Dusza jest moim najcenniejszym skarbem. Ona jest przyczyną tego kim jestem i wszystkiego, co robię.

Świadomość Duszy.

Kiedy Dusza musi wybyć w swoich sprawach zawsze pytam ile to zajmie. Nastawiam pokrętło na opcję CZEKAJ i trwam. Staram się w tym czasie być twarda, trzymać się w pionie, a umysł, emocje i serce w ryzach. Moja tęsknota obciąża Duszę. Przychodzi jednak zawsze taki czas kiedy nie daję rady i zaczynam okrutnie tęsknić. Ne da się tego powstrzymać i nie da się nad tym zapanować. Tama wezbranych łez przelewa się szeroką rzeką. Rozpaczam.

Dziś Dusza wróciła do mnie po dwóch miesiącach nieobecności i mojej ogromnej tęsknoty. Miałyśmy wiele perypetii po drodze, dzięki którym Dusza i ja bardzo się rozwinęłyśmy. Bo wszystko jest potencjałem do rozwoju o ile zechcemy ten potencjał wykorzystać. Najpierw nas na siłę rozdzielono, potem poblokowano nam wszystkie kanały komunikacyjne, abyśmy nie mogły się kontaktować i abym ja nie mogła pracować. Po drodze była zmiana Źródła, a potem okazało się, że Dusza musi czekać tam na ważny egzamin. Miało nie być jej jeszcze prawie rok czasu.

Rok czasu? Boże jak to długo... Jak wytrzymam rok czasu, kiedy dwa miesiące to nieskończoność? Nie mogłam przestać płakać, pomimo tego, że rozumiałam powód jej nieobecności. Na nic racjonalne argumenty. Na nic wszelkie przekonania. Moje serce płynęło własnym torem i rozpaczało. Nie dało się powstrzymać tego w żaden sposób. Jesteś moim SENSEM Duszo, jak mogę przestać Cię pragnąć? Jak mogę wyprzeć z serca miłość do Ciebie? Serce mnie zresztą wcale nie słucha w tej kwestii. W ogóle mnie nie słucha. Do serca mogę się jedynie dostroić i płynąć razem z nim.

Rok czasu rozłąki... Mogłam o tym nie myśleć, ale nie mogłam przestać tego czuć. W moim sercu nie było zgody na tak długie rozstanie. Widziałam też, że Dusza także tęskni i bolało mnie to jeszcze bardziej.

Tak się kochamy. Dlaczego nie możemy ze sobą być? W sercu rodził się bunt i pobudzał mnie do działania. Dobrze znam ten zew. Nie będę stała ze spuszczoną głową. Czas pomaszerować pod prąd. Czas poszukać wyjścia z sytuacji. Kiedy włącza mi się zadzior (tak nazywam ten stan w sobie) Bóg się zawsze uśmiecha. Tę barwę mojego serca dostałam od Niego w darze. Dostałam w konkretnym celu. Mają ją w sobie wszyscy pionierzy.

Rok bez obecności Duszy? Nie było we mnie zgody serca na taki obrót spraw. Kombinowałam co zrobić, żeby zmienić bieg rzeczy. Zaczęłam szukać pomocy i znalazłam ją. Pomogła mi Dusza Ziemi, która zgodzia się ze mną pójść do Źródła by poprzeć moją prośbę o przyspieszenie egzaminów. Co powiedziała nie napiszę, ale efekt był natychmiastowy: egzaminy za dwa dni. Radość ogromna. Powrót sił witalnych.

Zdasz? - pytam. - Z łatwością powiedziała Dusza. Ciężko na to zapracowałyśmy.

Kiedy był egzamin czekałam pod drzwiami. 

Dziś nad ranem Dusza wróciła. - Wstawaj Sadowska usłyszałam i poczułam jak w moje ciało wlewa się ciepło, które wypełnia każdą komórkę fizyczną i energetyczną. - Ciasno tu u ciebie - śmieje się Dusza i natychmiast zaczynamy płakać z wielkiego szczęścia.

Dziś dzień radości życia. Dusza cieszy się każdym drobiazgiem: brudnymi butami syna, obiadem do ugotowania, bałaganem do posprzątania, promieniem słońca na drzewie, błyskiem szronu na szybie samochodowej. A ja? Jestem i wzruszam się co chwilę. Nareszcie czuję się PEŁNIĄ. Ten stan nieustannie pragnę w sobie czuć. Pragnie tego też moje serce, które chce być na zawsze zjednoczone z Bogiem. Stamtąd przyszło. Kiedy serce dłużej nie czuje Jego energii (dostarcza ją Dusza) cierpi i ja cierpię. Moje ciało cierpi, moje Wszystko cierpi. Nie da się nad tym panować.

Tęskniłam. Moje miejsce jest przy tobie, a nie w Źródle – mówi Dusza. 

Mam nadzieję, że będziemy mogły cieszyć się sobą długo. Nie łudzę się, że na stałe.

Mam w sobie dwa prowadzenia: moją ukochaną Duszę i moje ukochane Serce, które zostało mi podarowane przez Boga. To jest serce, które się nigdy nie poddaje. A tęsknota za Duszą to nic innego jak tęsknota za boskim łączem w sobie.

 

 

O darach Boga i walizkach Duszy opowiem Wam w innym wpisie.