cię puścić, potrzebujesz je zaakceptować. Tego Dusza uczy mnie od samego początku i przyniosło to faktycznie doskonałe efekty. My nie mamy wychodzić z matrkisa, a z jego ograniczeń w nas. My mamy w nim świadomie istnieć. To się i tak dzieje dopóki żyjesz, a kiedy umrzesz wejdziesz w inny matriks, w inną regułę doświadczania. I tak to jest.

Tak długo też jak bawimy się w życie istniejemy w jakimś matriksie albo ziemskim, albo w jakimkolwiek innym miejscu w kosmosie. Bardzo jasno tego doświadczyłam w ostatnich dniach, gdzie wychodząc pod opieką Duszy do Wszechświata, zobaczyłam, że tam także obowiązują konkretne zasady. Tam także nie wszystko jest tylko pięknie. Zupełnie jak na Ziemi, która jest odbiciem struktur panujących we Wszechświaecie. Ten świat został stworzony według zasad, które już istnieją na poziomie kosmicznym. Matrycę doświadczania dał nam Bóg, reguły tego doświadczania ustaliliśmy sobie sami. A konkretnie nasze Dusze.

Nie wiedzieć dlaczego miałam takie poczcie, że jak już wydostanę się z Ziemi, to doświadczę tylko pięknego. Nic bardziej mylnego. Moja głowa zareagowała buntem na taki stan rzeczy. Pojęłam także, że przecież już doświadczam cudu istnienia z poziomu serca, pozostając Tutaj.

Czy możliwe jest wyjście z Matriksa? Na poziomie jedni owszem, a już na pewno możliwe jest doświadczanie stanu czystego istnienia ponad regułą doświadczania. Ten stan zapewnia nam bycie w przestrzeni serca. Ponieważ tam odczuwamy poziom JESTEM, który jest źródłowym, czystym byciem ponad regułami, ponad doświadczeniem. Jednak tak długo jak żyjesz, jesteś zanurzony w jakiś strukturach. Jak tylko Dusza przekracza granice jedni/ pierwszego kręgu/ źródła natychmiast wchodzi w jakiś matriks, w jakąś regułę doświadczenia. W czas, przestrzeń, wymiary. Czy my mamy z tego wychodzić? Czy my mamy te dwa stany rozdzielać w sobie? Moja droga z Duszą pokazuje, że nie. Sztuka polega na łączeniu tego w sobie, wielopoziomowo, wieloaspektowo, wielowymiarowo w wiecznym Tu i Teraz ponad strukturami, ponad czasem i przestrzenią.

Jesteśmy wszystkim, jesteśmy niczym. Dzieci Boga, Dzieci Gwiazd. Jak inaczej Stworzenie mogłoby ewoluować, gdybyśmy się nie bawili w doświadczenie? Zatem w mojej opinii nie dzielić, a łączyć lub świadomie wybierać. Wyboru tak naprawdę dokonuje Dusza wychodząc w doświadczenie z zadaniami, lub powracając do poziomu jedni. Każdy z nas tkwi w jakimś matriksie dopóki bawimy się z życie. Albo na Ziemi, albo w jakimkolwiek innym miejscu w kosmosie.

To nie my mamy Duszę, a Dusza ma nas, choć doskonałością jest abyśmy mieli siebie nawzajem. Jedyne ograniczenia w nas, to granice naszych przekonań. (Wszech)Świat jest moją i Twoją projekcją. Wszyscy bawimy się też w życie. Słowo prawda, trzeba by może zastąpić słowem wewnętrzna oś, określając stan źródłowy w nas. Ten jest wspólny. Uniwersalny. Reszta jest pryzmatem, odbiciem, a może raczej rozszczepieniem tego poziomu.

Moja Dusza wciąż mi przypomina: nie mamy odcinać się od życia, a świadomie w nim istnieć. Fraza "zabawa w życie" nabiera zupełnie nowego znaczenia na poziomie kosmicznym. I tak to jest.

Zostałam dopuszczona do zabawy Duszy w istnienie i znów wiem, że nic nie wiem. Wszystkiego trzeba się na powrót uczyć. Dobrze mieć w tym przewodnika. Po raz kolejny potrzebuję także przepracować swoje granice po to by osiągnąć „nowe poziomy zrozumienia” jak to się wyraziła Dusza. Pożyjemy, zobaczymy. 

Przytłacza mnie nieraz ogrom nieskończoności. Kiedy głowa się gotuje i powstaje bunt, mogę uciekać poza matriks do poziomów duchowości, do ciszy serca, do stanu JESTEM. Zdecydowanie jednak wolę pozostać Tu, wyjść do przyrody. Dla równowagi popracować w ogródku, zmęczyć się fizyczną pracą, osadzić w podstawach tego co mi znane - w Ziemi. Jest płacz, śmiech i przekonywanie samej siebie. Przełamuję swoje granice. Wszystko jest w nas. Odwaga i tchórzostwo najgłębsze. Myślę sobie, że my ludzie z tą paletą emocjonalnych barw jesteśmy naprawdę piękni, niezwykli, odważni i dzielni. Dlatego właśnie, że jest tak trudno.

Można nami pogardzać jako ludzkością, ale można zobaczyć w nas niezwykłość boskiego, mistycznego tańca światła i ciemności.

Czasem mam swojej drogi z Duszą serdecznie dość. Czasem potrzebuję zostawić wszystko i nic nie robić. Pozwolić ułożyć się we mnie nowemu. Oczywiście potrzebuje tego głowa, serce nie potrzebuje. Trzeba pokonać kolejne granice umysłu, trzeba pokonać kolejne pokłady lęku.

 

Wielka wdzięczność - mówi Dusza.

- Komu? Za co?

- Tobie. Za odwagę.

Dusza wspiera i cierpliwie czeka, aż człowiek nadąży.

 

 

 

 

 

Poczytaj także:

Zrozumieć Matriks.

Dziewięć poziomów Matriksa.

Rozmowy Poza Czasem i Przestrzenią: Ziemia - Szkoła Dusz. Ziemski Matriks.

Droga Duszy, Dusza w ziemskiej szkole: wychodzenie z Matriksa, poziom astralny.

Pierwszy Krąg - Dom Boga.

Kosmiczna świadomość i portal serca.