Wiele ostatnio  w przestrzeni zaskakujących, nieprzewidzianych śmierci. Silne spływy energii na Ziemię budzą nas do zmian, ale także mocno nami wstrząsają. Chciałam opowiedzieć jak wygląda śmierć z poziomu Duszy. I chociaż o śmierci dzisiejszy wpis, to jest on tak na prawdę wpisem o Życiu. O cykliczności Istnienia, które nieustannie przechodzi z jednej formy do innej.

Droga Duszy: Dusza i śmierć, czyli w odwiecznym Cyklu Istnienia.
Perspektywa.

Istnienie jest cykliczne, fraktalne. Cykliczność jest jednym z zamysłów bożych. Bóg sam ma również naturę cykliczną. Jest nieustannym ruchem, wychodzeniem życiodajnej kreacji i jej powracaniem. Stworzenie Boga, czyli wszystkie Wszechświaty obiega potężna fala boskiej ekspresji, która ma naturę powtarzalną. Boska kreacja przenika Wszechświaty, powodując ich nieustanny rozwój. Wznoszenie się. Fraktalność stworzenia odbija się we Wszystkim Co Istnieje. Tak na poziomie kosmicznym, jak i najbardziej podstawowym czyli tu, w przejawieniu, w gęstej materii fizyczności. Objawia się w nieustannym cyklu życia, który jest tańcem narodzin i śmierci.

Wszyscy podlegamy kosmicznym pływom. Taka jest natura istnienia, natura Boga. Jedną z jego przyrodzonych cech jest nieustanny ruch: ekspresja i powroty. We Wszechświecie energie krążą nieprzerwanie powodując ruch Dusz w przestrzeni. To potężne strumienie energetyczne, w których zanurzone jest Wszytko Co Istnieje. To jak wielki, energetyczny układ krwionośny we Wszechświatach, które są ciałem Boga. Ten prąd niesie Dusze w doświadczenie.

Tak jak u człowieka punktem kulminacyjnym obiegu krwi jest serce, tak we Wszechświecie punktem kulminacyjnym dla obiegu energii jest Bóg. Energie krążąc w Uniwersum przepływają nieustannie przez Stwórcę, który jest początkiem i końcem wielkiego kręgu życia. Energie przynoszą informacje, oczyszczają się i wyruszają dalej, powodując przepływ Istnienia. Nasze Dusze zanurzone są w obiegu energetycznym Wszechświata. Kiedy przebywają w nurcie zstępującym jest to czas drogi ku doświadczeniu. Gdy przebywają w nurcie wstępującym. Wracają do domu, do Boga. W praktyce oznacza to zwijanie wszystkich żyć/ wcieleń i powrót do domu dla odpoczynku i regeneracji.

Poziom podstawowy: czyli Tu i Teraz.

Umieranie i narodziny są wpisane w Misterium Życia. Nieustanne zanikanie i powstawanie nowego pozwalają życiu ewoluować. Aby mieć na to wewnętrzną zgodę potrzebna jest akceptacja takiego stanu rzeczy. Kiedy do Twojej przestrzeni zawita śmierć, nie zatrzymuj Duszy umarłego swoją rozpaczą. Nie obciążaj także swojej. Podziękuj za wspólne doświadczenia i pozwól Duszy ruszyć w dalszą podróż. To najpiękniejszy prezent jaki możesz jej dać: akceptację i wdzięczność serca za moment wspólnej drogi przez doświadczenie. Nasza rozpacz obciąża Dusze umarłych. Jest łańcuchem, który trzyma je przy Ziemi. Trzeba Duszy dać wolność, pozwolić odejść dla odpoczynku.

Energia rozpaczania rodziny po śmieci jest ciężarem, który Dusza przyjmuje na siebie. Podczas wielokrotnych śmierci w drodze ziemskiego doświadczenia to pole jest ogromne. Wola i świadomość serca są w stanie taki ciężar z Duszy zdjąć. Trzeba Duszy dać przyzwolenie na dalszą drogę.

Oczywiście pięknie się pisze, gorzej jest z praktyką. Nie jesteśmy przecież robotami, mamy emocje, uczucia. Postarajmy się jednak w sytuacji śmierci jak najszybciej wykształcić w sercu akceptację dla osobistej drogi innej Duszy. Byliśmy razem tyle, ile było nam dane, we wspólnym doświadczeniu. Spotkamy się jeszcze ponieważ życie się nie kończy. Inaczej Bóg musiałby się skończyć. Kluczem jest zrozumienie tego i zaakceptowanie cykliczności życia. Trzeba dać Duszy pozwolenie na osobistą drogę. Nie więzić jej rozpaczą, którą pielęgnujemy w sobie czasem wiele lat.

Życie się kończy by mogło narodzić się na nowo. Misterium Istnienia to życie i śmierć RAZEM. To światło i cień RAZEM. To dobro i zło w Jedności. Układ doskonały na miarę Boga samego. Dlatego podejmij swoje życie. To jedyne co możesz zrobić: popłynąć z nurtem istnienia w akceptacji tego, jaką ono ma naturę. Podejmij swoje życie bo nie jesteś sam, nie będziesz i nigdy nie byłeś sam. Podejmij mimo wszystko lub przede wszystkim. Podejmij razem z Duszą i z Bogiem, z Wszechświatem i światem, w którym przyszło ci Być. We współistnieniu, w miłości i akceptacji siebie samego i tego co w twojej przestrzeni. W akceptacji dla drogi innych Dusz.

I jeszcze pytanie: jakie uczucie towarzyszy Duszom gdy wcielenie próbuje/odbiera sobie życie?

To jest pytanie bardzo złożone, a odpowiedź jest zależna od indywidualnej drogi Duszy. W jednym przypadku samobójstwo będzie decyzją wcielenia, innym razem będzie do tego pchnięte przez Duszę. Najczęściej wtedy, gdy Dusza nie widzi szans na realizację swojej drogi i decyduje się zakończyć życie wcielenia. To są w sumie rzadsze przypadki. Nasze Dusze chcą żyć w fizycznści. Śmierć nie załatwia sprawy. W następnym wcieleniu obudzisz się dokładnie w tym momencie energetycznym, w którym zakończyłeś poprzednie istnienie. Dlatego nie warto się zabijać bo ucieczka nie jest rozwiązaniem. Zdecydowanie częściej jednak to wcielenia w oddaleniu od siebie, od serca, od wewnętrznego głosu, z pogubienia/ nieprzystosowania/ nadwrażliwości, niemożności odnalezienia drogi/ siebie decydują się na taki krok. Z perspektywy Duszy na poziomie doświadczenia jest to doświadczenie, które ona po prostu przyjmuje. Inaczej sprawy się mają, kiedy samobójstwo wcielenia "zakłóca" drogę Duszy, wtedy postawy Dusz są bardzo różne. Od rozpaczy, po rezygnację, złość i zrozumienie także.

Epilog

Lubimy z Duszą zamyślić się nad naturą Istnienia, naturą Boga, który jest tym Istnieniem, Wielką Obecnością. Jednym ze stałych elementów życia są odwieczne cykle początku i końca, które są niezbędne dla rozwoju. Kiedy trzy lata temu umarł mój tata, nie rozpaczałam wiele. Czułam w sercu głęboki sens tego co się stało. Nie umiałam tego wówczas nazwać, nic też nie wiedziałam o Duszy. Za to Ona wiedziała i dawała mi bardzo wyraźnie odczuć pewną prawdę: istnienie to droga, na której na równych prawach, w głębokiej jedności przeplatają się życie i śmierć. Zadziwiała mnie wtedy akceptacja mojego serca. Nie przeszłam też klasycznej żałoby, w której człowiekowi potrzeba minimum roku do integracji śmierci najbliższych. Poukładałam się w miesiąc. Dziś wiem, że było to możliwe dzięki (nieuświadomionemu wtedy) prowadzeniu Duszy. Dziękuję Jej za to wsparcie. Miało ono głęboki sens. Nie ma krzywdy dla mnie, nie ma ma obciążeń dla Dusz.

Dziś, ponownie, już z zupełnie innej perspektywy rozważam naturę śmierci, której ostatnio sporo w mojej przestrzeni. Rozważam czekając na narodziny Małej Duszy. Życie i śmierć razem.

Kiedy masz kłopoty uwierz, że będzie lepiej choć w tej chwili może nie dostrzegasz światełka w tunelu. Bo będzie lepiej, a nawet całkiem dobrze. Tak po prostu i zwyczajnie. Przyjdzie taki dzień, że spojrzysz na życie z perspektywy akceptacji serca i umysłu, w głębokim zrozumieniu twojej drogi doświadczenia.

Kochaj życie, kochaj siebie, Kochaj swoją Duszę. Dzięki temu twój świat stanie się piękniejszy.

 

Życie warto jest pięknie przeżyć.

 

 

Poczytaj także:

Dusza i śmierć: o świadomym przechodzeniu do innych wymiarów.

Nieśmiertelna świadomość.