Mój Bóg jest Bogiem Codziennym. Przyjacielem, który towarzyszy mi w wędrówce każdego dnia. Nie może być inaczej. Jestem w Nim zanurzona, jak wszystko, co istnieje.

Bóg jest w Nas

Usiadłam dziś z herbatą, spojrzałam na czerwień kwiatów w wazonie, sprzeczające się dzieci przy śniadaniu i zobaczyłam ŻYCIE. Życie, w którym obecny jest  Bóg.

Trzeba wypracować w sobie stan ciszy, żeby to dostrzec. Żeby zobaczyć prawdziwą naturę istnienia.

Bóg, który jest Życiem przemawia do nas nieprzerwanie. Dlatego nazywam Go Bogiem Codziennym. Takim zwyczajnym. Obecnym każdego dnia.

Nie zawsze o tym pamiętam, jednak nie martwi mnie to wcale. Nie muszę pamiętać. Moje serce pamięta, ponieważ jest zanurzone w Nim. I kiedy zdarzenia dnia skierują myśli w Jego stronę On zwasze się uśmiecha.

Mój Bóg jest uśmiechnięty. Jest OBECNOŚCIĄ. Wielką, nieskończoną Świadmością. Wszystkim i Niczym jednocześnie. Wielką Ciszą i Nieustającą Zmianą. Przestrzenią i Bezruchem. Złotymi Nićmi Światła, które przemierzają czasoprzestrzeń wyplatając Matrycę Istnienia. Jest też Życiodajną Nicością, z której te nici się rodzą i w której biegną nieustannie tworząc ŻYCIE. Jest też Ciszą, którą moje serce doskonale zna. I Ciszą, do której moja głowa nieustannie musi powracać. I to także jest doskonałe.

Bóg jest moją rodziną. Każdą spotkaną Istotą. Każdą spotkaną Duszą. Liściem na drzewie. Kubkiem herbaty. Kanapką dla męża. Rozbitym kolanem i moim strachem. Zwątpienieniami i powrotami. Rozbłyskiem słońca zza chmur, śpiewem ptaka, wzruszeniem serca.

Złote helisy Istnienia przenikają WSZYSTKO.

Bardzo lubię stan, kiedy czuję jak Energia Boska przelewa się przeze mnie szerokim strumieniem, niczym woda z wodospadu. Złote, świetlne nici płyną z góry przenikając, obmywając całą moją istotę. Jest w tym wielka łagodność i wielka siła. Czuję wtedy, że Bóg To także Ja. Zawsze Ja. Zawsze też Ty.

Trzeba ten strumień oddawać do Ziemi, wypuszczać w przestrzeń. Nie potrzeba mi aż tyle obfitości, a ludzkim sercom wciąż jej brakuje.

Pewna kochana osoba powiedziała, żeby pozwalać sobie na niepamiętanie. I ja się z tym zgadzam. My nie pamiętamy, ale Życie pamięta o Nas.

Nie bądźmy dla siebie zbyt surowi. 

 

Pokochaj siebie, pokochaj Życie, a Ono ukocha Ciebie. Już tak jest i zawsze tak było. Kto do tego dotarł, ten istnieje w zrozumieniu i w cichym zachwycie serca. W zgodzie ze wszystkim, ale także ze zgodą na wszystko. 

 

Akceptacji.