Dusza mówi: pozostań spokojna. Nie jesteś tutaj by (z)rozumieć innych. Jesteś tutaj, by zrozumieć i odkryć siebie.

Pytane: jak zaakceptować zniszczenia i krzywdy, jakie widzę wokół siebie?

Przez ocean doświadczeń każdy z nas podróżuje sam. Wszelkie próby wejścia na czyjąś drogę, są zatracaniem swojej indywidualności, są postępowaniem wbrew Duszy. Nie jest możliwym przeżyć/ doświadczyć życia za kogoś. Nie jest możliwym spojrzeć na świat przez pryzmat czyiś oczu. Co najwyżej możesz starać się zrozumieć, wczuć w postrzeganie drugiej osoby. To, co ujrzysz będzie jednak zawsze jedynie małym ułamkiem perspektywy przefiltrowanej przez Twoje postrzeganie świata.

Nie masz wpływu na to, co robią inni i choćbyś widział z całą ostrością, jak drugi człowek błądzi, możesz się jedynie przyglądać. Jeśli nie jest czas dla kogoś żeby się obudzić, nic nie poradzisz. Kluczem jest zrozumienie, akceptacja i szacunek dla indywidualnej drogi każdej Duszy. Choćby była najtrudniejsza i najbardziej mroczna jest ona zawsze DOŚWIADCZENIEM.

Akceptacja, obserwacja, skupienie uwagi na sobie daje wielką wolność. Ziemia także doświadacza. Trudno człowiekowi z perspektywy "korzeni" dojrzeć rzeczy w całej okazałości. Możesz to zrobić z Duszą. Ona wystaje ponad korony drzew. Ma perspektywę nieograniczoną, wolną od programów matriksa.

Jeśli widzę „zło”, jedyne co mogę zrobić, to się odciąć albo pozostać obserwatorem lub reagować jeśli sprawy dotyczą mnie bezpośrednio. Odpowiadam jedynie za siebie. Zmieniając siebie wpływam na innych. Moje serce, moja miłość Boga i życia, moja radość i dobra myśl jest tym, co przeciwstawiam „cieniowi”, choć tak na prawdę niczego przeciwstawiać nie muszę, gdyż wszystko jest jednym. Jestem i wspieram tego, kto jest gotowy to wsparcie przyjąć. Na początku mojej drogi pracowałm mocno nad gniewem za krzywdy Ziemi, kobiet, bezmyślność ludzkości, bezzasadnym poświęcaniem się. Bogu to oddawałam.

Prawo wolnej Woli. Nawet sam Bóg przestrzega tej zasady.

Więc kiedy widzę „zło” Dusza mówi pozostań spokojna.

Ktoś mógłby zapytać: więc pomagać czy nie? Zdecydowanie tak. Jednak tak, żeby nie robić krzywdy sobie. Warto też zastanowić się czy pomoc drugiej Duszy ma sens, jeśli ona nie jest na to gotowa.... Jeśli czujesz, że pomaganie odbywa się kosztem Ciebie samego, nie bój się odmówić. Krytyka to osąd zewnętrzny. Ty sam nie ponosisz odpowiedzialności za to, co myśli drugi człowiek. Za to ponosisz wielką odpowiedzialność za to jak traktujesz Siebie.

Miłość własna, dbałość o siebie to jedno z podstawowych praw Wszechświata. Tego oczekuje od Nas Dusza i Bóg. I nie ma to nic wspólnego z egoizmem. Dlatego kocham siebie, szanuję siebie, wspieram siebie. Nie sztuka rozdać siebie innym. Sztuka pokochać siebie i tę miłość przelewać na innych.

Jeśli w morzu zdarzeń będziesz postrzegać trudności jako lekcje, a „wrogów” jako nauczycieli to będziesz wolny, ponieważ wszystko co Cię spotyka potraktujesz jako potencjał do rozwoju.

Świadomość, to wolność.