Podczas gdy w dzieciach nie znajdziemy zbyt wiele dorosłości, w każdym dorosłym znajdziemy mnóstwo z dziecka./ Walt Disney.

Wewnętrzne dziecko

Na początku mojej drogi z Duszą, kiedy ona intensywnie zajmowała się „naprostowywaniem” mnie, jednym z pierwszych aspektów, który podsunęła mi do przepracowania było moje wewnętrzne dziecko. Wtedy nieświadomie lecz w zaufaniu podążałam za tym co przychodziło. Dziś rozumiem, jak ważne było to, do czego Dusza mnie prowadziła.

Psychologia uczy o tym, że człowiek wewnętrznie nie jest istotą spójną. Każdy z nas ma swój osobisty zestaw postaci, które zmieniają się w nas, tak jak z doświadczeniami zmieniamy się my sami. Jedna z koncepcji w psychologii mówi o tym, że nasze wewnętrzne JA ma naturę dyskusyjną (JA dialogowe) i, że każdy człowiek zawiera w sobie trzy podstawowe wewnętrzne postaci: krytyka, dorosłego i wewnętrzne dziecko właśnie.

Jako dzieci naturalnie wierzymy, że wszystko jest dla nas możliwe. Z czasem, wtłoczeni w normy społeczne przestajemy wierzyć lub zapominamy o tym. Wewnętrzne dziecko to taka przestrzeń w naszej osobowości, która odpowiada za emocje, wrażliwość, ciekawość świata, twórczość, eksplorację, radość życia. Kiedy nie jesteśmy połączeni z tym aspektem siebie, czujemy się niekompletni. Próbując zapełnić w sobie bliżej nieokreśloną pustkę wewnętrzną, wikłamy się w przeróżne, niekorzystne dla nas sytuacje. Kiedy wewnętrzne dziecko zepchnięte jest daleko w zakamarki naszej osobowości nie ma szans, abyśmy poczuli się dobrze ze sobą samym i z życiem. Zadbane i zintegrowane wewnętrzne dziecko, to radość życia i bycia Tu i Teraz. To podążanie drogą własnych marzeń i pragnień bez strachu, analizowania.

Wewnętrzne dziecko przynosi nam radość istnienia. Wewnęrzne dziecko to ścieżka SERCA. Wewnętrzne dziecko to nieskrępowana niczym kreacja. Czyste połączenie ze sobą, z życiem, z Duszą, z Bogiem.

Dusza doskonale wiedziała, co robi.

Ze swoim wewnętrznym dzieckiem świadomie nie kontaktowałam się ponad dwadzieścia lat. Kiedy dwa lata temu podczas wizualizacji przyszło do mnie, było brudne, zaniedbane i zupełnie dzikie. Mały jaskiniowiec. Dziś jest tak rozbrykane, że mam kłopoty z wezwaniem go do siebie. Wołam je czasem, żeby przytulić i poczęstować lizakiem. Jest bardzo zajęte zabawą i swoimi dziecięcymi sprawami. Jest pięknie ubrane, czyściutkie i ma śliczne złote loczki. To chłopiec. Kiedy pytam jak się miewa, odpowiada: dobrze. A jak ma być inaczej, skoro opiekuje się nim Dusza? Nikt tego lepiej nie zrobi. Widuję ich razem. On ma misia w ręku, (którego realnie dla niego/siebie kupiłam) Ona podwinięte rękawy. Pracuje.

A ja? Jestem szczęśliwa sama ze sobą. Życie mnie bawi, wzrusza, zachwyca. Na taki stan rzeczy wpływ ma, między innymi, dobra kondycja dziecka we mnie. Jestem szczęśliwa. O to Duszy chodziło. Szczęśliwa ja – szczęśliwa Dusza.

C. G. Jung powiedział: „Archetyp dziecka (…) reprezentuje najsilniejsze, najbardziej nieuniknione dążenie każdej istoty (...) dążenie do samorealizacji”. O czym tu więcej dyskutować?

Znasz swoje wewnętrzne dziecko? Jego pragnienia, potrzeby?

 

Cudnego dnia.

 

 

 

Poczytaj take:

Wychowanie dzieci na nowy świat.

Kultura płaczu.

Dzieci Gwiazd.