Bóg podarował człowiekowi emocje, po to by miał on rozpoznanie w drodze przez życie. Emocje same w sobie są neutralne. Są ani dobre, ani złe. Po prostu SĄ. W zależności jednak od tego jak na nas wpływają, zwykliśmy nazywać je dobrymi lub złymi.

Praktyka otwartych drzwi, czyli o integracji emocji w sobie.

Kluczem do współistnienia ze sferą emocjonalną w Tobie jest zrozumienie, że jest ona jednym z aspektów Twojej Wielowymiarowej Istoty. Emocje to Twój sprzymierzeniec, nie wróg. One pozwalają Nam pięknie opalizować. Mogą rozwijać lub niszczyć. Świadomość tego, jest pierwszym krokiem do zintegrowania siebie.

Ustawienie się w odpowiedniej perspektywie do własnych emocji jest podstawą do świadomego nimi zarządzania. Ta perspektywa to nic innego jak dystans czyli rola OBSERWATORA wobec tego, co odczuwasz w wyniku interakcji Ciebie ze sobą i ze światem. Nie można bagatelizować emocji. Dla zdrowego funkcjonowania ważne jest utrzymywanie porządku w sferze emocjonalnej. Nazywam to BHP emocji. Nie jest to nic innego, jak dbanie o utrzymywanie ich w balansie i nie kumulowanie w sobie. Dobrze, jeśli emocje są pozytywne. One nas budują, uskrzydlają. Wiadomo jednak, że życie to nie tylko radość.

Dlatego jeśli spotyka mnie jakaś niewygodna dla mnie sytuacja, która wywołuje we mnie określone uczucia, stosuję praktykę otwartych drzwi. Robię ją także wtedy gdy jestem szczęśliwa. Ale z inną intencją. To znów nic innego jak gospodarowanie energiami, które wytwarzamy. Emocje to energia.

Jak sobie radzić z ukrywanymi emocjami? Jest wiele sposobów według rożnych praktyk duchowych i każda jest dobra, byleby była skuteczna. Na początku stosowałam pewną technikę, która bardzo mi pomagała, nim świadomie nauczyłam się zarządzać emcjami. Jest prosta, zajmuje chwilkę, dlatego stosowałam ją na bieżąco wedle potrzeb. Jedyne, czego potrzebujesz to Ty sam, Twoje emocje i Bóg, ewentualnie Wszechświat, jeśli w Boga nie wierzysz, choć to jedno i to samo.

Na czym to polega?

W chwili stresu wyobraź sobie, że jesteś otwartymi drzwiami. Co za nimi? Zależy od Ciebie. Ja widzę Wszechświat, który dla mnie jest Bogiem. Pozwalam emocjom doświadczanym w danej chwili przepływać przeze mnie jak przez otwarte drzwi. Puszczam. Oddaję Wszechświatu. Czuję je w sobie, ale to nie jestem JA. Moje emocje nie są mną, a jednym z moich aspektów. Zapraszam Boga, żeby je zabrał lub przetransformował w światło, a ich energię poświęcam sobie, Duszy, rodzinie, Ziemi lub tam gdzie uznam za słuszne. Skupiam się, wykonuję kilka głębokich oddechów otaczam/wypełniam się boskim światłem i po wszystkim. Z negatywnego zrobiło się pozytywne. Emocja nie panuje nade mną, a jej energia została dobrze spożytkowana.

Możesz także sam transformować energię swoich emocji i kierować ją do Boga, świata, do siebie z intencją na przykład rozwoju osobistego, uzdrowienia itd. Praktyka z powodzeniem przyda się także w przypadku pozytywnych emocji. Na początku może nie być to łatwe, ale z praktyką staje się naturalne jak oddech.

O co chodzi z niewygodnymi emocjami? O to by ich w sobie nie kumulować, nie zatrzymywać, nie przechowywać. Nic dobrego z tego nie wynika. Tylko krzywda dla Duszy, którą potem trzeba oczyszczać, stres dla Was i choroba dla Ciała.

Bądź uważny, myśl samodzienie, żyj świadomie.

Wszystkiego dobrego.

 

 

Ps. W drodze przez życie trzeba dbać o higienę emcjnalną. Warto uważnie przyglądać się temu co w Nas. Emocje zawsze czegoś nas uczą, coś pokazują. Są informacją dla nas. I jeśli "mają ochotę" być z nami trochę dłużej niż chwilę, świadomie pozwólmy im na to.

 

 

Poczytaj także:

Droga Duszy: najgłębszy ból Duszy.

Ciało bolesne.

Akceptacja.

Kultura płaczu.